Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Whisper House, The Other Palace ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Whisper House

The Other Palace

Wtorek, 18 kwietnia 2017

3 Gwiazdki

Zarezerwuj Bilety

Pomysł na musicalową opowieść o duchach w „nawiedzonej latarni” musiał wydać się kuszący autorom tego skromnego dzieła, do którego muzykę i teksty napisał Duncan Sheik („Spring Awakening”, „American Psycho”), libretto i teksty Kyle Jarrow, a całość opracował Keith Powell. I nic dziwnego – podążają oni śladami tak uznanych twórców jak Henry James, Virginia Woolf, Benjamin Britten czy Jack Clayton. To nazwiska, które same w sobie budzą dreszcz emocji.

Przenosimy się na wybrzeże Maine, usiane latarniami morskimi tak ukochanymi i uwiecznionymi przez Edwarda Hoppera – poetę introspekcyjnej izolacji. Znajdujemy się na samym skraju Ameryki w 1942 roku, podczas pierwszego pełnego roku udziału USA w II wojnie światowej, gdy U-booty zagrażają brzegom, a myśliwce przecinają niebo. Jeden z takich samolotów, płonąc i niosąc na pokładzie ojca małego osieroconego Christophera (Fisher Costello-Rose lub Stanley Jarvis), runął do oceanu, wpędzając matkę chłopca w stan załamania nerwowego i doprowadzając do jej zamknięcia w azylu dla obłąkanych. Tak oto, oczami niewinnego dziecka, stajemy na krawędzi życia i śmierci, na granicy między światem racjonalnym a tym, co leży poza nim. Chłopiec staje się idealnym celem dla pary lakonicznych duchów zamieszkujących wieżę (Simon Bailey i Niamh Perry). Zjawy te, które straciły życie przez to, że ciotka Lily nie zapaliła latarni, teraz specjalizują się w straszeniu nowego mieszkańca. Tymczasem Lily wiąże koniec z końcem u boku Yasuhiro (Nicholas Goh), japońsko-amerykańskiego złotą rączkę, który wnosi do historii nutę melvilliowskiego egzotyzmu, ku nieustającej irytacji lokalnego szeryfa (Simon Lipkin), który ostatecznie musi ścigać go jako osobę unikającą internowania. I to w zasadzie tyle. Spektakl obfituje w dość długie ekspozycje i powracanie do przeszłości, brakuje w nim jednak akcji – wydarzenia, takie jak choćby Christopher wpadający do morza, mają charakter powtarzalny i cykliczny. Obsada wykonuje fantastyczną pracę, starając się nadać tej sytuacji ludzki i dramatyzny wymiar, ale to opowieść, która w rzeczywistości donikąd nie prowadzi.

Simon Bailey, Dianne Pilkington, Nicholas Goh, Niamh Perry w Whisper House

Scenograf Andrew Riley uczynił ten aspekt dzieła swoją myślą przewodnią, tworząc oszałamiającą koncepcję stagingu w formie koncentrycznych kręgów drewnianego pomostu, które zapadają się w głąb sceny The Other Palace. Na wyższych poziomach ulokowano siedmioosobowy zespół (świetnie zdyscyplinowany kwartet rockowy z waltornią, trąbkami i instrumentami dętymi pod kierownictwem Daniela A. Weissa, przy doskonałym nagłośnieniu Gregory'ego Clarke'a) oraz krzesła dla obsady, która pozostaje na scenie przez oba akty. Dodajmy do tego kunsztowne projekcje Marka Holthusena, w tym nieco surrealistyczne animacje przypominające fale, oraz nastrojowe oświetlenie Alexa Drofiaka, a otrzymamy jedną z najpiękniejszych produkcji, jakie gościły na tej scenie od dawna. Całość cechuje się cudowną prostotą i spójnością, które same w sobie są zachwycające. Reżyser Adam Lenson prowadzi aktorów po tej przestrzeni z mistrzowską precyzją, dopasowując każdy ruch do falującej partytury z wpływami country oraz folk-rocka. Całość zaprezentowano z niezwykłą dbałością i szacunkiem dla każdej sylaby i nuty tekstu.

Obsada, sprostawszy postawionym wymaganiom, dostarcza kreacji drobiazgowych i pełnych kontrolowanych niuansów. Aktorzy brzmią świeżo i są niezłomnie przekonani o wartości swoich ról oraz tej prostej, niemal statycznej historii. Chwilami tekst zdaje się wręcz wymagać takiej uwagi. Dialogi są ogólnie dobrze napisane, a numery muzyczne inteligentnie skonstruowane; aranżacje Jasona Harta, a zwłaszcza wkład sekcji dętej Simona Hale'a, są wyśmienite i sprawiają, że muzyka brzmi porywająco. To powinno działać. Naprawdę powinno.

Nicholas Goh, Simon Lipkin i Dianne Pilkington w Whisper House

A jednak nie działa... a przynajmniej nie do końca. Podziwiając kunszt i estetykę prezentacji, czujemy się jednocześnie trzymani na dystans. Sardoniczny ton drwiących duchów oraz skłonność ludzkich postaci do unikania szczerych, otwartych interakcji (na rzecz wykalkulowanych wyznań, które raczej gaszą niż podsycają napięcie) sprawiają, że serca i umysły widzów pozostają niezaangażowane. Mamy świadomość uczestniczenia w „czymś”, ale zawsze wydaje się to nam umykać, jakbyśmy patrzyli na to kątem oka. Nigdy nie dochodzi do bezpośredniego starcia z emocjami. Być może był to zamierzony efekt autorów lub interpretatorów, niemniej jednak studzi on entuzjazm wobec bohaterów i uniemożliwia empatię, o głębszym przejęciu się ich losem nie wspominając.

Jeśli chodzi o samą muzykę, jest ona sprawnie napisana, ale im dłużej jej słuchamy, tym silniejsze mamy wrażenie, że już gdzieś to słyszeliśmy, tyle że w ciekawszej formie. Sam numer otwierający, mocno przypominający twórczość The Eagles, to tylko jeden z wyraźnych tropów prowadzących do innych źródeł inspiracji. Każdy kolejny utwór robi to samo: odciąga naszą uwagę od tego spektaklu ku innym wzorcom. Ta „wtórność” partytury sprawia, że przestajemy się angażować. Ogólnie rzecz biorąc, to interesujący eksperyment i nowatorskie odejście od „norm” teatru muzycznego. A że nie do końca spełnia swoje ambicje? Cóż, to przecież nie koniec świata.

Do 27 maja 2017

KUP BILETY NA WHISPER HOUSE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS