WIADOMOŚCI
WSPOMNIEŃ CZAR: Nigel Richards
Opublikowano
Autor:
Sarah Day
Share
W tym tygodniu w cyklu Throwback Thursday Nigel Richards rozmawia z Sarah Day o swojej karierze w teatrze muzycznym.
1) Jaki był Twój pierwszy występ w dzieciństwie i co sprawiło, że wciągnął Cię świat teatru?
To dość krępujące, ale kiedy miałem 6 lat, wystawiałem przedstawienia z moją starszą siostrą i zmuszałem rodzinę do oglądania, jak śpiewam „Chim Chim Cheree”. Później po prostu chciałem zostać „Milky Bar Kidem” – jeśli ktoś jeszcze pamięta tę reklamę.
2) Jak wygląda Twój wieczorny proces wchodzenia w rolę przed spektaklem?
Wszystko zależy od tego, jaki „zapalnik” znalazłem podczas prób. W przypadku Upiora był to jego oddech – niski, cichy, oddech prześladowcy; u Eddy'ego w Blood Brothers był to niewinny, sprężysty krok; przy Floydzie Collinsie pomogło mi ćwiczenie otwierające klatkę piersiową, dzięki któremu stałem się tym amerykańskim farmerem. Czasami inspiruje mnie konkretne dzieło sztuki. Dla Senatora w Hello Again był to najbardziej samotny obraz Hoppera.
3) Jak dbałeś o kreatywność w czasie lockdownu? Wiem, że lata temu poszerzyłeś działalność i teraz uczysz oraz reżyserujesz na całym świecie.
Dużo „zoomuję”! W słowniku pojawiło się tyle nowych znaczeń słów takich jak „lockdown” czy „korona” i cieszę się, że „zoom” jest jednym z nich. Piszę książkę o aktorstwie w teatrze muzycznym i czytam około dwóch książek tygodniowo – zarówno dla researchu, jak i dla przyjemności. Medytacja mnie uratowała. No i w końcu kupiłem rower.
4) Jesteś także dyrektorem artystycznym firmy produkcyjnej Shepperton Media. Powiedz nam, jak zaangażowałeś się w tworzenie nowych filmów i musicali oraz nad jakimi projektami obecnie pracujesz?
To dowód na istnienie karmy. Skontaktowała się ze mną moja garderobiana z czasów, gdy grałem w Les Misérables w 1991 roku. W międzyczasie zaczęła pracować dla BAFTA, założyła firmę filmową i potrzebowała dyrektora artystycznego. Na początku przyszłego roku wchodzimy na londyńską giełdę. Mamy w przygotowaniu trzy nowe musicale: jeden to farsa, coś pomiędzy RuPaul’s Drag Race a Austinem Powersem, a dwa pozostałe to niezwykłe, „poważne” musicale o naturze prawdy, dobra i – a jakże – karmy. Produkuję też mój pierwszy film, w którym główną rolę gra Shirley Henderson.
5) Dlaczego teatr na żywo jest dla Ciebie ważny i na co najbardziej czekasz w związku z jego (oby!) przyszłorocznym powrotem?
W teatrze jest niezaprzeczalna magia. To nie jest tylko fizyczne miejsce – gdyby wszystkie teatry spłonęły, teatr nadal by istniał za każdym razem, gdy dzielimy się na opowiadacza i widownię. Jednak teatr jest najsilniejszy, gdy wielu ludzi spotyka się w wyznaczonej przestrzeni, by wspólnie uczestniczyć w wydarzeniu, by wiedzieć, że śmiejemy się i płaczemy jako jedność. Niezależnie od tego, jak bardzo antyspołeczni możemy się czuć, gdy ktoś nie nosi maseczki, jesteśmy gatunkiem stadnym. Musimy wiedzieć, że nie jesteśmy sami. Wszystkie wielkie postaci w musicalach chcą przynależeć lub odnaleźć swoje autentyczne „ja”: od Elphaby, przez Mulan i Simbę, aż po Upiora. Myślę, że dlatego te postaci mają taką siłę rażenia. W przyszłym roku ruszam w trasę z wielkim wznowieniem, więc mam szczęście – mam pracę, na którą mogę czekać.
6) Jakie jest Twoje najlepsze lub najzabawniejsze wspomnienie ze sceny?
Całkowite zapomnienie tekstu w Martin Guerre było zabawne, ale dopiero PO fakcie. No i ten raz, kiedy jako paniczyk w Les Misérables „biłem” Ruthie Henshall – wróciłem właśnie po dwóch tygodniach urlopu (byłem na odosobnieniu z rdzennymi Indianami) i nie pamiętałem ani słowa. Ruthie po prostu gapiła się na mnie, próbując nie wybuchnąć śmiechem, podczas gdy ja wykrzykiwałem jakieś nonsensy!
7) Jakie trzy rzeczy zawsze można znaleźć w Twojej garderobie?
Wiesz, talizmany, rzeczy pomagające na scenie, niebieskie M&Msy... Mam piękny wiersz nieżyjącego już Stevena Clarke’a, który napisał teksty do Martin Guerre, książkę „Droga artysty” Julii Cameron i zdjęcie mojego taty z jego ostatnich urodzin.
8) Jakiego albumu z obsadą (Cast Album) najchętniej teraz słuchasz?
Warpaint – to arcydzieło. Także Far from Heaven – obie partytury duetu Frankel/Korie. Geniusze!
9) Gdyby Twoje życie było musicalem, jaki nosiłoby tytuł i dlaczego?
Trudne pytanie! „Now and Them” (Teraz i Oni), ponieważ to ludzie sprawili, że jestem tym, kim jestem.
10) Jaką radę dałbyś tegorocznym absolwentom – zarówno rocznikowi 2020, jak i nadchodzącemu 2021?
Trzymajcie się! Za każdym razem, gdy nadchodził czas wymuszonego zamknięcia – zarówno fizycznego, jak i twórczego, w czasach wojen i cierpienia – po nim następowała eksplozja pomysłów: nowych sposobów myślenia w sztuce, nauce i społeczeństwie. Po hiszpance w 1919 roku lata dwudzieste były wybuchem jazzu, sztuki, eksploracji, nieustraszoności i wynalazczości. Nadejdzie kolejna eksplozja nowego teatru, nowej sztuki, nowej muzyki. Po prostu bądźcie gotowi.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności