Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Crumple Zone, King's Head Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves recenzuje sztukę "The Crumple Zone" autorstwa Buddy'ego Thomasa, którą można obecnie oglądać w King's Head Theatre.

The Crumple ZoneKing's Head Theatre, 26 listopada 2018 r., 4 gwiazdki Zarezerwuj bilety Ten spektakl staje się coraz zabawniejszy i budzi coraz większą sympatię z każdym kolejnym obejrzeniem – a widziałem go już trzy razy.  Nie o każdej nowej komedii można to powiedzieć, więc słowa uznania należą się Richardowi Lambertowi za samodzielne odkrycie talentu Buddy'ego Thomasa: jego pierwsza produkcja była wystawiana w Clapham Omnibus kilka sezonów świątecznych temu i tam widziałem ją dwukrotnie.  Od tego czasu Thomas, który nieustannie rozwija się jako dramaturg, uaktualnił historię (przenosząc ją z lat osiemdziesiątych do współczesności) i zmienił niektórych bohaterów: jeden z nich, Alex (w błyskotliwej, preppy kreacji Nicka Brittaina), jest teraz biseksualny. Niespodziewane pojawienie się jego dziewczyny, Sam (granej przez doświadczoną, kształconą w Ameryce Natashę Edwards), która zastaje Alexa w dość kompromitującej sytuacji z ułożonym, iście amerykańskim Buckiem (atrakcyjny Robbie Capaldi) oraz kradnącym show, sypiącym złośliwymi żartami, zgorzkniałym, ale mimo wszystko uroczym Terrym (Lucas Livesey), to jeden z nowych atutów scenariusza.  Obsadę dopełnia Roger (w pełni przekonujący i męski Faros Xenofos) – żonaty mężczyzna, który miewa skoki w bok z mężczyznami. To świetnie nakreślona konfiguracja: krzyżujące się relacje zderzają się ze sobą, gdy ludzie lgną do osób, które nie potrafią lub nie chcą odwzajemnić uczuć w prosty sposób. To sztuka o nas samych, o chaotycznym życiu, które prowadzimy.  Cała radość płynie stąd, że ten burzliwy pejzaż emocjonalny jest wypełniony po brzegi wyśmienitymi ripostami, z których większość – choć bynajmniej nie wszystkie – pada z zaciśniętych ust Terry'ego.  Czas trwania spektaklu został nieco skrócony i po rezygnacji z przerwy trwa on teraz zaledwie 74 minuty, co sprzyja farsowemu tempu.  Mimo to, po zakończeniu – podobnie jak poprzednio – czułem się kompletnie oczarowany tymi postaciami i chciałem spędzić w ich towarzystwie więcej czasu, a nie mniej.  Kibicuję temu tytułowi i co wieczór mam nadzieję, że Thomas zdecyduje się opisać dalsze losy tych wspaniałych ludzi, którzy stali się częścią mojego życia. Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie już Bożego Narodzenia bez tego spektaklu: jego nawiązania do klasyków takich jak "Grinch" czy "Spotkamy się w St. Louis" sprawiają, że mam ochotę postawić go na tej samej półce.  To współczesna baśń, coś wielkiego.  Pięć osób w jednym pokoju nigdy dotąd nie miało tak wiele do powiedzenia o inkluzywności, rodzinie, przynależności, zaufaniu i miłości wśród tych, których społeczeństwo często nie chce lub nie potrafi zrozumieć.  King's Head podjęło słuszną decyzję, wprowadzając to do repertuaru: mam nadzieję, że spektakl trafi do szerokiej publiczności, bo ma jej wiele do przekazania.  Wychodzi się z niego nie tylko z poczuciem dobrej zabawy, ale z poczuciem radosnego uniesienia i akceptacji.  Spektakl ten w równym stopniu ogrzewa serce, co wywołuje salwy śmiechu. Lambert jest także autorem scenografii i – rzecz jasna – reżyserem światła. Przez dwa tygodnie gościnnie korzystają z dekoracji do corocznej pantomimy Charles Court Opera, ale sofa, choinka i stolik kawowy idealnie wpisują się w tę świeżą oprawę.  Jednak to przede wszystkim wyważona reżyseria Roberta McWhira pozwala tekstowi wybrzmieć w pełni, dając aktorom swobodę w interpretacji tych znakomitych kwestii.  Livesey i Edwards niosą emocjonalny ciężar opowieści i to do nich należy ostatnie słowo – i słusznie.  Tworzą niezwykłą, przepiękną parę.  Ta historia niesie ze sobą mocny przekaz: nigdy nie wiesz, dokąd zaprowadzi cię życie, a otwartość na bliskość, prawdę i ludzka życzliwość to jedyne, na czym można polegać.  Cała reszta to tajemnica. Jeśli macie obejrzeć coś w te święta, wybierzcie ten spektakl.  Podziękujecie sobie za to.

BILETY NA THE CRUMPLE ZONE

Zdjęcia: Joel M Photography

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS