Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Apartment 40C, St James Studio ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

timhochstrasser

Share

Nova Skipp (Kathryn) oraz Peter Gerald (Edward) w musicalu Apartment 40c. Zdjęcie: Matthew Lees Apartment 40C

St James Studio

3 Gwiazdki

Apartment 40C to dwuaktowy musical trwający niespełna dwie godziny (wliczając przerwę). Spektakl narodził się jako świetnie oceniana produkcja w London Theatre Workshop w Fulham pod koniec 2014 roku, a obecnie – po modyfikacjach i dodaniu nowego materiału – przenosi się do St James Studio, kameralnej przestrzeni kabaretowej pod St James Theatre.

Akcja rozgrywa się w ciągu jednego wieczoru w wieżowcu na Nowojorskim Manhattanie. Mieszkanie jest wyraźnie „zamieszkane”, nieco sfatygowane i dalekie od pokazowego luksusu. Rozrzucone książki, zakupy, bałagan towarzyszący przeprowadzce, wygodna sofa idealna do odpoczynku po pracy i posiłki pichcone w pośpiechu w wąskiej kuchni – wszystko to oddaje klimat intensywnego, momentami wyczerpującego życia w metropolii, gdzie zgiełk i stres miasta są zawsze na wyciągnięcie ręki. Choć nawiązania do „setek ludzi wysiadających z pociągu” przywodzą na myśl Company Sondheima, tutaj doświadczamy czegoś znacznie bardziej surowego, mniej wystawnego i bardziej nerwowego. Scenę stopniowo zaludniają trzy pary o podobnie brzmiących imionach, które powoli odsłaniają swoje odrębne, lecz ostatecznie splecione losy w serii scen i piosenek. Czasami pary pojawiają się na scenie jednocześnie, innym razem osobno lub jako pojedyncze postacie. Płynnie przechodzimy od dialogów i monologów do partii solowych, duetów, aż po występy zespołowe. Pary reprezentują różne pokolenia: od młodych i naiwnych Katie i Eddiego (Alex Crossley i Alex James Ellison), przez dojrzałych profesjonalistów Kate i Eda (Lizzie Wofford i JohnJo Flynn), aż po Kathryn i Edwarda (Nova Skipp i Peter Gerald). Z czasem odkrywamy, że wszystkie te pary to tak naprawdę ta sama dwójka ludzi na różnych etapach życia – seria migawek z kluczowych momentów, które rozgrywają się w tych samych czterech ścianach Apartamentu 40C.

Pod względem stylu i tematyki musical plasuje się blisko niedawnych hitów gatunku, takich jak The Last Five Years czy If/Then, choć w obecnej formie dorównuje im jakością jedynie momentami. Aby zrozumieć dlaczego, warto przywołać trzy mantry Stephena Sondheima dotyczące pisania dla teatru muzycznego: „Treść dyktuje formę”, „Mniej znaczy więcej” oraz „Bóg tkwi w szczegółach”.

Jeśli chodzi o pierwszy punkt, spektakl radzi sobie naprawdę znakomicie. Koncept analizy związku poprzez migawki czasowe jest oryginalny i daje twórcom pole do intrygowania widzów, stopniowo ujawniając fakty, które w pełni wskakują na swoje miejsce dopiero w drugiej połowie wieczoru. Co więcej, numery muzyczne świetnie oddają nastroje i reakcje, które mogą powrócić później z jeszcze większą siłą. Utwory te dają zdolnej obsadzie szansę na pokazanie aktorskich niuansów. Doskonały zespół złożony z fortepianu, skrzypiec i wiolonczeli idealnie pasuje do tego formatu, szczególnie w melancholijnych partiach pełnych żalu i wspomnień, gdzie ta kombinacja instrumentów brzmi wyjątkowo poruszająco.

Wieczór wypada jednak słabiej w kontekście zasady „mniej znaczy więcej”. To musical z ogromną ilością tekstu mówionego (libretta), i choć dialogi bywają błyskotliwe i realistyczne, ma to swoje wady. Długość scen sprawia wrażenie, szczególnie w pierwszej części, że uczestniczymy w sztuce z muzyką w tle, a nie w musicalu, gdzie słowo i muzyka powinny naturalnie się przeplatać jako nośniki emocji. Ponadto wiele dialogów zamiast skupiać się na konkretnej sytuacji, pełni funkcję czysto informacyjną, spowalniając tempo dramatyczne. Krótsze, bardziej dynamiczne sceny pozwoliłyby wykrzesać z historii więcej energii i sprawiłyby, że bardziej zależałoby nam na bohaterach.

Ta przegadana forma rzutuje też na muzykę. Dominuje w niej forma arioso prowadzona w niespiesznym tempie spacerowym. Mało tu utworów żywszych, a melodia często przenosi się na instrumenty, bo soliści mają do wyśpiewania zbyt wiele tekstu. Przez nadmiar słów melodie pozostają urywane. Bardziej radykalne uproszczenie treści wyszłoby muzyce na dobre. Te magiczne chwile w teatrze, gdy zachodzi unikalna alchemia między słowem a dźwiękiem – kiedy wiemy, że ta konkretna piosenka jest idealnym dopełnieniem momentu – są trudne do zdefiniowania, ale pozbycie się nadmiaru komplikacji jest tu z pewnością kluczowe.

Widać to wyraźnie w ostatnich dwudziestu minutach spektaklu, gdy nagły zwrot akcji skupia dialogi i muzykę w gęstą, poruszającą sekwencję surowych emocji. Ma się wtedy wrażenie oglądania zupełnie innego, lepszego show. Trzy ostatnie utwory: „Pocket Park”, „Time” oraz „A Child” są znakomite, pokazują pełnię możliwości twórców i uzasadniają obrany format widowiska. Sugerowałbym twórcom, aby spróbowali przenieść tę magię z finału również do pierwszej części spektaklu.

Ostatnia uwaga Sondheima również jest tu trafna. W produkcji nie brakuje dopracowanych detali aktorskich czy wokalnych (szczególnie pomysłowe jest przekazywanie sobie rekwizytów między parami), jednak całe przedstawienie musi się jeszcze „ułożyć” w nowym miejscu. Scenografia bywa momentami ustawiona niezgrabnie, przez co aktorzy mają mało miejsca, by swobodnie poruszać się między meblami. Bywały też chwile, w których nie było jasne, dlaczego niektórzy bohaterowie pozostają na scenie, a inni z niej schodzą. Problemy te można łatwo rozwiązać przy okazji „odgruzowywania” tekstu, co pozwoliłoby wydobyć czyste linie tego świetnego konceptu, który wymaga jedynie ostatecznego szlifu.

Apartment 40c jest wystawiany w The St James Studio do 12 kwietnia 2015 roku.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS