Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

WYWIAD: Chris Urch, dramaturg

Opublikowano

Autor:

redakcja

Share

Aktor Chris Urch napisał swoją pierwszą pełnowymiarową sztukę i już teraz mówi się o nim jako o brytyjskim odpowiedniku Tennessee Williamsa. BT: Chris, z wykształcenia jesteś aktorem. Co skłoniło Cię do pisania dramatów? CU: Podczas studiów w Drama Centre mieliśmy zajęcia z analizy postaci, gdzie musiałem stworzyć bohatera, napisać scenariusz i odegrać go samemu przed grupą. To były dość wymagające lekcje – sam pisałeś scenę, grałeś w niej i ją reżyserowałeś – ale zawsze uwielbiałem tworzenie tych postaci i dialogów. To zainspirowało mnie, by równolegle do studiów aktorskich zacząć pisać do szuflady. Opowiedz nam o procesie powstawania Twojej debiutanckiej sztuki, Land of Our Fathers. Pochodzę z małej społeczności górniczej i chciałem o tym napisać, bo to dla mnie osobisty temat. W mojej wiosce doszło kiedyś do tragicznej katastrofy w kopalni, co zainspirowało mnie do opisania zawaliska. Ponieważ otrzymałem zlecenie od Theatre503, uznałem to za świetną okazję, by potraktować ten wątek jako punkt wyjścia, ale jednocześnie rzucić sobie wyzwanie i osadzić akcję poza rodzinnym Somerset oraz w czasach, o których niewiele wiedziałem. Kiedy trafiłem na YouTube na nagranie walijskiego chóru męskiego, pomysły same zaczęły się układać w całość. O czym jest ta sztuka? Akcja Land of Our Fathers rozgrywa się w południowej Walii 3 maja 1979 roku, w dniu wyborów powszechnych, które wyniosły do władzy Margaret Thatcher. To przede wszystkim historia przetrwania. Sześciu górników uwięzionych w kopalni – zaczyna się chaos. Pomyślcie o chilijskich górnikach, ale z domieszką walijskiego śpiewu. W swojej istocie to sztuka o relacjach między tymi mężczyznami oraz o sekretach i kłamstwach, z którymi muszą się zmierzyć. To duszny, klaustrofobiczny „szybkowar”. Nie brakuje tu czarnego humoru oraz efektu specjalnego, jakiego w Theatre503 jeszcze nie widzieliście. Czy musiałeś przeprowadzić duży research? Urodziłem się w innej dekadzie, więc tak, było sporo do sprawdzenia, ale to właśnie najfajniejsza część pisania. Przeczytałem mnóstwo książek i obejrzałem kilka dokumentów. Jednak ze względu na miejsce akcji, postanowiłem pojechać do południowej Walii i odwiedzić Big Pit – czynne muzeum-kopalnię prowadzone przez byłych górników. Byli tak mili, że pozwolili mi spędzić z nimi cały dzień i zjechali ze mną pod ziemię. Przedstawiłem im każdy możliwy scenariusz i chłonąłem informacje. Sprzedali mi kilka świetnych anegdot, a kurator muzeum nieustannie odpisywał na moje maile z pytaniami o przebieg zawalisk, procedury, sprzęt czy podział ról. Bardzo zależało mi na tym, by sztuka była jak najbardziej autentyczna i rzetelna. Czy uważasz, że kariera aktorska pomogła Ci w pisaniu? Zdecydowanie. Nigdy nie uczyłem się pisania formalnie – czasem czuję się trochę jak oszust – więc muszę polegać na moim aktorskim doświadczeniu. Z tego powodu moje myśli od razu biegną w stronę postaci i dialogów. W sztuce są momenty, w których postawiłem przed aktorami spore wyzwania, co powinno być ekscytujące dla widzów. Cieszę się też ogromnie, że wszystkie walijskie postacie grają aktorzy z Walii. Howard Brenton opisał Cię jako następcę Tennessee Williamsa. Taka presja musi być zarówno ekscytująca, jak i przerażająca. W życiu nazywano mnie już gorszymi rzeczami! Ale mówiąc całkiem serio, darzę Howarda ogromnym szacunkiem. To niesamowity dramaturg, wizjoner, który wciąż jest w szczytowej formie i przełamuje konwencje dotyczące tego, czym jest teatr i co może osiągnąć. Czuję się zaszczycony jego słowami i mam nadzieję, że go nie zawiodę. Jeśli chodzi o presję, to sam jestem dla siebie najsurowszym krytykiem. Można tylko dać z siebie wszystko, a ja i cały zespół włożyliśmy całe serce, by ta sztuka była tak dobra, jak to tylko możliwe. Liczę, że premiera i rekomendacja Howarda sprawią, że inne teatry chętniej otworzą przede mną drzwi i dadzą mi szansę na rozwój i kolejne wystawienia. Jak udało Ci się zainteresować producenta swoją sztuką? W 2012 roku zgłosiłem się do programu 503 Five – osiemnastomiesięcznej rezydencji artystycznej. Cudownym zrządzeniem losu wybrano mnie jako jednego z pięciu rezydentów. Każdy z nas miał rok na napisanie pełnowymiarowej sztuki, z których jedna miała trafić do produkcji. Szczęśliwie padło na moją, a Theatre503 produkuje ją teraz wspólnie z Tarą Finney i Euanem Borlandem. To była długa droga, ale mam nadzieję, że było warto! Brałeś udział w próbach? Byłem obecny w pierwszym tygodniu, by odpowiadać na pytania aktorów, pojechałem też z nimi do kopalni Big Pit, co bardzo im się podobało. W drugim tygodniu odsunąłem się, by dać im popracować samodzielnie, i wróciłem w połowie trzeciego, by dopiąć wszystko na ostatni guzik przed pokazami przedpremierowymi. Moją ulubioną częścią pracy jest przebywanie z aktorami i obserwowanie prób. Kocham tę koleżeńską atmosferę. Zwłaszcza przerwy na herbatę. To miła odmiana od siedzenia przy biurku i wpatrywania się w laptopa. Jakie masz plany na przyszłość? W listopadzie zaczynam tydzień warsztatów nad nową sztuką z HighTide, na co bardzo czekam. To zespół, z którym chciałem współpracować od lat, a ich tegoroczny festiwal był moim zdaniem najlepszy z dotychczasowych. Mam też nadzieję, że jeśli Land of Our Fathers odniesie sukces, uda nam się pokazać ją w Walii w przyszłym roku, a potem może ruszyć w trasę po teatrach regionalnych w Wielkiej Brytanii. Chcę też wrócić na scenę jako aktor. Bardzo chciałbym znów pracować z Philipem Ridleyem – jego dialogi to dla aktora spełnienie marzeń. Dobrze jest łączyć te dwie dyscypliny, bo jedna napędza drugą, ale w tej chwili skupiam się wyłącznie na tym, by moja obecna sztuka wypadła jak najlepiej. Spektakl Land of Our Fathers można oglądać w Theatre503 do 12 października 2013 roku.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS