Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

WKRÓTCE: Prelude w Tristan Bates Theatre

Opublikowano

Autor:

julianeaves

Share

Julian Eaves przygląda się projektowi Prelude, prezentującemu nowych autorów w Tristan Bates Theatre

Prelude

Tristan Bates Theatre,

18 czerwca 2018

Joel Fisher podjął bardzo słuszną decyzję, zapraszając Lexi Clare z jej przeglądem nowej twórczości musicalowej do Tristan Bates Theatre. Widząc ten program niedawno w Above the Arts, wiedział, że zyska on na większej przestrzeni i bez porównania lepszej akustyce jego własnej sceny. I tak też się stało: usłyszenie tych nowych głosów w sali, która w pełni oddała im sprawiedliwość, było czystą przyjemnością.

Podobnie jak w przypadku wykonawstwa, tak i w pisaniu tekstów widać było mnóstwo młodego talentu wywodzącego się z czołowych londyńskich szkół teatralnych. Wiele słyszy się dziś o trudnościach w dostępie do takiej edukacji; zawrotne koszty i brak dofinansowań sprawiają, że u2013 o czym mówi się nam raz po raz u2013 droga ta staje się dostępna dla coraz węższej grupy demograficznej. Co więcej, tworząc nowe dzieła, ludzie zazwyczaj piszą o tym, co sami znają, a przynajmniej o tym, co rozumieją z własnego doświadczenia. Kiedy tło społeczne, kulturowe i literackie autorów jest tak podobne, nieuchronnie prowadzi to do pewnej jednolitości spojrzenia, zainteresowań i przekonań. Nie było więc zaskoczeniem, że to podobieństwo znalazło silne odzwierciedlenie w prezentowanym materiale.

Oczywiście dotyczy to nie tylko tego konkretnego forum, ale całego systemu kształcenia w branży. Producenci we wszystkich mediach od lat zwracają uwagę na trudności w wyjściu poza coraz węższy zakres społeczny i etniczny nowych talentów u2013 i to w czasie, gdy kraj staje się przecież coraz bardziej zróżnicowany. W stolicy o największej różnorodności społecznej w kraju, skupione tu szkoły teatralne wydają się coraz bardziej oderwane od społeczeństwa, któremu starają się służyć.

I tak było tutaj. Wysłuchaliśmy wielu opowieści wyrastających z pasji i problemów tej konkretnej grupy społecznej. Można by je podsumować pytaniem: u201eCzy będę tak popularny, majętny i odniosę taki sukces, o jakim marzę?u201d. Uczestnictwo w tym wydarzeniu przypominało oglądanie dwugodzinnego u201eselfieu201d. Gdzie jednak podziało się poczucie, że istnieje wielki świat poza zasięgiem wyciągniętej ręki? Wydawało się to frustrująco nieosiągalne.

Jednym z autorów, który zdawał się mieć największe szanse na wyrwanie się z tego duszącego uścisku konformizmu, był Harry Style. Wyróżnił się poczuciem humoru i umiejętnością rozśmieszenia widowni, co było niezwykle odświeżające w zestawieniu z tyloma twórcami, którzy najwyraźniej postanowili traktować siebie tak poważnie, jak to tylko możliwe. Jego twórczość ma wciąż mocno u201eastudenckiu201d charakter i zmierza na Edinburgh Fringe, gdzie z pewnością rozbawi młodą, spieszącą się publiczność. Jednak warsztat jego pisania u2013 zarówno pod względem tekstów, jak i muzyki u2013 zapada w pamięć, a on sam zręcznie przetwarza różne style w poszukiwaniu własnego głosu. Co chyba najbardziej cieszy, zrezygnował z niemal wszechobecnych pseudoamerykańskich akcentów, na które zdecydowała się przygnębiająca większość wykonawców.

Problem z Brytyjczykami próbującymi brzmieć jak Amerykanie polega na tym, że bardzo niewielu z nich robi to z sukcesem. Spotlight opisuje tę połowiczną umiejętność jako u201eGeneral Americanu201d, jakby brzmienie głosu można było porównać do General Motors czy General Electric. Cóż, przykro mi to mówić, ale taki akcent nie istnieje, chyba że w przypadkowych wokalizacjach aktorów szkolonych w Wielkiej Brytanii. Akcenty w USA są bardzo konkretne i specyficzne. Podrabianie ich po prostu nie wystarczy u2013 trzeba je opanować perfekcyjnie. A jeśli nie potrafisz, lepiej nie próbuj. Kiedy zaś zaserwowano nam postaci elżbietańskie posługujące się tym nonsensownym dźwiękiem, trudno było w to uwierzyć. To znaczy... po co?

Podobnie było z warstwą muzyczną u2013 postawiono na bezpieczeństwo i trzymanie się konwencji obecnie popularnych dzieł uznanych twórców z West Endu i (zwłaszcza) Broadwayu. Tylko raz moje uszy wychwyciły coś świeżego i niezwykłego, a moment ten u2013 niestety u2013 nadszedł dopiero w ostatnich taktach finałowego numeru autorstwa Thomasa Ryallsa. Nagle i niespodziewanie uderzył w nas zachwycająco bogatymi i złożonymi akordami, zestawionymi ze sobą w uderzający sposób. Efekt ten wyróżniał się na tle wieczoru zdominowanego przez tasiemcowe powtórzenia zgranych progresji muzycznych i tropów. Chciałoby się, aby te młode talenty zaufały własnym darom i uwolniły się od cudzych stylów oraz manier.

Zobaczymy, komu z nich uda się to w przyszłości.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS