Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Being Shakespeare, Harold Pinter Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

redakcja

Udostępnij

Simon Callow w spektaklu „Being Shakespeare”. Scenografia solo-show Simona Callowa, będącego podróżą przez życie naszego najcenniejszego dramaturga, na pierwszy rzut oka wydaje się niezwykle skromna: to niewielki podest z surowego drewna, na którym rozrzucono rekwizyty – miecz, globus, papierową koronę, stosy książek i model karuzeli ozdobiony duszkami. Po prawej stronie pysznią się cztery ułożone w stos drewniane krzesła.

To właśnie na tę pustą przestrzeń wchodzi niespiesznie Callow i zaczyna mówić. Początkowo odnosi się wrażenie, że mamy do czynienia z wykładem na temat biografii Szekspira, jednak aktor błyskawicznie przechodzi transformację. Callow wciela się w królów, matki, chłopców, nastoletnich kochanków, Rzymian i przyjaciół; płynnie przechodzi między postaciami, nadając każdej z nich pełnokrwisty charakter za pomocą najsubtelniejszych gestów. To prawdziwy popis wirtuozerii.

„Being Shakespeare” to jednak coś więcej niż zestawienie „największych hitów” mistrza. Callow wraz z autorem sztuki, Jonathanem Bate’em, prowadzą nas przez siedem etapów życia człowieka, pokazując, jak fakty biograficzne przenikały do sztuk Szekspira i znajdowały w nich swoje odbicie. To fascynująca i stanowcza odpowiedź dla wszystkich tych, którzy powątpiewają, by syn prowincjonalnego rękawicznika mógł stworzyć tak genialne dzieła. Twórczość ta jest mozaiką utkaną z różnorodnych doświadczeń i wpływów, które ukształtowały życie autora. Co więcej, Callow i Bate wysuwają przekonujący argument, że tylko ten konkretny chłopak ze wsi mógł napisać te utwory. Historia życia Szekspira, podobnie jak każdego z nas, jest absolutnie unikalna – i to właśnie czyni jego dorobek tak wyjątkowym.

Scenografia zaprojektowana przez reżysera Toma Cairnsa ukazuje swoje głębie w miarę postępu spektaklu: z mroku wyłaniają się trzy naturalnej wielkości drzewa, z podłogi buchają płomienie, a w otwartej zapadni połyskuje tafla wody. Reżyseria światła Brunona Poeta odmienia przestrzeń, rzucając na ściany majestatyczne cienie lub rozświetlając okno blaskiem tak jasnym, jakby Julia rzeczywiście była słońcem. W połączeniu z warstwą dźwiękową Bena i Maxa Ringhamów, oprawa ta pięknie towarzyszy nam w wędrówce między miejscami i bohaterami poszczególnych dramatów. Mimo to ma się poczucie, że Callow – podobnie jak sam Szekspir – w gruncie rzeczy potrzebuje tylko wiersza.

Można wręcz odnieść wrażenie, że Callow czuje się najmniej swobodnie w momentach, gdy nie recytuje. Sporadycznie potyka się o słowa lub gubi wątek, co jednak nie ujmuje widowisku siły wyrazu. Wręcz przeciwnie – przypomina widzowi, że obcuje z żywym teatrem i z jednym tylko człowiekiem, który potrafi zawładnąć uwagą całej sali, przywołując do życia galerię barwnych postaci.

Ta inscenizacja to prawdziwa uczta: jeden z naszych najwybitniejszych aktorów mierzy się z twórczością największego z dramaturgów. I choć momentami Callow mógłby wziąć sobie do serca radę Hamleta i mówić „lekko i płynnie”, jest to drobnostka całkowicie wybaczalna w obliczu bogactwa, jakie oferuje nam on wraz z synem rękawicznika.

Spektakl grany do 15 marca 2014 Więcej informacji

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS