Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: 1984, Playhouse Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

redakcja

Share

1984

Playhouse Theatre

18 czerwca 2015

4 Gwiazdki

Recenzja: James Garden

1984 to powieść wielowarstwowa — a staje się jeszcze bardziej złożona przez fakt, że po głównym tekście Orwell dołączył rzekomo „anonimowy” aneks o nowomowie, który wielu czytelników często pomija lub o nim zapomina. To jednak właśnie nad tym aneksem adaptatorzy i reżyserzy, Robert Icke i Duncan Macmillan, ślęczeli najdłużej, by odnaleźć głos dla swojej nowej, świeżej adaptacji klasyki, która na ograniczony czas powróciła na deskach Playhouse Theatre.

Mimo silnej stylizacji, a dla niektórych wręcz nadprodukcji — pełnej oślepiających świateł, projekcji wideo na żywo i rozmaitych efektów specjalnych — wszystkie elementy tej inscenizacji łączą się w spójną całość. Tworzą przejmująco niepokojącą i autentyczną sceniczną interpretację książki, którą każdy nastolatek czytał, by poczuć egzystencjalny mrok. A jednak, nawet wtedy, gdy tylko odkładali lekturę, każdy z nich czuł, że coś się w nim bezpowrotnie zmieniło. Ta produkcja pozostaje wierna temu duchowi.

Matthew Spencer kreuje niezapomnianego, elektryzującego Winstona, a dotrzymuje mu kroku wspaniała Janine Harouni jako Julia. O’Brien w wykonaniu Tima Duttona wywołuje ciarki w najlepszy możliwy sposób — chciałoby się go niemal wkleić do „Matrixa” w miejsce Agenta Smitha. Oglądając sceny w Pokoju 101, natychmiast przeniosłem się myślami do mojego pokoju, gdy jako trzynastolatek o trzeciej nad ranem byłem przerażony, a jednocześnie nie mogłem oderwać wzroku od tekstu Orwella.

Również w szerszej obsadzie nie ma ani jednej osoby, która nie byłaby idealnie dobrana do swojej roli.

Niestety, jest jeden aspekt tej produkcji, który pozostawia pewien niedosyt — zdarzają się momenty, w których spektakl powinien po prostu pozwolić wybrzmieć treści, zamiast wpadać w zbyt moralizatorskie tony.

Wyświetlanie słowa „AUSTERITY” (zaciskanie pasa) na tle projekcji o Wielkim Bracie jest zbędne. Sama adaptacja i gra aktorska bronią się na tyle dobrze, że projekcje wideo momentami zbyt usilnie próbują krzyczeć: „ZOBACZCIE, TA SZTUKA JEST WCIĄŻ AKTUALNA W 2015 ROKU”.

Podobnie w scenach „klubu książki”, które stanowią klamrę spektaklu, pojawia się nieco zbyt wiele nazbyt dosłownych, „porozumiewawczych” dialogów. To nie jest dzieło, które wymaga mrugania okiem do widza, a istnieje ryzyko, że twórcy robią to o jeden raz za dużo. Nie potrzebujemy aż tak wielkiej pomocy w dostrzeżeniu geniuszu tej inscenizacji, jak wydaje się jej twórcom.

Mimo to, ta produkcja to współczesne arcydzieło.

Kupujcie bilety już teraz, zanim zabiorą was do Pokoju 101.

REZERWUJ BILETY NA 1984 W PLAYHOUSE THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS