Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Painkiller, Garrick Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

Daniel Coleman-Cooke

Share

Kenneth Branagh i Rob Brydon w spektaklu The Painkiller. Fot. Johan Persson The Painkiller

Garrick Theatre

4 Gwiazdki

Zarezerwuj bilety Gildia aktorska Kennetha Branagha stała się cennym wzbogaceniem West Endu w ciągu ostatnich miesięcy, a ich zeszłoroczna, wysoko oceniona inscenizacja „Zimowej opowieści” była zaledwie pierwszym z wielu ekscytujących projektów.

The Painkiller, adaptacja francuskiej farsy pióra Seana Foleya, to nieoczywisty wybór, zwłaszcza dla Kennetha Branagha, kojarzonego raczej z epopejami szekspirowskimi niż z komediową błazenadą. Tekst został nieco odświeżony od czasu ostatniej londyńskiej premiery (pojawia się nawet żart o „Netflix and chill”), jednak główne założenia fabularne pozostają bez zmian.

Brian (Rob Brydon) to zdesperowany fotograf, który planuje odebrać sobie życie po tym, jak żona porzuciła go dla swojego psychiatry. W sąsiednim pokoju hotelowym przebywa Ralph (Branagh), płatny zabójca w typie tajnego agenta, który wynajął lokum, by po cichu wykonać zlecenie. Słysząc zamieszanie za ścianą, Ralph zmuszony jest interweniować, co prowadzi do nieuniknionej lawiny pomyłek, gdy przypadkowo zostaje mu wstrzyknięty środek uspokajający przeznaczony dla Briana.

Koncept spotkania dwóch bohaterów w pokoju hotelowym przypomniał mi nieco sztukę „The Mentalists”, wystawianą rok temu tuż obok w Wyndham Theatre. Choć tamten spektakl ze Stephenem Merchantem pozostawił mnie z lekkim niedosytem, Painkiller jest znacznie bardziej cięty i zabawny, głównie dzięki genialnej grze odtwórców głównych ról. Mimo niewiarygodnie mrocznych pierwszych dziesięciu minut, gdy tylko intryga rusza z kopyta, sztuka nie zwalnia ani na chwilę, serwując dynamiczną i radosną farsę.

Rob Brydon, Kenneth Branagh i Claudie Blackley w The Painkiller. Fot. Johan Persson

Kenneth Branagh w roli Ralpha daje niespodziewany popis komedii fizycznej, budząc salwy śmiechu, mimo że przez większość sztuki nie jest w stanie wydusić słowa. Jest, zgodnie z oczekiwaniami, znakomity jako opanowany agent, ale jego sprawność ruchowa i wyczucie czasu są wręcz wybitne. Zobaczyć jednego z największych aktorów naszego pokolenia oddającego się slapstickowym wygłupom to przyjemność sama w sobie, warta każdej ceny biletu.

Rob Brydon jest równie przekonujący jako rozczulająco smutny Brian. Postać ta budzi sympatię, choć w gruncie rzeczy jest tragiczna, a Brydon idealnie balansuje te cechy, tworząc wiarygodną kreację. Chemia między tą dwójką jest kluczem do sukcesu spektaklu – obserwowanie Brydona i Branagha razem to czysta frajda. Mimo skrajnie różnych życiorysów, bohaterów łączy wspólna samotność, co zostało subtelnie oddane pośród otaczającego ich chaosu.

Kenneth Branagh i Marcus Fraser w The Painkiller. Fot. Johan Persson

Jeśli chodzi o obsadę drugoplanową, zwykle uwielbiam Alexa MacQueena, lecz tutaj nie do końca przekonał mnie jako porywczy psychiatra skłonny do wrzasków. Za to Mark Hadfield wypadł świetnie jako przerysowany hotelowy portier, coraz bardziej skonsternowany zachowaniem swoich gości.

Jak na farsę przystało, mamy tu klasyczny zestaw: przewracanie się, wpadanie na ściany i spadające spodnie. Dialogi są na tyle błyskotliwe, by utrzymać zainteresowanie widza, choć w środkowej części spektakl niebezpiecznie zbliżył się do poziomu slapstickowej przesady znanej z The Play That Went Wrong.

Alex Macqueen i Rob Brydon w The Painkiller. Fot. Johan Persson

Mimo to, całość jest niezwykle rozrywkowa. Bez spojlerów powiem tylko, że kilka gagów sytuacyjnych (zazwyczaj z udziałem Branagha) rozłożyło publiczność na łopatki, doprowadzając widzów do łez ze śmiechu.

Scenografia Alice Power trafnie oddaje monotonię nowoczesnych hoteli, pokazując dwa pokoje obok siebie przy zachowaniu doskonałej widoczności dla widzów. Reżyseria Seana Foleya również zasługuje na pochwałę – wydobył on z własnego scenariusza każdą możliwą dawkę humoru.

The Painkiller to z pewnością jeden z bardziej ryzykownych punktów sezonu Branagha, ale jest to ryzyko, które popłaciło. W te ponure wieczory spektakl zapewnia świetną rozrywkę w towarzystwie czołówki brytyjskiego aktorstwa. Czego chcieć więcej?

The Painkiller jest grany w ramach sezonu Plays At The Garrick do 30 kwietnia 2016 r.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS