WIADOMOŚCI
WYWIAD: John Du Prez opowiada o musicalu „Spamalot, czyli Monty Python na Broadwayu”
Opublikowano
Autor:
redakcja
Share
John Du Prez i Eric Idle Poznajcie kompozytora musicalu Spamalot, Johna Du Preza, w wywiadzie, który brzmi tak… Studiował japonistykę i sinologię w Oksfordzie, był członkiem Royal College of Music, występował w Top of the Pops i tworzył ścieżki dźwiękowe do filmów o Wojowniczych Żółwiach Ninja. Jednak John Du Prez jest najbardziej znany i uwielbiany za skomponowanie tych absurdalnych piosenek, które sprawiły, że Spamalot, komedia muzyczna oparta na filmie Monty Python i Święty Graal, stała się światowym megahitem. Jude Riley rozmawiała z Johnem o współpracy z Pythonami, żartowaniu z Andrew Lloyda Webbera i o tym, czym właściwie jest spamahorn… Zmieniłeś nazwisko z Trevor Jones, ponieważ istniał już inny kompozytor o tym nazwisku. Jak zdecydowałeś się na John Du Prez? Wielu artystów decyduje się na zmianę nazwiska, ponieważ daje to poczucie wolności. Wywodzę się z muzyki klasycznej, a jednym z moich ulubionych kompozytorów był XVI-wieczny Francuz Josquin Des Prez. Pomyślałem, że to nazwisko będzie dobrze wyglądać w napisach końcowych; jest bardzo wizualne. Mniej więcej w tym samym czasie zacząłem grać z Modern Romance i tam nazywali mnie Johnem. Pomyślałem więc: „Tak, to będzie John Du Prez”. Jednak kiedy przeprowadziliśmy się z rodziną na rok do USA, powiedziano nam, że te dwa nazwiska kojarzą się z ludźmi napadającymi na banki i kradnącymi samochody. Nawet dzieci zdecydowały, że chcą zmienić nazwisko, więc wszyscy to zrobiliśmy. Uważam, że to ładne nazwisko. Kim chciałeś zostać, gdy dorośniesz?
Kiedy miałem osiem czy dziewięć lat, myślałem o byciu weterynarzem. Szybko jednak odkryłem, że do tego potrzebna jest chemia, a w przypadku mojego nauczyciela chemii była to nienawiść od pierwszego wejrzenia. Ale co niesamowite – ponieważ była to szkoła państwowa, a dziś trudno o coś takiego – szkoła miała pełną orkiestrę symfoniczną. Zapytali mnie, na czym chcę grać, a ja odpowiedziałem, że na sygnałówce. Powiedzieli: „nie mamy sygnałówki, ale mamy tu coś w torbie. Weź to do domu i zobacz, co myślisz”. Wziąłem to więc do domu i okazało się, że to waltornia – w częściach. Mój tata ją złożył, a ja nauczyłem się na niej grać. Potem nauczyłem się grać na trąbce, żeby móc grać jazz.
Gdybyś mógł teraz zamienić słowo ze swoim 16-letnim „ja”, co byś mu powiedział?
Nie idź na stypendium do Oksfordu. Idź prosto w stronę muzyki. Studiowałem sinologię na studiach orientalistycznych, ale spędzałem 48 godzin tygodniowo na próbach z orkiestrami i zespołami kameralnymi, aż zostałem pierwszym waltornistą Hong Kong Philharmonic. Na uniwersytecie czytałem klasyczne teksty w oryginale i myślę, że później Pythoni traktowali mnie poważnie tylko dlatego, że miałem dyplom z Oksfordu.
Oprócz komponowania muzyki jesteś świetnym trębaczem i waltornistą. Czy nadal regularnie grasz?
Obecnie często korzystam z komputerów. Zagrałem na wszystkich instrumentach w Żywocie Briana według Monty Pythona, a teraz gram we własnym studio w domu, ale nigdy publicznie.
Co to jest Spamahorn?
Ach, cóż, słychać go w uwerturze do Spamalotu. Zbudowałem go w ramach żartu z kawałka miedzianej rury z przymocowanym rogiem zwierzęcym na końcu. Zawsze interesowałem się muzyką średniowieczną, a spamahorn ma dziki dźwięk, idealny do ruszania do bitwy. Ale brzmienie było zbyt dziwne – nawet dla Terry’ego Gilliama…!
Na początku lat 80. byłeś członkiem popularnego zespołu Modern Romance i koncertowałeś po całym świecie. Myśleliście o reaktywacji na jakiś wspólny koncert? W żadnym wypadku, ale absolutnie niczego nie żałuję. Dla mnie to była dobra zabawa. Wciąż przyjaźnię się z Davidem Jamesem (jednym z założycieli, który pisał muzykę do filmów, m.in. do Shreka). Kto jest Twoim zawodowym idolem lub idolką? 1: The Beatles, 2: John Williams (kompozytor muzyki filmowej, m.in. do Gwiezdnych Wojen, Supermana i Harry'ego Pottera), 3: Elton Dean (muzyk jazzowy). Miałem dobre wykształcenie klasyczne, grałem też w zespołach jazzowych, bluesowych i soulowych, ale to The Beatles pokazali mi, jak można wykorzystać muzykę klasyczną w utworach takich jak Eleanor Rigby czy Yesterday. Ty i Eric Idle przyjaźnicie się od wielu lat. Jak zaczęła się Wasza współpraca i jaka była Twoja pierwsza reakcja na pomysł stworzenia Spamalotu?
Moją pierwszą myślą było to, że to świetny tytuł. Współpracę zaczęliśmy, gdy zaprosił mnie, bym zobaczył go w roli Ko-Ko w operetce Mikado. Każdego wieczoru zmieniał tekst piosenki „Little List”, by nawiązywała do aktualnych wydarzeń. Pomyślał, że skoro robi to dla kogoś innego, to równie dobrze możemy spróbować zrobić coś podobnego dla siebie. W tamtym czasie pisałem rzeczy za grosze, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego, więc wpadliśmy na pomysł, by wykonywać muzykę Monty Pythona. Nikt wcześniej tego nie robił. Zebraliśmy wszystkie największe hity i zorganizowaliśmy występ w Getty Museum w Los Angeles. Zadziałało to tak dobrze, że ruszyliśmy w trasę po 30 miastach Ameryki, grając tę całą pythonowską muzykę. Publiczność to pokochała! Jeśli chodzi o Spamalot, napisaliśmy go w trzy tygodnie, nagraliśmy w trzy tygodnie, a potem trzy lata zajęło nam wprowadzenie go na scenę. W międzyczasie zaliczyliśmy więc kolejną trasę po 30 miastach. Kiedy musical w końcu ruszył, ludzie z narodowej loterii Camelot powiedzieli: „Nie możecie tego nazwać Spamalot!”. No proszę!
Czy jest w Spamalocie scena, która wciąż Cię śmieszy za każdym razem, gdy ją widzisz?
Są dwie. „The Song That Goes Like This” to parodia tych wszystkich wielkich numerów z musicali na Broadwayu, a w szczególności wielkiej piosenki miłosnej z Upiora w Operze, gdzie na koniec spada żyrandol. W Spamalocie żyrandol wybucha w kulminacyjnym momencie utworu i śmieszy mnie to za każdym razem. Moja ulubiona scena to ta, w której Artur śpiewa „I’m All Alone”, mając Patsy’ego tuż obok siebie przez cały czas, aż w końcu pojawia się Pani Jeziora i mówi, że wcale nie jest sam, bo ona była przy nim przez cały czas.
Na dżwięk nazwiska Andrew Lloyda Webbera w Spamalocie, obsada zatyka uszy i krzyczy z bólu. Czy spotkałeś Lorda Webbera? Czy dogadujecie się i czy docenia on ten żart?
Nigdy nie poznałem tego wielkiego człowieka, więc nie wiem, co o tym sądzi, ale jak to mówią, naśladownictwo jest najszczerszą formą pochlebstwa…
Czy pomysły na muzykę przychodzą Ci łatwo, czy musisz zmuszać się do pisania?
Każdy twórca musi mieć dyscyplinę, więc idę do studia, zamykam drzwi i wchodzę w swój świat. Lubię mieć pracę z głowy, ale odkryłem, że najlepsze pomysły często pojawiają się w naprawdę dziwnych momentach. Często wpadają mi do głowy w pociągu. Albo po prostu kładę się spać, a kiedy się budzę – pomysł już tam jest.
Patrząc wstecz na swoją długą i znakomitą karierę, z którego dzieła jesteś najbardziej dumny?
Cóż, są trzy lub cztery. Oczywiście Spamalot, bardzo lubię też Rybkę zwaną Wandą. Zremiksowałem ścieżkę dźwiękową do pierwszej części Wojowniczych Żółwi Ninja, którą wydaję na winylu, i uwielbiałem pisać muzykę do drugiej serii programu dla dzieci BBC, Clangers (Clangersy), któremu głosu użyczył Michael Palin. Oboz z Michaelem robiliśmy to z myślą o naszych wnukach.
Co jeszcze chciałbyś zrobić w przyszłości?
Po prostu działać dalej. Czuję teraz ogromną świeżość i mam mnóstwo pomysłów. Wróciłem do mojego rodzinnego miasta, Bath, i tam zbudowałem studio. Nigdy nie byłem tak zajęty. Dzieje się mnóstwo ekscytujących rzeczy – ale jeszcze nie mogę o nich mówić…!
SPAMALOT – HARMONOGRAM TRASY PO WIELKIEJ BRYTANII
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności