Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Les Misérables, Queen’s Theatre, Londyn ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

douglasmayo

Share

Douglas Mayo ocenia „Nędzników” w reżyserii Trevora Nunna i Johna Cairda, podczas gdy to fenomenalne przedstawienie przygotowuje się do zakończenia swojej historycznej drogi w Queen's Theatre w Londynie.

Les Misérables

Queens Theatre, Londyn

11 lipca 2019

5 Gwiazdek

Jako absolutny pasjonat musicali, nie mogłem przepuścić okazji, by pożegnać inscenizację „Nędzników” Trevora Nunna i Johna Cairda w Queen's Theatre, który wkrótce zostanie przemianowany na Sondheim Theatre.

Być może najważniejszą decyzją podjętą przez Camerona Mackintosha w kontekście „Nędzników” było przyjęcie propozycji Trevora Nunna, aby wystawić spektakl początkowo w Barbican Theatre pod auspicjami Royal Shakespeare Company. Gromadząc jeden z najlepszych zespołów produkcyjnych w historii, stworzyli musical oparty na powieści Victora Hugo, który nie tylko zadał kłam początkowym sceptycznym ocenom krytyków, ale stał się najdłużej granym musicalem w historii West Endu – najpierw w Palace Theatre, a potem w Queen's. Spektakl podbił Broadway, doczekał się dwóch wznowień, nie wspominając o produkcjach wystawianych w 52 krajach na całym świecie.

Bilety na przedstawienie kończące dziś (sobota, 13 lipca 2019) swoją drogę były w tym tygodniu towarem deficytowym; fani tłumnie przybyli, by po raz ostatni zobaczyć tę wizję, i nikt nie wyszedł rozczarowany.

Piękno „Nędzników” w wizji Nunna i Cairda polega na tym, że w ciągu 3-godzinnego spektaklu widzowie przenoszą się przez 17 lat historii oraz połowę Francji, śledząc pościg Javerta za Jeanem Valjeanem. Niezwykła obsada wraz z batalionem ekipy technicznej sprawiają, że to filmowe niemal tempo wydaje się dziecinnie proste, ale nie dajcie się zwieść! Przyjrzyjcie się uważnie, a zorientujecie się, że poza dwoma ogromnymi konstrukcjami i magazynem pełnym stołów, krzeseł, pucharów czy wozów, to, co widzicie, to wersja „czarnej skrzynki” projektu Johna Napiera. Widzowie są proszeni o uruchomienie wyobraźni, by dopełnić to równanie. Barykady Napiera są pełnoprawnymi bohaterami granymi przez obsadę. Wciąż jestem pod wrażeniem tego, jak baletowo suną one po scenie, wirowując i łącząc się bez wysiłku. W połączeniu ze słynną sceną obrotową jest to wyczyn, który sprawiał, że wciąż wracaliśmy, by zobaczyć, co Napier wymyśli tym razem!

Dean Chisnall jako Jean Valjean. Fot.: Johan Persson

Dean Chisnall wciela się w rolę Jeana Valjeana. To mistrzowska partia, jedna z najlepszych, jakie widziałem. Chisnall z niezwykłym wyczuciem oddaje frustrację, gniew, wiarę i współczucie tego niezwykłego człowieka. To piekielnie trudna rola wokalna i łatwo byłoby popaść w przesadną emocjonalność, szczególnie w prologu, ale tutaj wszystko jest kontrolowane z wielką klasą. Chodzi przede wszystkim o prawdę postaci. Nie ma potrzeby teatralnej przesady, a najlepszym tego przykładem jest modlitewne „Bring Him Home” – widownia zamarła, cisza była niemal namacalna, a wykonanie tego utworu po prostu wybitne.

Ścigający Valjeana to Javert w wykonaniu Bradleya Jadena. To trudna rola – Javert nie jest tu klasycznym czarnym charakterem. To człowiek wierzący w świat czarno-biały, bez wyjątków, którego życiem kieruje głęboka wiara. Pościg za Valjeanem staje się dla tego stróża prawa ostateczną udręką, gdyż Valjean nieustannie wymyka się jego oczekiwaniom. Nieświadomie burzy sam fundament istnienia Javerta. Jaden zdaje się rozumieć, że krzyczenie tekstem nie jest konieczne, by wzbudzić autorytet i pokazać siłę. Publiczne oblicze Javerta, opanowane i zdyscyplinowane, idealnie kontrastuje z jego prywatnymi momentami, szczególnie tuż przed samobójstwem, gdy jest roztrzęsiony i wewnętrznie zdruzgotany. Utwór „Stars” był jednym z najważniejszych punktów wieczoru.

Bradley Jaden jako Javert. Fot.: Johan Persson

Na szczęście Chisnall i Jaden stanowią doskonałe połączenie wokalne i fizyczne, dzięki czemu poczucie zagrożenia, dreszcz emocji i konflikt są obecne przez cały czas. Scena „The Confrontation” była tak ekscytująca, jak nigdy dotąd, i z pewnością porywająca w swojej dynamice. To napięcie utrzymało się do samego końca, a obaj aktorzy ani na chwilę nie wyszli z roli, utrzymując widza w niepewności.

Niesamowitą paletę barw dla tego pościgu zapewnia zespół aktorów, którzy wcielają się nie tylko w barwne postacie z powieści Hugo, ale i całą rzeszę ról epizodycznych. Steven Meo i Vivien Parry byli równie komiczni, co groźni jako niesławni Thénardierowie. Kultowe „Master Of The House” zostało wykonane z ogromną swobodą, każda puenta trafiła w punkt, a kilka nowych detali odświeżyło ten klasyczny numer. Toby Miles (Marius), Elena Skye (Eponine) i Charlotte Kennedy (Cosette) sprawili, że montaż scen miłosnych, który bywa nazbyt słodki, zyskał szczerość i witalność, a wszystko to przy niemal nieskazitelnym wykonaniu wokalnym. Samuel Edwards stworzył postać Enjolrasa jako wiarygodnego rewolucjonistę. Jego moment uświadomienia sobie, że wszystko stracone, był bardzo dotkliwy, a akrobacja podczas upadku z barykady – imponująca. Carley Stenson, skradłaś moje serce swoją piękną interpretacją „I Dreamed A Dream”.

Carley Stenson jako Fantine. Fot.: Johan Persson

Pomijając groteskową seksualność numeru „Lovely Ladies” (brawo, panie), na uwagę zasługują występy Sama Harrisona jako sadystycznego dandysa Bamatabois, Adama Bayjou w roli brygadzisty w fabryce oraz Jamesa Hume'a jako biskupa Digne.

Antony Hansen, Barnaby Hughes, Ciaran Joyce, James Nicholson, Ben Tyler, Joe Vetch, Raymond Walsh i Andrew York byli znakomici jako gang Thénardiera i studenci. Szczególnie poruszył mnie Raymond Walsh jako Grantaire w geście fizycznego wsparcia wobec Enjolrasa podczas „Drink With Me”. Trudno o bardziej szczery wyraz emocji i prawdziwszą reakcję na ten wybuch uczuć.

Vivien Parry i Steven Meo jako Thénardierowie. Fot.: Johan Persson

Znakomita realizacja dźwięku Micka Pottera, dzięki której każde słowo było krystalicznie czyste, pozwoliła mi też dostrzec zmiany w orkiestracji autorstwa Christophera Jahnke, Stephena Metcalfe'a i Stephena Brookera. Zniknęły niektóre syntetyczne brzmienia, które były częścią „muzycznego DNA” Nędzników. Oryginalne zamierzenia Johna Camerona są wciąż w większości zachowane, choć zauważyłem, że niektóre partie akompaniamentu wydają się nieco bardziej kwieciste niż dawniej, co wymagało chwili przyzwyczajenia.

Świetna orkiestra pod batutą Steve'a Moss'a była w szczytowej formie przez cały wieczór. Partytura lśniła, a jako pasjonat musicali uważam tych muzyków za integralną część obsady, dostarczającą tak samo dopracowany występ jak aktorzy na scenie.

Co dalej? Wkraczamy na nieznane wody. Obecna produkcja „Nędzników” podbiła świat i zainspirowała pokolenia widzów oraz twórców teatralnych. Londyńska inscenizacja była ostatnią grającą wersją oryginalnej reżyserii, tej samej, która utrzymywała tytuł na afiszu przez trzy dekady. Na Broadwayu nową wersję zaprezentowano podczas ostatniego wznowienia, jednak z tego co wiem, nigdy wcześniej nie dokonano tak drastycznej zmiany inscenizacji w trakcie trwania nieprzerwanego cyklu spektakli. Trudno mi zrozumieć, dlaczego uznano tę zmianę za konieczną. Obecna produkcja wciąż tętni życiem i przyciąga tłumy. Ta inscenizacja jest jak klasyczny Rolls Royce – wybitne rzemiosło, klasyczna inżynieria, niezawodna marka. Miejmy nadzieję, że ten klasyk nie zostanie zastąpiony tańszym, krzykliwym modelem, który może nie przetrwać próby czasu i nie dowieźć „Nędzników” do ich 50-lecia.

Na koniec podziękowania dla wszystkich aktorów, ekipy, obsługi widowni, muzyków i dyrekcji, którzy z miłością dbali o ten spektakl. Tak wielu ludzi było zaangażowanych w tę produkcję przez lata, nie tylko tutaj, ale na całym świecie – wszystkim Wam dziękuję.

ZAREZERWUJ BILETY NA NOWĄ PRODUKCJĘ LES MISÉRABLES

 

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS