Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Portrait of Dorian Gray w streamingu Barn Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Gary Stringer

Share

Gary Stringer recenzuje spektakl Portret Doriana Graya, zaprezentowany i udostępniony online przez Barn Theatre w Cirencester oraz teatry partnerskie.

Fionn Whitehead w spektaklu Portret Doriana Graya

Barn Theatre, Cirencester i inni (online)

Trzy gwiazdki

Oglądaj Portret Doriana Graya online

Oscar Wilde, którego można by uznać za jednego z pierwszych w historii influencerów, bez wątpienia byłby zachwycony widząc, że jego skandalizująca opowieść o moralności, Portret Doriana Graya, wciąż nas fascynuje. Zespół kreatywny stojący za sukcesem entuzjastycznie przyjętego słuchowiska What a Carve Up! – scenarzysta Henry Filloux-Bennett i reżyserka Tamara Harvey – przeniósł tę historię w czasy pandemii, prosto w świat Twittera i streamingu.

Wyzwania związane z dystansem społecznym sprawiły, że ta nowa, zarejestrowana adaptacja stała się siłą rzeczy produkcją niezwykle pomysłową. Wykorzystuje ona różnorodne techniki multimedialne, by uwspółcześnić historię Wilde'a o wyższości estetyki nad etyką. Zespół produkcyjny wykonał kawał świetnej roboty: scenografia i kostiumy Holly Pigott robią wrażenie, a praca Benjamina Collinsa jako operatora oraz udźwiękowienie i muzyka Harry'ego Smitha nadają całości filmowego charakteru. W spektaklu znajdziemy wiele sprytnych, zarówno subtelnych, jak i dosadnych nawiązań do teatralnej formy, które przypominają nam, że obcujemy z czymś zupełnie innym niż tradycyjne wyjście do teatru.

Alfred Enoch

W rolę naszego antybohatera, Doriana, wciela się Fionn Whitehead, grając go z należytym wdziękiem, choć być może z nieco mniejszą dozą grozy, niż można by oczekiwać. Tutaj jest on studentem zmagającym się z trudami lockdownu w samym środku globalnej pandemii. Podobnie jak inni młodzi ludzie, Dorian uczy się funkcjonować w cyfrowym świecie natychmiastowej gratyfikacji, szukając swojej tożsamości w erze hashtagów i clickbaitów. Dorian staje się centrum emocjonalnego przeciągania liny między powierzchownie fircykowatym Harrym Wottonem – w tej roli doskonały Alfred Enoch – a Basilem Hallwardem granym przez Russella Toveya, który tutaj jest deweloperem oprogramowania, ograniczonym przez prawdy, których nie chce lub nie potrafi zaakceptować. Kolejną dawkę emocjonalnych pokus i zawirowań wnosi Sibyl Vane, po mistrzowsku portretowana przez Emmę McDonald jako postać pełna ambicji, a zarazem naiwności. Choć Sibyl pojawia się na ekranie dość krótko, trafnie podkreśla to niestałość uczuć Doriana oraz ulotną naturę samej sławy. Niejedna gwiazda reality TV z pewnością utożsamiłaby się z jej losem.

Nieco niewykorzystany wydaje się potencjał dwóch „skarbów narodowych” brytyjskiej sceny. Stephen Fry jako Dziennikarz ma tu niewiele do zagrania, a rola Joanny Lumley jako Caroline Narborough wydaje się zmarnowaną szansą na ukazanie perspektywy kogoś spoza pokolenia social mediów. Jej chęć odnalezienia się w tym nowym, cyfrowym świecie zostaje jedynie zasygnalizowana, a nie w pełni zgłębiona.

Joanna Lumley

Upadek Doriana w otchłań cyfrowego mroku porusza wiele współczesnych problemów, i to właśnie tutaj produkcja zdaje się uginać pod ciężarem własnych ambicji. Wszechobecność życia online przez całą dobę, samotność, brak prywatności, cyberprzemoc czy lęk przed wykluczeniem (FOMO) – to wszystko są wątki wplecione w tę mroczną sieć, która dodatkowo próbuje poruszyć tematy fake newsów, teorii spiskowych, podziałów w mediach oraz przemocy seksualnej. Jest tego naprawdę dużo, co momentami sprawia wrażenie zbyt łopatologicznego podejścia i odciąga uwagę od świetnej gry aktorskiej.

Oryginalna historia Wilde’a mówi gorzką prawdę o naszej obsesji na punkcie młodości i piękna oraz lęku przed starością i zapomnieniem. Obecna era cyfrowa to idealna platforma do poruszenia tych uniwersalnych tematów i ta angażująca produkcja z pewnością podejmuje taką próbę. Jednak mimo imponującej obsady, spektakl – podobnie jak sam Dorian – pada ofiarą własnego nadmiaru, przez co główny przekaz nieco się rozmywa. Być może, podobnie jak w mediach społecznościowych, mniej znaczy więcej.

Portret Doriana Graya to wspólny projekt teatrów z Anglii i Walii, prowadzony przez Barn Theatre w Cirencester, Lawrence Batley Theatre w Huddersfield, New Wolsey Theatre w Ipswich, Oxford Playhouse oraz Theatr Clwyd. Spektakl jest dostępny online od 16 do 31 marca. Bilety na stronie pictureofdoriangray.com. 

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS