Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Leslie Uggams w 54 Below ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

rayrackham

Share

Ray Rackham o występie Leslie Uggams w Something Old, Something New, Something Borrowed, Something Blue w 54 Below, Nowy Jork.

Leslie Uggams

Something Old, Something New, Something Borrowed, Something Blue

54 Below, Nowy Jork

5 gwiazdek

Strona internetowa 54 Below

Kiedy dzwoni do ciebie Dionne Warwick, by powitać cię w klubie osiemdziesięciolatków, wiesz, że jesteś kimś wyjątkowym. Najnowszy występ Leslie Uggams w 54 Below (klejnocie w koronie nowojorskich klubów kabaretowych) po raz kolejny dowodzi, że w siódmej dekadzie swojej artystycznej drogi Leslie wciąż zachwyca i niezmiennie pozostaje klasą sama dla siebie. Niemal dziesięć lat po swoim debiucie na tej scenie, artystka znów zaserwowała wieczór pełen błyskotliwego humoru, wielkich emocji i fenomenalnej muzyki. W repertuarze opartym na American Songbook, jazzowych standardach i świeżych aranżacjach znanych utworów sprawiła, że publiczność raz po raz wiwatowała „Hallelujah, Baby!”.

Jeśli nie wiecie, kim jest pani Uggams, to najwyższy czas nadrobić zaległości. Leslie to laureatka nagród Tony i Emmy, gwiazda Broadwayu, którą widzowie mogą kojarzyć z legendarnej roli Kizzy w przełomowym serialu „Korzenie” („Roots”), a młodsza widownia – z roli niewidomej Al, uzbrojonej współlokatorki Ryana Reynoldsa w filmie „Deadpool”. Swoją trwającą dekady karierę rozpoczęła w wieku dziewięciu lat w słynnym Apollo Theater, a ostatnio błyszczała w „Jelly’s Last Jam” w City Center. Stała się ikoną dla społeczności LGBT na całym świecie po słynnym wykonaniu utworu „June is Bustin’ Out All Over” (z musicalu „Carousel”), w którym improwizowała tekst w sposób, który trzeba zobaczyć, by uwierzyć – a podczas obecnego show artystka z wdziękiem wyjaśnia kulisy i historię tamtego występu.

Stwierdzenie, że pani Uggams osiągnęła już wszystko, to niedopowiedzenie. W 54 Below, przed kochającą i entuzjastyczną publicznością, ma pełną swobodę twórczą, by snuć opowieści o swojej fascynującej, wielowymiarowej karierze i łączyć je z utworami, które nie przestają zdumiewać. To kabaret w najlepszym wydaniu. Kiedy piosenkarka wykrzykuje „czas tak szybko ucieka”, każdy na widowni ma ochotę zatrzymać te chwile na zawsze. Jako genialna gawędziarka, Leslie wciąga nas w swoje anegdoty – od wspomnienia młodych Lennona i McCartneya, którzy brali ją za kopię Shirley Bassey (z którą nota bene zaprzyjaźniła się lata później), po Steve’a Lawrence’a i Eydie Gorme, którzy traktowali ją jak własną córkę. Pani Uggams to żywe kompendium wszystkiego, co najwspanialsze w przemyśle rozrywkowym. To dowód na to, że magia wciąż istnieje – nawet jeśli trwa tylko przez nieco ponad godzinę w klubie przy 54. ulicy. Choć sypie nazwiskami takimi jak Louis Armstrong, Ella Fitzgerald czy Dinah Washington, nie robi tego, by się chwalić, lecz by oddać hołd gigantom, z którymi występowała ramię w ramię. W pełni zasługuje na uwielbienie, jakim darzy ją publiczność.

Gdy Leslie Uggams śpiewa, obcujemy z prawdziwą wielkością. W towarzystwie znakomitego trio – Don Rebic (kierownictwo muzyczne/fortepian), George Farmer (bas) i Buddy Williams (perkusja) – tworzy na scenie magię, którą rzadko spotyka się nawet na samym Broadwayu. Momentami można ulec wrażeniu, że za barem lub w kuchni ukryta jest cała orkiestra (wielkie brawa dla ekipy 54 Below za najlepszą realizację dźwięku w mieście). A same piosenki? Przejmujące „My Own Morning” (z hitu z 1967 roku „Hallelujah Baby”) i „Yesterday” sąsiadują z porywającymi wykonaniami „Something’s Coming” oraz „Don’t Rain on My Parade”. Precyzja w „Hello Young Lovers” i dojrzałość w „Being Good Isn’t Good Enough” współgrają z potęgą wokalu w „If He Walked Into My Life”. Nowe interpretacje klasyków sprawdzają się wyśmienicie, bo pani Uggams jest niedoścignioną mistrzynią interpretacji światowego kanonu. Kiedy zaprosiła na scenę swoją córkę, Danielle Chambers, by wspólnie wykonać soulową wersję „Put A Little Love in Your Heart”, mogliśmy zobaczyć diwę poza blaskiem jupiterów – dumną matkę celebrującą miłość i radość życia. Triumfalny występ wolny od sentymentalizmu udowadnia, że Leslie Uggams wymyka się wszelkim banałom o „długowieczności” w showbiznesie – ona po prostu żyje chwilą i kocha każdą jej minutę.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS