WIADOMOŚCI
RECENZJA: Looking For Lansbury, St James Theatre ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Daniel Coleman-Cooke
Share
Looking for Lansbury
St James’ Theatre
16 października
4 Gwiazdki
Słowo „legenda” jest w dzisiejszych czasach nadużywane, ale Dame Angela Lansbury z pewnością na nie zasługuje. Gwiazda telewizji, kina i teatru osiągnęła właśnie piękny wiek dziewięćdziesięciu lat – czy może być lepszy moment, by spojrzeć wstecz na jej błyskotliwą karierę i niezwykłe życie?
Fiona-Jane Weston podjęła się karkołomnego zadania; Lansbury słynie z tego, że pilnie strzeże swojej prywatności, więc Weston musiała zamienić się we współczesną Jessicę Fletcher, by przeprowadzić niezbędne śledztwo. Wykazała się w tym niezwykłą rzetelnością, odkopując listy, pamiętniki i artykuły prasowe, które zgrabnie wykorzystała do nakreślenia kontekstu w całym spektaklu.
Szczególnie poruszający był fragment wspomnień Sir Petera Halla, reżysera inscenizacji „Hamleta” z 1975 roku. Lansbury zagrała Gertrudę tuż po śmierci matki; relacje Halla o jej zmaganiach podczas prób były przejmujące i pokazały, jak głęboki research przeprowadziła Weston. W programie nie zabrakło ciekawostek nawet dla najbardziej zagorzałych fanów aktorki – jak choćby historia bliskich relacji jej córki z niesławną „rodziną” Mansona czy tradycje politycznego aktywizmu jej dziadka.
Spektakl przeplatany jest piosenkami, głównie utworami kojarzonymi z samą Lansbury. Zamiast podejścia chronologicznego, Weston dopasowała utwory tak, by oddawały sytuację życiową, w jakiej znajdowała się wówczas aktorka, co w większości przypadków sprawdziło się znakomicie. Dobór repertuaru był przemyślany – „I Don’t Want to Know” z musicalu „Dear World” idealnie wpisało się w okres, gdy jej pierwszy mąż, Richard Cromwell, odszedł, kończąc ich małżeństwo. „Bedknobs and Broomsticks” (Gałki i kije od miotły) okazało się prawdziwym hitem, angażującym publiczność do wspólnej zabawy.
Fiona-Jane Weston wykonuje kawał świetnej roboty, radząc sobie z gęstym, złożonym scenariuszem oraz całą gamą postaci i akcentów. Ma fantastyczny kontakt z widownią, a jej sposób naśladowania Lansbury jest niezwykle trafny (potwierdził to nawet siedzący obok mnie superfan ze zdjęciem Angeli na tapecie telefonu!). Mam wrażenie, że spektakl mógłby zyskać na obecności drugiej osoby na scenie, podobnie jak miało to miejsce w Bette Midler and Me. Kierownik muzyczny William Godfree to bardzo utalentowany artysta o świetnym głosie i być może warto byłoby częściej angażować go w akcję dla urozmaicenia tempa.
Inscenizacja była pomysłowa – pudełko z rekwizytami służyło jako klamra łącząca różne etapy życia Lansbury. Motyw urodzinowy dopełnił gigantyczny tort dla widzów – bardzo miły (i smaczny) akcent. Zdarzyło się kilka przejęzyczeń i spóźnionych wejść, ale nie wpłynęło to znacząco na odbiór całości; to ambitne przedstawienie, a (dziwnie hałaśliwa) publiczność przyjęła te drobne potknięcia z dużym poczuciem humoru.
„Looking for Lansbury” to godny hołd dla jednej z najwybitniejszych brytyjskich aktorek swojego pokolenia. Spektakl bawi i uczy, będąc doskonałą propozycją dla każdego – niezależnie od tego, czy uwielbiacie Lansbury, czy po prostu szukacie pomysłu na udany wieczór.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności