Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Corn Is Green, National Theatre w Londynie ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje „The Corn Is Green” – półautobiograficzną sztukę Emlyna Williamsa, którą można obecnie oglądać na deskach National Theatre w Londynie.

Nicola Walker jako panna Moffat. Fot. Johan Persson The Corn is Green.

National Theatre, Londyn

22 kwietnia 2022

3 gwiazdki

REZERWUJ BILETY

Każdy z nas ma lub powinien mieć inspirującego nauczyciela, który w nas uwierzył i zmienił bieg naszego życia; ja z pewnością taką osobę spotkałem. Głównym założeniem półautobiograficznej sztuki Emlyna Williamsa z 1938 roku jest właśnie ten wpływ – angielska nauczycielka, panna Moffat, przyjeżdża do walijskiej wioski górniczej, zakłada szkołę i zaczyna edukować robotników. Jeden z nich, Morgan Evans, szczególnie się wyróżnia, więc panna Moffat przygotowuje go do egzaminu wstępnego w Oksfordzie. Reżyser Dominic Cooke oparł swój koncept na postaci samego Emlyna Williamsa, który jako wzięty aktor w Londynie boryka się ze swoim nowym stylem życia, układając treść sztuki w głowie. To, co zaczyna się jako innowacyjny sposób na ramy opowieści – gdzie „Emlyn Williams” odczytuje wskazówki sceniczne, myśli i opisy, podczas gdy aktorzy poruszają się po pustej scenie – szybko staje się koncepcją na całe przedstawienie. Moim zdaniem odciąga to uwagę od samej sztuki, czyniąc Williamsa postacią centralną zamiast panny Moffat. Szczególnie w drugiej połowie, gdy przerywa akcję, by przeredagować scenę, uwypukla to fakt, że aktorzy są jedynie nośnikami słów dramaturga, co hamuje rozwój postaci. Sama sztuka, i tak problematyczna dla współczesnego widza, nie dostaje szansy, by obronić się (lub upaść) własnymi siłami.

Iwan Davies jako Morgan Evans. Fot. Johan Persson

Mamy też męski chór górniczy – bezsprzecznie najlepszy element produkcji – który wypełnia teatr Lyttleton przepięknymi melodiami, pełniąc rolę chóru greckiego, a zarazem ławy przysięgłych obserwującej rozwój wydarzeń. Podkreślają oni również głęboki romantyzm bijący ze sztuki; jestem niemal pewien, że mój ojciec i jego koledzy nie śpiewali podniosłych hymnów podczas 3-kilometrowego marszu do domu po każdej dwunastogodzinnej szychcie. Nicola Walker w roli panny Moffat wnosi w spektakl wielką energię, a jej przekonania ukazują jej złożoność – jej własny seksizm i snobizm są równie głębokie co te u Dziedzica (żywiołowy Rufus Wright). Iwan Davies jako Morgan Evans radzi sobie dobrze, dodając postaci blasku, choć trudno wyczuć, w jakim wieku mają być uczniowie – ta grupa wygląda, jakby bez trudu mogła stworzyć skład reprezentacji Walii w rugby. W tej górniczej sztolni znajdziemy jednak kilka bryłek złota – zwłaszcza u Alice Orr-Ewing jako niezgrabnej, do bólu dystyngowanej panny Ronberry, a Jo McInnes skrada show jako sarkastyczna gospodyni, pani Watty. Humor w jej wydaniu sprawdza się znakomicie.

Obsada spektaklu „The Corn Is Green”. Fot. Johan Persson

Na początku drugiego aktu górnicy śpiewają do „Emlyna Williamsa”, że „zapomniał pamiętać”, a kurtyna podnosi się, ukazując pełną scenografię przygotowaną na dzień egzaminu Morgana. Można odnieść wrażenie, że produkcja straciła tu odwagę do trzymania się pierwotnej wizji, choć intencją miało być pokazanie, że świat Williamsa stał się teraz bardziej realny. Gdy sztuka dochodzi w końcu do głosu, bywa kłopotliwa – nie tylko przez wątek miłości znacznie starszego mężczyzny (John Gorony Jones) do młodej uczennicy Bessie Watty, ale też przez fakt, że kwestia jej ciąży z Morganem Evansem zostaje rozwiązana w sposób nadzwyczaj toporny i mało przekonujący. To frustrujące, bo w momentach, gdy spektakl pozwala samej historii wybrzmieć, drzemie w niej ogromny potencjał.

Obsada spektaklu „The Corn Is Green”. Fot. Johan Persson

To, jak odbierzecie tę sztukę, zależy od akceptacji reżyserskiego konceptu. Niemniej jednak, po zeszłorocznym „Under Milk Wood”, wspaniale jest znów usłyszeć walijskie głosy i język walijski na scenach National Theatre. Być może następnym razem doczekamy się współczesnego dramaturga, który nieco przełamie tę mitologię i opowie bardziej realistyczną historię o naszym narodzie.

STRONA INTERNETOWA NATIONAL THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS