Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Rhythm Of Life, St James Theatre ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Daniel Coleman-Cooke

Share

Rhythm of Life

St James’ Theatre

11 lipca 2015

3 gwiazdki

Cy Coleman sam przyznawał, że rzadko wymienia się go jednym tchem obok takich gigantów teatru muzycznego jak Sondheim czy Lloyd Webber. Nawet jego najpopularniejsze utwory, jak „Big Spender” czy „Rhythm of Life”, zaczęły żyć własnym życiem i rzadko kojarzy się je z ich musicalowym rodowodem.

Czy zatem Coleman był niedoceniany w swoich czasach? Na szczęście dla nas, St James’ Theatre gości rewię największych przebojów Cy Colemana, dzięki czemu możemy wyrobić sobie własne zdanie. W spektaklu określanym mianem „mistrza wpadających w ucho melodii” usłyszymy utwory z takich przedstawień jak Sweet Charity, Little Me i City Of Angels, a także garść mniej znanych kompozycji, które nigdy wcześniej nie były wykonywane w Londynie.

Czworo wykonawców tchnęło życie w kreacje zdobywcy nagrody Tony, prezentując mieszankę numerów zespołowych (jak brawurowe „The Rhythm of Life” na finał) oraz występów solowych. Obsadzie przewodziła weteranka West Endu, Marti Webb. Choć przez pierwsze pół godziny wydawała się nieco niedysponowana, odzyskała formę dzięki pełnemu energii wykonaniu „Nobody Does it Like Me” z musicalu Seesaw. Webb była wyraźną gwiazdą wieczoru – otrzymała własne wprowadzenie na scenę i była witana przez publiczność z ogromnym szacunkiem.

Została jednak przyćmiona przez Cedrica Neala – relatywnie nową twarz, dla której niemal samej warto zapłacić za bilet. Neal dysponuje wymarzonym głosem: aksamitnym, gładkim, a jednocześnie zdolnym do niewiarygodnej wręcz gimnastyki wokalnej. Jego występ był pełen energii, co publiczność wprost pokochała; podczas ukłonów otrzymał fantastyczne owacje. Jego dwa solowe występy w drugiej części – „The Best Is Yet to Come” oraz „Use What You Got” (z musicalu The Life) – należały do najlepszych momentów wieczoru. Neal to zdecydowanie nazwisko, które warto śledzić.

Debbie Kurup zaprezentowała niezwykle soulowe podejście, wydobywając każdy gram zmysłowości ze swojej solowej interpretacji „Big Spender”. Wykorzystała też komediowy potencjał utworu „The Oldest Profession” z musicalu The Life – swoistego cri de cœur znudzonej i zmęczonej prostytutki. John Barr był tak solidny, jak sugeruje jego bogate CV, pokazując klasę w zabawnym wykonaniu „Never Met a Man I Didn’t Like” z Will Rogers Follies.

Coleman ma na koncie wielkie hity, a utwory ze Sweet Charity wciąż jawią się jako jego najmocniejsze dokonania. W programie znalazło się jednak kilka słabszych punktów, jak choćby „The Colours of My Life” z Barnum – nużący numer, który w ogóle nie powinien trafić na wczorajszą listę utworów. Inna piosenka, „Where Am I Going?”, została swego czasu wycięta ze ścieżki dźwiękowej Sweet Charity i wczorajszy występ nie dostarczył specjalnych argumentów za jej przywróceniem.

Choć łączniki między piosenkami są w rewii kluczowe, użycie nagranych wcześniej kwestii lektora wyssało energię z sali. Obsada musiała siedzieć niczym kukiełki brzuchomówcy, podczas gdy głos z góry serwował nam dość wiernopoddańczą narrację. Nie dowiedzieliśmy się zbyt wiele o samym Colemanie ani o rozwoju jego kariery; celniejsze komentarze mogłyby nadać wieczorowi nieco więcej tematycznej przejrzystości.

Coleman tworzył w czasach, gdy Broadway regularnie gościł na listach przebojów. Nie każdy numer zaprezentowany w Rhythm Of Life zasłużył na miejsce w spektaklu, ale widzowie nie mieli wątpliwości, że był on niezwykle utalentowanym kompozytorem z darem do tworzenia absolutnych hitów. Dzięki zdolnej i wszechstronnej obsadzie nawet „big spender” (hojny widz) nie wyjdzie z teatru rozczarowany.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS