WIADOMOŚCI
RECENZJA: Audra McDonald w koncercie, Leicester Square Theatre ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
julianeaves
Share
Audra McDonald. Fotografia: Autumn de Wilde Koncert Audry McDonald
Leicester Square Theatre
Środa, 12 kwietnia 2017 r.
Pięć Gwiazdek
Nie tak dawno temu czołowa dywa Broadwayu zaszczyciła swoją obecnością tę kameralną scenę, ukrytą w bocznej uliczce tuż przy najbardziej tętniącym życiem placu West Endu. I oto znów tu jest, podczas krótkiej rezydentury, wraz ze starym kumplem i nowojorczykiem, nieocenionym Sethem Rudetskym przy pianinie. Seth, w swobodnym stylu improwizowanego talk-show, zadaje jej (większość) pytań pomiędzy kolejnymi utworami muzycznymi.
Po porywającym otwarciu w postaci „When Did I Fall In Love?”, szybko stało się jasne, że Miss McDonald nie podróżuje sama. Jej świta za kulisami składała się z dzieci: szesnastoletniej córki i zaledwie pięciomiesięcznego niemowlęcia. Rudetsky i McDonald znają się jeszcze z czasów studenckich, co przekłada się na ogromną swobodę i zażyłość – to spotkanie bratnich dusz, które pozwala na wyjątkowo otwartą i szczera dyskusję na dowolne tematy, jakie tylko pojawią się w tych spontanicznych, nieplanowanych i niepowtarzalnych rozmowach. Każdy wieczór oferuje inny program szalenie eklektycznego repertuaru... i rozmów.
Następnie usłyszeliśmy urocze „I Won’t Mind” Jeffa Blumenkranza, a ta względna nowość potwierdziła talent McDonald do wprowadzania świeżego materiału i czynienia go absolutnie własnym. Oczywiście każdy utwór był kiedyś nowy, a artystka wydobyła równie świeże i ekscytujące dźwięki ze starego standardu (z silnym brytyjskim akcentem) „I Could Have Danced All Night”. Do zaśpiewania refrenu zaangażowała publiczność – co było nie lada gratką dla fanów Audry, którzy mogą teraz spocząć w pokoju, mówiąc z pełnym przekonaniem, że występowali z nią na West Endzie. Na tym nie poprzestała – Audra wykorzystała okazję do łowienia talentów i przedstawiła nam wszystkim wokalistę zespołu „The Restless Breed” (wykonującego m.in. covery Journey), który akurat siedział – i śpiewał – w pierwszym rzędzie.
Wypełniona po brzegi sala mogła następnie delektować się utworem Jasona Roberta Browna „I’ll Give You The Moon And The Stars” z musicalu „Songs For A New World”. Audra opowiedziała tę historię z empatią i szczerością, ale – po raz kolejny – trudno było oprzeć się wrażeniu, że JRB po prostu nie darzy kobiet zbyt dużą sympatią. Wygląda na to, że pisane jest mu bycie Strindbergiem wśród musicalowych twórców, zawsze zostawiającym w ustach lekko gorzki posmak.
Wytchnienie od tej uszczypliwości przyniosły dwie pieśni z cyklu „Craig’s List Lieder” Gabriela Kahane’a: dowcipne, błyskotliwe, wielkomiejskie i z przymrużeniem oka. Stanowiły one wstęp do „The Glamorous Life” z „A Little Night Music”, a po nich usłyszeliśmy kolejny utwór Sondheima (jak pomocnie zauważył Seth, niedawno filmowany w Londynie) – „Time To Leave The Woods”. Następnie przeszliśmy do eleganckiego wykonania „Maybe This Time” – z nutką czułego naśladownictwa „Lishy” – któremu McDonald nadała zupełnie nowy blask, zwłaszcza dzięki okrzykowi desperacji w ostatniej, wieńczącej utwór nutcie.
Inteligencja i oszczędność jej kunsztu artystycznego ujawniły się najwyraźniej już na samym początku drogi, o czym przekonaliśmy się podczas odtworzenia finałowych momentów jej wczesnego triumfu w operze „Jaś i Małgosia”. Występowała w niej jako doświadczona artystka... czwartej klasy szkoły podstawowej. Wyobraźcie sobie tę scenę: Zła Czarownica (ewidentnie najlepsza rola w przedstawieniu i pozycja obowiązkowa dla Audry), mimo że trafia do pieca, udaje jej się – poprzez bliżej nieokreślone czary – zmartwychwstać i wrócić na scenę, by zaśpiewać finałowe „They Say Love It Is A River”. Audra odtworzyła nawet intonację i ekspresję, której użyła tamtego niezapomnianego wieczoru. Murowana kandydatka do sławy!
Potem poznaliśmy kolejnego członka rodziny: gdy diva wymknęła się za kulisy, by zająć się dziećmi, na scenie pojawił się jej mąż, Will Swenson. Zaprezentował dziarskie (znów ukłon w stronę anglofilów) „I Am The Pirate King”, po czym Audra wróciła, by wspólnie zaśpiewać wspaniały duet „You Don't Bring Me Flowers”. Następnie pan Swenson po cichu zniknął, zostawiając Audrę samą z nami i jej genialną interpretacją dzieła innego młodego twórcy, którego promuje – „I'll Be There” Adama Gwona. Był to jej ostatni numer. Jednak Rudetsky namówił ją na bis i – w dowód uznania dla pięknej ostatnio pogody, a być może pod wpływem przypomnienia, że „Lisha” jest chrześniaczką Iry Gershwina – usłyszeliśmy „Summertime”. Utwór wybrzmiał pełnym, operowym blaskiem głosu, którego raz usłyszawszy, nie sposób zapomnieć. Gem, set i mecz dla pani McDonald.
Jeśli uda Wam się jeszcze zdobyć bilet na pozostałe koncerty – zróbcie to koniecznie. Jeśli nie, Audra pojawi się w czerwcu w Wyndham’s Theatre w spektaklu „Lady Day”. Ideał.
ZAREZERWUJ BILETY NA KONCERT AUDRY MCDONALD
ZAREZERWUJ BILETY NA SPEKTAKL LADY DAY AT EMERSON'S BAR AND GRILL Z AUDRĄ MCDONALD
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności