Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Ojcowie i dzieci, Donmar Warehouse ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

redakcja

Share

Joshua James i Seth Numrich. Fot. Johan Persson Ojcowie i synowie, Donmar Warehouse ✭✭✭✭

Recenzja: Mark Ludmon

Irlandzki dramaturg Brian Friel pozwolił sobie na pewną swobodę adaptując na potrzeby sceny dość przygnębiającą, klasyczną powieść Iwana Turgieniewa „Ojcowie i dzieci”. Chociaż zachował on motywy z rosyjskiej powieści z 1862 roku, w jego sztuce mrok miesza się z lżejszymi tonami, co reżyserka Lyndsey Turner znakomicie wykorzystała, tworząc spektakl, w którym śmiech równoważy smutek.

Podobnie jak powieść, spektakl skupia się na Bazarowie – młodym studencie, który przyjeżdża ze swoim bliskim przyjacielem Arkadijem do jego liberalnej, ziemiańskiej rodziny na rosyjskiej prowincji. Ten czupurny buntownik rzuca wyzwanie ich stylowi życia, głosząc nihilizm, co prowadzi do konfrontacji i zamętu, zanim ostatecznie odnajdzie on odkupienie. Seth Numrich jest pełen intensywnej, nerwowej energii jako początkowo arogancki Bazarow, ale to Arkadij, zagrany z wielką mocą przez Joshuę Jamesa, staje się sercem tej sztuki. Choć równie mocno oręduje on za nihilizmem, z czasem przekonuje się, że nie jest w stanie uciec od emocji i liberalnych wartości, którym nihilizm Bazarowa się sprzeciwia.

Bohaterom towarzyszy cała galeria barwnych postaci, powołanych do życia z niezwykłą dbałością o detal i człowieczeństwo przez znakomitą obsadę. Anthony Calf jest czarujący i zabawny jako nieporadny ojciec Arkadija, podczas gdy dandysowaty wuj w interpretacji Tima McMullana ewoluuje z komicznej karykatury w mężczyznę skrywającego złamane serce pod nienagannie skrojonym garniturem. Nawet pokojówka w wykonaniu Siobhan McSweeney ma w sobie poruszającą, pełną tęsknoty wrażliwość. Dzięki uderzającej scenografii Roba Howella z drewnianych desek oraz nastrojowej muzyce Alexa Baranowskiego, otrzymujemy błyskotliwą i wciągającą produkcję o rodzinie i potrzebie miłości.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS