Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

WSPOMNIENIA Z TEATRU: Jack Archer

Opublikowano

Autor:

Sarah Day

Share

W tym tygodniu w cyklu „Throwback Thursday” rozmawiamy z Jackiem Archerem, którego wkrótce zobaczymy w streamingowej produkcji Original Theatre Company pt. „The Haunting Of Alice Bowles”.

1) Jaki był Twój pierwszy występ w dzieciństwie i co sprawiło, że wciągnął Cię świat teatru?

Pierwszy spektakl, który naprawdę zapadł mi w pamięć, to „Sen nocy letniej”, w którym grałem Puka. To było przedstawienie plenerowe, na które widzowie przynosili kosze piknikowe, a ja mogłem biegać boso, podkradać im jedzenie i po prostu rozrabiać. Nie jestem pewien, czy rozumiałem połowę tego, co mówiłem, ale bawiłem się świetnie!

2) Ostatnie czasy były trudne dla wszystkich w branży. Opowiedz nam o przesłuchaniach i próbach do „The Haunting of Alice Bowles”. Tak, to był niezwykle stresujący czas dla każdego, ale to naprawdę krzepiące widzieć, jak branża walczy pomimo przeciwności. Original Theatre Company jest na to doskonałym przykładem – z powodu pierwszego lockdownu odwołano im dwa spektakle, ale nie poddali się i od razu ruszyli z internetową wersją „Birdsong”, a od tego czasu tworzą kolejne genialne sztuki cyfrowe. The Haunting of Alice Bowles to ich czwarty projekt w tym formacie, więc cały proces przebiegł u mnie bardzo sprawnie. Przesłuchanie odbyło się na podstawie nagrania „self-tape” po przeczytaniu scenariusza Philipa, a poza kilkoma spotkaniami w bezpiecznym dystansie tuż przed lockdownem, wszystkie próby i sesje techniczne prowadziliśmy z domów przez Zoom.

3) Na jakie trudności natknąłeś się podczas pracy online i jak udało Ci się je pokonać?

Zgranie wszystkich jest nie lada wyczynem, ponieważ każdy z nas jest w zasadzie jednoosobową ekipą techniczną – mamy mnóstwo sprzętu: green screeny, oświetlenie, mikrofony itd. Bywa to wyzwaniem, bo zdarzają się sytuacje, gdy świetny dubel ląduje w koszu, bo źle ustawiłem kadr albo mieliśmy problemy z połączeniem internetowym. Musieliśmy też wykazać się kreatywnością, żeby uzyskać ujęcia, które wydawałyby się niemożliwe bez operatora trzymającego kamerę – ale zawsze znajdujemy rozwiązanie. Bycie częścią tylu aspektów procesu filmowego i oglądanie tak dobrych efektów daje mnóstwo satysfakcji.

4) Jak udaje Ci się zachować kreatywność i skupienie w czasie pandemii? 

Zdecydowanie nie jest to łatwe. Kiedy masz nagle mnóstwo wolnego czasu, pojawia się presja, by tworzyć, ale nie zawsze idzie to w parze z motywacją czy inspiracją – a to może prowadzić do sporego poczucia winy. Myślę jednak, że z czasem jest lepiej; nauczyłem się zarządzać swoim czasem i skupieniem w momentach, gdy o pracę aktorską jest trudniej. Z drugiej strony, w tym czasie więcej oglądałem, więcej czytałem, a biorąc pod uwagę ważną walkę o zmiany społeczne i równość, pocieszające jest to, że ten okres nie wydaje się „zmarnowany”.

5) Słyszeliśmy, że dostałeś stałą rolę w nowej serii serialu ITV „The Bay”. Czym różni się praca przed kamerą od teatru i czy masz swoje preferencje?

Sam proces jest inny, ale myślę, że kiedy dochodzi do samej gry, to w zasadzie to samo, tylko przy innej „głośności”. Uwielbiam intymność w relacji z innymi aktorami, na jaką pozwala kamera; sceny rzadko się próbuje, co bywa przerażające, ale dzięki spontaniczności powstają naprawdę ekscytujące rzeczy, no i świetnie jest wyjeżdżać na plany zdjęciowe. Jeśli chodzi o teatr, nic nie przebije tej energii na żywo, interakcji z obsadą przed publicznością i śledzenia losów bohatera od początku do końca. „The Haunting of Alice Bowles” to ciekawe doświadczenie, bo w nietypowy sposób łączy oba te światy. To nie jest występ na żywo, ale ograniczenia wynikające z budowania świata w domu zmuszają do użycia wyobraźni w taki sam sposób, jak na scenie.

6) Opowiedz nam o jednym ze swoich najlepszych lub najzabawniejszych wspomnień ze sceny?

Grałem w szkolnym przedstawieniu „Tajny dziennik Adriana Mole’a” i pod koniec miałem scenę z Pandorą, dziewczyną, w której kochał się Adrian. Miałem wejść do jej pokoju, a ona miała do mnie dołączyć. Jednak coś się stało, chyba nie mogła znaleźć kostiumu na zmianę, i zostałem na scenie zupełnie sam przez jakieś 4 minuty (co wydawało się wiecznością). Pamiętam, że moje okrzyki „PANDORA?!” stawały się coraz bardziej rozpaczliwe, aż w końcu po prostu usiadłem i zacząłem na głos pisać wiersz!

7) Jakie trzy rzeczy zawsze można znaleźć w Twojej garderobie? Jako talizmany, pomoce sceniczne... niebieskie M&Msy?

Słuchawki, Coca-Cola Zero i żelki Squashies (te kwaśne jabłkowe).

8) Jaka jest Twoja ulubiona sztuka z tych przeczytanych ostatnio?

Ostatnio wróciłem do „I will still be whole (when you rip me in half)” autorstwa Avy Wong Davies. Moja przyjaciółka Aoife grała w tym w zeszłym roku w The Bunker Theatre. To piękny utwór o relacji matki i córki, które od lat nie miały ze sobą kontaktu, opowiedziany poprzez monologi i kończący się sceną ich spotkania. Inscenizacja, którą widziałem, również była fantastyczna.

9) Gdyby Twoje życie było sztuką, jaki nosiłoby tytuł i dlaczego?

„Chochlik”. Nie mogę powiedzieć dlaczego.

10) Jaką radę dałbyś tegorocznym absolwentom oraz tym, którzy kończą studia w 2021 roku?

Wchodzą do zawodu w wyjątkowo trudnym momencie i naprawdę im współczuję dodatkowych wyzwań w branży, która i tak jest drogą pod górę. Najlepsza rada, jaką sam dostałem, to „pilnuj swojego pasa” – staraj się nie rozpraszać tym, jak radzą sobie inni. W tej karierze każdy ma wzloty i upadki w różnym czasie. Choć umiejętności i ciężka praca mają znaczenie, w grę wchodzi też ogromna dawka szczęścia, a ono uśmiecha się do każdego w innym momencie. Otaczajcie się świetnymi przyjaciółmi i starajcie się rozwijać inne hobby, bo bez odskoczni łatwo popaść w obsesję (przynajmniej ja tak mam!)

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS