Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Abigail's Party, Queen's Theatre Hornchurch ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

markludmon

Share

Mark Ludmon ocenia kultową sztukę Mike'a Leigh „Abigail’s Party”, wystawianą obecnie w Queen’s Theatre w Hornchurch przed wyruszeniem w trasę koncertową.

Obsada Abigail’s Party. Fot: Mark Sepple Abigail’s Party

Queen’s Theatre Hornchurch, Londyn

Cztery gwiazdki

Zarezerwuj teraz

Od premiery w 1977 roku kultowe dzieło Mike'a Leigh „Abigail’s Party” zyskało nowe życie na scenach Londynu, w całej Wielkiej Brytanii, a nawet na Off-Broadwayu. Jednak teraz sztuka wreszcie wróciła do swoich korzeni w hrabstwie Essex dzięki udanej, nowej inscenizacji w Queen’s Theatre w Hornchurch, rzut kamieniem od Romford. Na tle drobiazgowo dopracowanej i zachwycającej scenografii z epoki autorstwa Lee Newby’ego, spektakl ukazuje przemiany i ewoluujące wartości społeczeństwa lat 70. podczas sobotniego spotkania przy drinku w domu aspirującej do wyższych sfer Beverly i jej zestresowanego męża Laurence'a. Serwując koreczki z serem i ananasem oraz hektolitry ginu i Bacardi, gospodarze goszczą swoich sąsiadów: młodą parę Ange i Tone’a oraz rozwiedzioną Sue, która ewakuowała się z domu przed imprezą swojej 15-letniej punkowej córki, Abigail.

Melanie Gutteridge i Liam Bergin w Abigail’s Party. Fot: Mark Sepple.

Napięcia w obu małżeństwach pulsują tuż pod powierzchnią, a wraz z kolejnymi kieliszkami alkoholu na jaw wychodzą nieszczęście, wrogość i uraza – wszystko to jednak z trudem trzymane w ryzach przez wymuszoną elegancję spotkania. Trwała popularność tej sztuki to zasługa ucha Mike'a Leigh do języka potocznego; dialogi sprawiły, że tekst stał się kopalnią cytatów i pozycją kultową. Jednak obecne w niej tematy rezonują z widzami nie tylko w kontekście lat 70.

Czterdzieści lat później obsesja Beverly i Laurence'a na punkcie przynależności klasowej pozostaje aktualna w dzisiejszych czasach, gdy mobilność społeczna i szanse dla klasy robotniczej wciąż bywają ograniczone. Choć kwestia rasy zostaje jedynie zasygnalizowana przez piątkę białych bohaterów, sztuka ukazuje ludzi próbujących poukładać sobie codzienność w dobie ogromnych przemian społecznych – co jest równie mocno odczuwalne w Wielkiej Brytanii czasów po Brexicie. Akcja osadzona u szczytu fali „wyzwolenia kobiet” portretuje ludzi szukających własnej tożsamości w małżeństwie, w którym tradycyjne role zostały rzucone na szalę przez feminizm. Chwilami wyczuwa się tu niepokojącą, pinterowską atmosferę, zwłaszcza gdy bohaterowie zmieniają partnerów w tańcu, ale w reżyserii Douglasa Rintoula ta produkcja uwypukla także obecną u Leigha męską agresję – od frustracji i wybuchów wściekłości Laurence'a wobec Beverly, po ponure poirytowanie Tone'a poczciwą Ange.

Amy Downham i Melanie Gutteridge w Abigail’s Party. Fot: Mark Sepple.

Mimo mroczniejszych wątków, największym atutem „Abigail’s Party” pozostaje komizm, którego w inscenizacji Rintoula nie brakuje. Melanie Gutteridge wychodzi obronną ręką z konfrontacji z pamiętnymi kreacjami Beverly – od Alison Steadman po nowsze role Jill Halfpenny i Amandy Abbington. Proponuje postać niezwykle stonowaną, unikając ryzyka popadnięcia w kicz lat 70. Ciągle podenerwowana chęcią podkreślenia swojego statusu, wydaje się szczęśliwa i odprężona tylko wtedy, gdy tańczy do ulubionych przebojów. I tak, wciąż mamy tu Demisa Roussosa oraz inne hity tamtej dekady, w tym nastrojowe „Yes Sir, I Can Boogie” zespołu Baccara.

Choć to twarz Beverly widnieje na wszystkich plakatach, takie podejście do jej postaci pozwala wybrzmieć całej obsadzie. Amy Downham błyszczy jako dobroduszna Ange, jedyna postać, która zdaje się czuć swobodnie we własnej skórze. Z idealnym akcentem z Romford, jej Ange nie jest potulną prostaczką, lecz kobietą trzymającą rękę na pulsie, z silnym charakterem i praktycznym podejściem do życia, które ujawnia się w krytycznym momencie.

Melanie Gutteridge jako Beverly. Fot: Mark Sepple

Christopher Staines jest znakomity jako Laurence – kłębek nerwów skryty pod cienką warstwą uprzejmego czaru, podczas gdy Susie Emmett idealnie wciela się w postać przedstawicielki klasy średniej, Sue, zaniepokojonej i nieco skonsternowanej zachowaniem sąsiadów. Liam Bergin wnosi ponurą, mrukliwą obecność jako Tone, niespełniony piłkarz zmuszony do pracy jako operator komputerowy, który zdaje się żywić niewiele uczuć do swojej gadatliwej i pewnej siebie żony. Choć na scenie oglądamy dobrze znane typy ludzkie, Rintoul daje nam na nie świeże spojrzenie, sprawiając, że są tak żywi i autentyczni jak przed czterema dekadami.

Spektakl w Queen’s Theatre Hornchurch potrwa do 22 września 2018 roku, po czym wyruszy w trasę.

26 września – 20 października: Derby Theatre 30 października – 17 listopada: Salisbury Playhouse 27–29 listopada: Les Théâtres de la Ville de Luxembourg

 

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS