Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

WYWIAD: Matt Corner o roli Frankiego Valliego

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Obsada objazdowa spektaklu Jersey Boys. Od lewej: Sam Ferriday, Stephen Webb, Matt Corner i Lewis Griffiths. Zdjęcie: Helen Maybanks. Z okazji zbliżającej się 8. rocznicy premiery musicalu Jersey Boys mieliśmy okazję porozmawiać z Mattem Cornerem, który wciela się w rolę Frankiego Valliego w tym światowym hicie. Opowiedz nam trochę o swoich początkach. Dorastałem w Darlington. Jako dzieciak trafiłem do Stagecoach na zajęcia budujące pewność siebie i to właśnie tam zrozumiałem, że chcę zostać aktorem. Uwielbiałem oglądać „Tylko konie i osły” z Davidem Jasonem – niezwykle go podziwiam, to istny geniusz komediowy. Był dla mnie ogromną inspiracją i to dzięki niemu zająłem się aktorstwem.

W szkole większość czasu spędzałem na marzeniach. Zdarzało mi się czytać teksty „Snu nocy letniej” ukryte w podręczniku do matematyki. Nauczyciele się śmiali, a doradca zawodowy pytał mnie, co tak naprawdę chciałbym robić w życiu!

Przygoda z musicalami i śpiewem zaczęła się przypadkiem, od amatorskiej produkcji „Les Misérables”. Moja ciocia zobaczyła ogłoszenie w gazecie i wiedząc, że interesuję się teatrem, wycięła je i wysłała mamie, która namówiła mnie, bym spróbował swoich sił. W ostatniej chwili dopadła mnie trema i chciałem się wycofać, ale ostatecznie poszedłem na przesłuchanie.

Miałem 14 lat i zero doświadczenia. Dostałem rolę Mariusza i od tego momentu wsiąkłem w teatr amatorski na dobre.

Jak trafiłeś z tamtego miejsca tutaj? Kilka osób z mojej grupy amatorskiej wybierało się do szkół aktorskich. Byłem naiwny i nie miałem o tym pojęcia. Wyjaśnili mi, że to jak studia, tylko szkolą cię na aktora, a potem – jeśli dopisze szczęście – znajdujesz agenta i wchodzisz do branży. Byłem zafascynowany tym, że z aktorstwa można żyć. Przeszedłem przesłuchania i dostałem się do Arts Ed, gdzie naprawdę dopracowano mój warsztat.

Patrząc wstecz, jakiej rady udzieliłbyś komuś, kto chce zawodowo zajmować się aktorstwem? Ludzie często mnie o to pytają – moja odpowiedź to: daj z siebie 100%. Włóż w to całą swoją pasję i oddanie.

Pochodzę z klasy robotniczej i z pewnością nie dotarłbym tutaj bez wsparcia finansowego w formie stypendiów. To niezwykle ważne, by takie programy trwały i dawały ludziom szansę.

Opowiedz o swojej pierwszej pracy. Zacząłem z wysokiego C – od filmu „Les Misérables”. To był prawdziwy chrzest bojowy. Bycie na planie z takimi gwiazdami jak Hugh Jackman, Russell Crowe czy Eddie Redmayne było niesamowitym przeżyciem. Wciąż studiowałem; zaliczyłem dwa tygodnie prób, potem miałem cztery tygodnie przerwy do rozpoczęcia zdjęć i w tym czasie wróciłem na uczelnię.

Potem spędziłem 6 tygodni na planie, po czym... wróciłem do mojej dorywczej pracy na siłowni. To był przeskok między dwoma skrajnymi światami, ale tak właśnie wygląda rzeczywistość w tym zawodzie.

Od tamtej pory mam wielkie szczęście i nieustannie pracuję. Byłem w trasie z „High Society” jako dubler roli Macauleya Conora, a później dublowałem Galileusza w „We Will Rock You”.

Byłeś już wcześniej związany z trasą „Jersey Boys”, prawda? Jeździłem z „Jersey Boys” przez 18 miesięcy. Byłem zmiennikiem Frankiego, grając dwa spektakle w tygodniu, a pod koniec trasy zostałem już głównym odtwórcą tej roli.

Masz dość jasną karnację i pewnie nie przypominasz tego, jak większość ludzi wyobraża sobie Frankiego Valliego?

Kiedy pierwszy raz szedłem na przesłuchanie, myślałem sobie: „Jestem blondynem o niebieskich oczach, nie ma mowy, bym dostał tę rolę”. Ale to, co zdziałały charakteryzacja i peruki, jest absolutnie niesamowite.

Czy uzyskanie charakterystycznego brzmienia Frankiego Valliego było wyzwaniem? Spędziłem mnóstwo czasu, słuchając oryginalnych nagrań. Nie chodzi jednak o zwykłe naśladownictwo, ale o uchwycenie esencji tego człowieka i jego stylu wokalnego.

Budowanie autentycznej postaci polega na opowiedzeniu historii i znalezieniu w niej prawdy. Reżyser traktuje ten spektakl jak sztukę z muzyką. Oglądamy historię Frankiego Valliego z perspektywy każdego z członków grupy. Moim zdaniem ten musical odniósł taki sukces, bo ma genialny scenariusz, który bardzo porusza widzów. Oczywiście są świetne piosenki, ale stoi za nimi naprawdę mocna historia.

Jak idą przygotowania do premiery na West Endzie? To dość osobliwe uczucie – próby tutaj, w Piccadilly Theatre, a potem powrót na finałowy tydzień trasy do Edynburga, by zagrać w teatrze trzy razy większym. To było dość surrealistyczne.

Muszę się uszczypnąć – stojąc tutaj, w samym sercu Piccadilly, czuję, że naprawdę mi się udało.

JERSEY BOYS JEST OBECNIE WYSTAWIANY W PICCADILLY THEATRE – ZAREZERWUJ BILETY JUŻ TERAZ

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS