Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Simon and Garfunkel Story, Vaudeville Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Douglas Mayo recenzuje spektakl The Simon and Garfunkel Story z udziałem Sama O'Hanlona i Charlesa Blytha w Vaudeville Theatre.

Charles Blyth i Sam O'Hanlon w The Simon and Garfunkel Story The Simon and Garfunkel Story

Vaudeville Theatre

4 Gwiazdki

Informacje o trasie po Wielkiej Brytanii Na wstępie: jeśli spodziewasz się historii Paula Simona i Arta Garfunkela w stylu musicali „Buddy” czy „Jersey Boys”, musisz szukać dalej. To, co oglądamy w Vaudeville Theatre i na trasie w całej Wielkiej Brytanii (a nawet na świecie), to raczej muzyczny hołd w formie koncertu, z bardzo oszczędną narracją, która jedynie nieznacznie odróżnia go od zwykłego występu na żywo.

Jeśli jednak jesteście fanami duetu Simon i Garfunkel – tak jak ja – otrzymacie prawdziwą ucztę i celebrację jednych z najwspanialszych utworów muzyki popularnej, z miłością przywołanych do życia przez grupę utalentowanych artystów i muzyków. To okazja, by usłyszeć ten niesamowity materiał w kameralnej, komfortowej atmosferze, co z mojego punktu widzenia tylko potęguje doznania. Biorąc pod uwagę, że największy koncert duetu w Central Parku zgromadził 500 000 osób, można śmiało powiedzieć, że tutaj mamy Simona i Garfunkela w warunkach, jakich niewielu mogło doświadczyć – chyba że bywaliście w klubach folkowej Londynu czy Nowego Jorku lat 60.

Sam O'Hanlon (Simon) i Charles Blyth (Garfunkel) są idealnie dobrani. Ich głosy współbrzmią znakomicie, a oni sami czują się na scenie niezwykle swobodnie, wykonując utwór za utworem. Zamknijcie oczy, a przez większość wieczoru moglibyście przysiąc, że słuchacie oryginału – w przypadku takiego projektu to nie lada wyczyn.

Towarzyszy im zespół w składzie: Will Tuckell, Leon Camfield, Mat Swales i Kyla Brown, a w drugim akcie sekcję dętą uzupełniają Tim Bloomer, Dominik Told i Christiano Castellitto. To energetyczny skład, który nadaje prawdziwego rytmu takim numerom jak „Mrs Robinson” czy „The 59th Street Bridge Song (Feeling Groovy)”. Partie wokalne Camfielda i Brown dodają głębi niektórym z tych ponadczasowych klasyków.

Prawdziwy test kunsztu O'Hanlona i Blytha następuje w momentach, gdy na scenie zostają tylko oni dwaj z jedną gitarą. Zdają go celująco, a ich śpiew to czysta błogość dla uszu.

Główna słabość widowiska tkwi w jego formacie. Rozpięte między biograficzną narracją na żywo a wyświetlanymi napisami, zdaje się nie do końca wiedzieć, czym chce być. Czytając program, można odnieść wrażenie, że spora część narracji pochodzi prosto z niego i jest, mówiąc delikatnie, dość banalna. Nie pomaga fakt, że historia Simona i Garfunkela nie jest przesadnie dramatyczna – wspólne występy i powracające rozstania to właściwie wszystko. Jedynym naprawdę intrygującym detalem był dla mnie powrót Garfunkela do nauczania matematyki w liceum po odniesieniu wielkiego sukcesu.

W produkcji wykorzystano całkiem zgrabne projekcje, co przy raczej statycznym sposobie bycia wykonawców jest dobrym posunięciem. W drugiej części pojawia się dziwny moment z nagranym wywiadem, który był mało zrozumiały i zupełnie niepotrzebny. Szkoda też, że przez większość czasu twarze O'Hanlona i Blytha były całkowicie zasłonięte przez mikrofony, co odbierało szansę na jakąkolwiek ekspresję aktorską.

The Simon and Garfunkel Story to pozycja przede wszystkim dla zagorzałych fanów ich twórczości. Obok takich twórców jak Bernie Taupin czy Leonard Cohen, dorobek duetu pokazał potęgę poetyckich tekstów połączonych z niezrównanymi harmoniami. Bez względu na to, czy wykonywane przy samej gitarze, czy z całym zespołem, to piosenki ponadczasowe. Siedząc na widowni, przenosisz się w czasie, gdy każdy utwór otula cię jak ulubiony stary sweter w mroźny dzień. Nie sposób uciec od faktu, jak fenomenalne są te piosenki i jak dobrze zostały tu wykonane. Wieńczące wieczór „Bridge Over Troubled Water” nie pozostawia wątpliwości co do majestatu ich największego hymnu. Czterdzieści lat później wciąż nie mają sobie równych.

INFORMACJE O TRASIE THE SIMON AND GARFUNKEL STORY PO WIELKIEJ BRYTANII

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS