Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Autumn Garden, Jermyn Street Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Sophie Adnitt

Share

Lucy Ankhurst, Susan Porrett i Gretchen Egolf w spektaklu Ogrody jesieni The Autumn Garden

Jermyn Street Theatre

7 października 2016

4 gwiazdki

Zarezerwuj bilety Lillian Hellman uważała The Autumn Garden za swoje najlepsze dzieło. Rzeczywiście, ten dramat obyczajowy osadzony w hermetycznym, kameralnym świecie gwarantuje znakomity wieczór w teatrze. Constance Tuckerman prowadzi pensjonat w niegdyś wytwornej, a dziś nieco podupadłej letniej rezydencji swojej rodziny. Latem 1949 roku odwiedza ją dawna miłość, Nick Dennery – mężczyzna, o którym Constance nigdy nie zdołała zapomnieć. Choć w rozmowach pojawiają się czułe wspomnienia o wojnie, to prawdziwym polem bitwy okazuje się duszne miasteczko pełne wścibskich mieszkańców.

Sztuka posiada wszystkie cechy klasycznego amerykańskiego dramatu: wielopokoleniowe napięcia, dawne sekrety, upalne lato oraz bohaterów pogrążonych w żalu i zwątpieniu, którzy swoje ambicje przelewają na młode pokolenie. Nieuniknione rozczarowanie nadchodzi, gdy rówieśnicy Constance, ludzie po czterdziestce, próbują odzyskać radość i potencjał utraconej młodości.

Mark Healy i Madalena Alberto w Ogrodach jesieni. Niezwykle odświeżające jest zobaczyć sztukę tego rodzaju, w której kobiety są kimś więcej niż tylko tłem czy trofeami, o które toczy się walka. Żeńskie postacie w The Autumn Garden są wielowymiarowe, złożone i budzą na zmianę sympatię oraz niechęć. Francuska siostrzenica Constance zaczyna jako skromna dziewczyna, by pod koniec sztuki pokazać bardzo wyrachowaną twarz. Podobnie Nina, nowa żona Nicka, to postać znacznie głębsza niż tylko rywalka Constance, która „zdobyła” mężczyznę.

Początkowe sceny cierpią nieco z powodu mało stabilnego akcentu i trudnej do zrozumienia maniery południowej, ale aktorzy szybko odnajdują rytm. Tom Mannion od pierwszych kwestii bezbłędnie wciela się w postać melancholijnego, niespełnionego generała Griggsa, idealnie oddając ducha człowieka, który zrezygnowany osiadł w kryzysie wieku średniego. Mark Aiken jako melancholijny Ned Crossman, od lat beznadziejnie zakochany w Constance, tworzy subtelną i oszczędną kreację. W zestawieniu z głośną rozpaczą pozostałych postaci, cichy smutek Neda wybrzmiewa z podwójną siłą.

Lucy Ankhurst i Sam Coulson w Ogrodach jesieni

Na wyróżnienie zasługuje Madalena Alberto, wybitna w roli ciętej i niepewnej siebie żony porywczego Nicka Denery'ego (Mark Healy). Susan Porrett jest genialna jako matriarchini Mary, której złośliwe riposty uchodzą na sucho dzięki wypracowanej masce roztargnionej starszej pani, kryjącej niezwykle trafne spostrzeżenia. Scenografia i kostiumy Gregora Donnelly’ego doskonale oddają estetykę epoki. Szczególnie udane są niezwykle dziewczęce stroje plotkarki Rose Griggs – od pasujących kapeluszy i rękawiczek po falbaniastą koszulę nocną z pantoflami do kompletu.

Pierwszy akt znakomicie wprowadza widza w akcję – szybko staje się jasne, że pod grubą warstwą humoru i wspomnień kryje się coś niepokojącego. Hellman sprawnie przedstawia galerię postaci, z których każda wydaje się mieć coś do ukrycia. Wskazówki prowadzące do prawdy są metodycznie rozmieszczone, pozwalając widzom układać mozaikę zawiłych losów bohaterów.

Gretchen Egolf i Sam Coulson w Ogrodach jesieni.

Niestety, druga połowa spektaklu nieco się dłuży. Choć było wiele okazji do mocnego zamknięcia, Hellman zdecydowała się ciągnąć akcję w nieskończoność. Przy tak wielu wątkach domknięcie skomplikowanych historii jest zrozumiałe, jednak po pewnym czasie trudno utrzymać pełne zaangażowanie. Reżyser Anthony Briggs mógłby skrócić spektakl o dobre piętnaście minut, lepiej koordynując wejścia i wyjścia aktorów, by widz nie musiał wpatrywać się w pustą scenę. Nieco zbyt wiele tu również znaczących spojrzeń w dal i wymownych pauz, które niewiele wnoszą do dramaturgii.

Mimo to otrzymujemy aktorstwo wysokiej próby i intrygującą fabułę. Stopniowa degradacja Nicka w oczach Constance – od bohatera do łajdaka – została poprowadzona po mistrzowsku. To prawdopodobnie najlepsza sztuka Hellman, świetna reprezentantka swojego gatunku, która przy odrobinie szlifu byłaby niemal doskonała.

Spektakl grany do 29 października 2016

REZERWUJ BILETY NA THE AUTUMN GARDEN W JERMYN STREET THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS