Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Musical Cabaret w Kit Kat Club (dawniej Playhouse Theatre) ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Douglas Mayo wybrał się na najbardziej pożądany spektakl w Londynie, gdzie Rebecca Frecknall wraz ze swoim niesamowitym zespołem kreatywnym i obsadą Kit Kat Club zmienili to, co mogło być po prostu poprawnym wznowieniem klasyka Kandera i Ebba, w coś absolutnie rewelacyjnego.

Eddie Redmayne (Konferansjer) i Jessie Buckley (Sally Bowles). Fot.: Marc Brenner Musical Cabaret

Kit Kat Club (Playhouse Theatre)

5 Gwiazdek

REZERWUJ BILETY

Ostatnie produkcje w Playhouse Theatre eksperymentowały z przebudową widowni. Jednak „Skrzypek na dachu” czy „The Jungle” to jedynie przedsmak tego, czego doświadczą goście Kit Kat Club podczas tej przełomowej inscenizacji „Cabaret”.

PO CO SIEDZIEĆ SAMEMU W POKOJU?

Podobnie jak wielu pasjonatów teatru, miałem opory przed powrotem na widownię po pandemii, podszyte paranoją i świadomością, że procedury bezpieczeństwa w niektórych teatrach były jedynie „pokazówką”. Z radością donoszę, że tutaj jest zupełnie inaczej.

Fasada Kit Kat Club

Ponieważ publiczność i obsada znajdują się w bardzo bliskim kontakcie, producenci ogłosili z dużym wyprzedzeniem, że maseczki będą obowiązkowe, podobnie jak okazanie negatywnego wyniku testu antygenowego wykonanego w ciągu 24 godzin przed spektaklem. Sprawdzanie tych testów i widok tak wielu widzów respektujących te zasady dały mi ogromne poczucie komfortu. Choć na miejscu serwowane są napoje i jedzenie do stolików, muszę przyznać, że była to najlepiej wychowana i najbardziej pełna szacunku publiczność teatralna, jaką spotkałem od miesięcy.

CHOĆ SKOSZTOWAĆ WINA

Tom Scutt wraz z zespołem zamienili wnętrze Playhouse w prawdziwy „Tardis” pełen mrocznych zakamarków i słabo oświetlonych korytarzy, prowadzących do głównej areny, która zapiera dech w piersiach. Musiałem sobie przypominać, że wciąż jestem w Londynie – atmosfera jest tak gęsta, że natychmiast dajesz się porwać widowisku. Zainstalowano stoliki i małe podstawki pod drinki przy standardowych fotelach, a niezwykle szykowna obsługa kelnerska, przywodząca na myśl minioną epokę, jest pod ręką, by spełnić każde życzenie (kulinarnie rzecz jasna, choć kto wie).

Elliott Levey (Herr Schultz) i Stewart Clarke (Ernst Ludwig). Fot.: Marc Brenner POSŁUCHAJ, JAK GRA ORKIESTRA

Kierownik muzyczna Jennifer Whyte i jej radosna trupa fantastycznych muzyków – widocznych na scenie i przechadzających się wśród widzów – tchnęli w partyturę Kandera i Ebba życie, o jakim inne produkcje mogą tylko marzyć. Zapomnijcie o filmowym „Kabarecie” z Lizą Minnelli – ta inscenizacja jest tak bogata muzycznie, że w jednej chwili pompuje w ciebie życiową energię, by za moment sprawić, że włos jeży się na głowie, a ciarki pojawiają się w miejscach, o których istnieniu nie wiedzieliście. Jak wspaniale jest widzieć tych artystów poza tradycyjnym kanałem orkiestrowym, czerpiących taką radość z grania tych utworów.

Liza Sadovy jako Fraulein Schneider. Fot.: Marc Brenner ZAGRAJ NA TRĄBCE

Cóż, w tym przypadku metaforycznie. Na czele obsady stoją Eddie Redmayne jako Konferansjer i Jessie Buckley jako Sally Bowles, dając popisy, które trudno będzie komukolwiek przebić. Konferansjer Redmayne'a jest wykręcony, kanciasty, pęknięty – jakby odbity w roztrzaskanym lustrze; to postać abstrakcyjna. Sally w wykonaniu Buckley maskuje strach przebojową powierzchownością. Wmawia sobie, że jeśli zignoruje nadchodzącą burzę, wszystko będzie dobrze. Dzięki tej dwójce otrzymujemy rzadką okazję, by zobaczyć, jak zaskakujący potrafi być ten klasyk. Ale nie dajcie się zupełnie zahipnotyzować tym talentom – pod tą efektowną powłoką kryją się pięknie dopracowane role Omariego Douglasa jako Clifforda, Anny-Jane Casey jako Fraulein Kost oraz wielowymiarowy nazista w wykonaniu Stewarta Clarke'a – uroczy i przyjazny w jednej chwili, by za moment brutalnie zaatakować.

Omari Douglas jako Cliff Bradshaw. Fot.: Marc Brenner

Oczywiście postacie Fraulein Schneider (Liza Sadovy) i Herr Schultza (Elliott Levey) są tu nakreślone tak po mistrzowsku, że piosenka o ananasie i papierowej torebce nabrała dla mnie zupełnie nowego blasku. Możecie myśleć, że znacie „Kabaret”, ale ten moment sprawi, że spojrzycie na niego świeżym okiem. Wszyscy wiemy, że ówczesna mentalność „jakoś to będzie” nie powstrzymała nadchodzącego koszmaru milionów ludzi. Echa tamtych wydarzeń są aż nazbyt widoczne w dzisiejszym klimacie politycznym.

W Kit Kat Club u Frecknall nie brakuje typowych dziewcząt kabaretowych, które Konferansjer Redmayne'a określa mianem „pięknych”. Ja nazwałbym je raczej uwodzicielskimi i bezczelnymi. Pojawiają się też różne typy spod ciemnej gwiazdy (głównie w wykonaniu Matthew Genta), prowokujące zdecydowanie niestosowne i dwuznaczne interakcje z widzami. Wydaje się, że dewizą klubu pod rządami tego zespołu jest „uwiedź wszystko, co ma tętno”, ale publiczność zdaje się nie mieć nic przeciwko temu.

Choreografia Julii Cheng to nieustanna wizualna kakofonia, z której emanuje brudny urok Kit Kat Club, natomiast oświetlenie Isabelli Byrd i dźwięk Nicka Lidstera są po prostu bez zarzutu. Zobaczenie czegoś tak wyjątkowego jak ta produkcja „Cabaret” to rzadka gratka, a wystawienie jej w tych czasach to coś, za co będę tej niesamowitej kompanii dozgonnie wdzięczny. Dziękuję!

Życie to kabaret, więc na kabaret pójdź!

REZERWUJ BILETY NA CABARET Więcej informacji o spektaklu

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS