Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

WSPOMNIENIA Z TEATRU: Karl Queensborough

Opublikowano

Autor:

Sarah Day

Share

W ramach cyklu Throwback Thursday, Sarah Day rozmawia z Karlem Queensboroughem, który nie może doczekać się już powrotu do „pokoju, w którym dzieje się historia” w musicalu Hamilton.

Karl Queensborough: Jaki był Twój pierwszy występ na scenie w dzieciństwie i co sprawiło, że postanowiłeś wejść do świata teatru?

Tym, który najbardziej zapadł mi w pamięć, była „Opowieść wigilijna”, w której zagrałem Boba Cratchita. To wtedy naprawdę polubiłem proces aktorski – to były te pierwsze iskry pasji, które przerodziły się w marzenie o zawodowej karierze. Miałem wtedy około 9 lat. Chociaż szczerze mówiąc, chciałem grać Scrooge'a!

Gratulacje z okazji zdobycia kultowej roli Alexandra Hamiltona! Jak to jest być w tym słynnym „pokoju, w którym dzieje się historia”?

Wciąż muszę się uszczypnąć, by uwierzyć, że gram tę gigantyczną rolę. Droga, którą Hamilton pokonuje w tym spektaklu, jest po prostu spektakularna. Gdyby ktoś mi powiedział kilka lat temu, że będę zawodowo rapować na scenie z amerykańskim akcentem, pomyślałbym, że postradał zmysły. Dla mnie najważniejsze jest zawsze pierwsze wejście – moją pierwszą kwestią jest przedstawienie się imieniem postaci. Reakcja publiczności sprawia, że czujesz, iż jesteś we właściwym miejscu. Ta energia jest niesamowita. Bardzo mi tego brakuje, ale wracamy już niebawem!

Opowiedz nam o ostatnim wieczorze przed zamknięciem branży z powodu pandemii. Co działo się w Twojej głowie i na co najbardziej czekasz po wznowieniu spektakli?

Co zabawne, w dniu, w którym wszystko zamykano, nie było mnie nawet w kraju. W ostatnim tygodniu przed lockdownem byłem na urlopie w Dubaju. Wyczucie czasu było wręcz nieprawdopodobne – wyjechałem na wakacje i już nie wróciłem do Hamiltona! Jednak w tygodniu poprzedzającym wyjazd widać było coraz więcej osób w maseczkach na widowni. My, jako obsada, spekulowaliśmy już wtedy, czy spektakl zostanie zawieszony. Dzień po moim powrocie granice w Dubaju zostały zamknięte, więc lepiej nie mogłem tego zaplanować!

Karl Queensborough: Jak wygląda Twój proces wchodzenia w rolę przed spektaklem? 

Odkrywanie postaci zaczyna się na próbach, od budowania relacji z partnerami scenicznymi. Można mieć pewne wyobrażenie o tym, jak postać zostanie odebrana, ale prawdziwa praca zaczyna się w sali prób, gdzie następuje współpraca z reżyserem i łączenie naszych wizji w jedną całość. Uwielbiam analizę tekstu (metoda Stanisławskiego) i odrabianie całego „zadania domowego” jeszcze przed pierwszym dniem prób. Czasami zdarza mi się zostać dłużej po próbach, by popracować nad fizycznością postaci (według metody Michaiła Czechowa). Chodzi o to, by osadzić tekst w sobie – tak, aby nie było to ćwiczenie z zapamiętywania kwestii, ale mówienie płynące z prawdy.

Dlaczego teatr jest dla Ciebie ważny?

Daje ludziom eskapizm. Pomyśl o tym: jesteś w pomieszczeniu wypełnionym setkami nieznajomych, a gdy historia Cię pochłonie, zapominasz o nich i dajesz się wciągnąć w fabułę. To te momenty, w których przestajesz myśleć, że oglądasz występ. To okazja dla przyjaciół i rodzin, by spotkać się i doświadczyć sztuki. By dać się porwać rozrywce, wzruszyć do łez lub pękać ze śmiechu.

Karl Queensborough oczekujący na wejście za kulisami Hamiltona: Świat teatru domaga się większej różnorodności w obsadach,śród twórców i ekip technicznych. Powiedz nam, co to dla Ciebie znaczy? Czy czujesz pozytywną zmianę atmosfery, czy nasza branża ma jeszcze długą drogę przed sobą?

Zdecydowanie wciąż mamy przed sobą długą drogę. To, co widzimy na scenie, powinno reprezentować świat, w którym żyjemy. Każdy widz powinien móc odnaleźć cząstkę siebie w postaciach, szczególnie młodzi ludzie. Muszą wiedzieć, że osiągnięcie tych celów jest dla nich możliwe. Nie chodzi tylko o aktorów – zaplecze techniczne również wymaga ogromnych zmian pod kątem różnorodności. Mogę policzyć na palcach jednej ręki, ile osób o innym kolorze skóry niż biały widziałem pracujących za kulisami przy obsłudze spektakli co wieczór. A robię to już od 13 lat. Każdy z nas potrzebuje kogoś, komu może zaufać i z kim może się utożsamić.

Jak dbałeś o kreatywność w czasie lockdownu?

Starałem się, jak mogłem. Praca głosem (lektorstwo) była dla mnie ratunkiem w minionym roku. Poświęciłem czas na aktualizację showreela, udział w warsztatach online, zrobienie nowych zdjęć, występ w filmach krótkometrażowych, pisanie muzyki i networking. Ale zdałem sobie też sprawę, że odpoczynek i regeneracja sił są równie ważne.

Opowiedz o jednym ze swoich najlepszych lub najzabawniejszych wspomnień ze sceny?

Nic nie przygotuje Cię na sytuację, gdy podczas sceny „Cabinet Battle” w Hamiltonie pękają Ci spodnie w kroku, bo akurat chciałeś poczuć flow i wykonać skok typowy dla kogoś z Londynu. I nie mówię o małej dziurce – to było rozdarcie niemal do kolan (dzięki Bogu mamy pod spodem kilka warstw kostiumu). Musiałem zostać na scenie jeszcze przez prawie 20 minut. Hamilton jest wymagający! Ale nie ma to jak teatr na żywo, prawda?

Gdyby Twoje życie było spektaklem, jak byś go nazwał i dlaczego?

„A million things that go”

(Ponieważ jestem bardzo aktywną osobą, prawdziwym ekstrawertykiem. Dlatego stosuję medytację, by uspokoić umysł i być bardziej „tu i teraz”. Nie zrozum mnie źle – kocham swoją energię, a jako aktor potrzebujesz jej mnóstwo, ale dobrze jest wiedzieć, kiedy wykorzystać ją dla własnej korzyści).

To był bardzo trudny rok dla młodych aktorów wchodzących do zawodu. Jakiej rady udzieliłbyś tegorocznym absolwentom?

Chciałbym, aby wiedzieli, że wszyscy jesteśmy w tej samej sytuacji. Ludzie z branży doskonale wiedzą, przez co przeszliście. Brak agenta od razu po szkole teatralnej to nie koniec świata. Zawsze są sposoby, by nawiązać kontakty i poznać nowych ludzi. Poza tym, cieszcie się na myśl o tej fali nowych projektów teatralnych, telewizyjnych i filmowych, która nadchodzi. Będzie mnóstwo okazji!

Pracujcie nad swoim warsztatem, głosem i kondycją fizyczną. Nauka nigdy się nie kończy – ja ukończyłem szkołę w 2015 roku i wciąż uczę się nowych rzeczy w trakcie pracy! Dbajcie też o swoje zdrowie psychiczne.

 

Musical Hamilton wraca na scenę Victoria Palace Theatre od 19 sierpnia 2021 roku.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS