WIADOMOŚCI
RECENZJA: Every Brilliant Thing, Barrow Street Theatre ✭✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
stephencollins
Share
Jonny Donahoe w Every Brilliant Thing. Fotografia: Matthew Murphy Every Brilliant Thing
Barrow Street Theatre
17 stycznia 2015
5 Gwiazdek
Depresja i samobójstwo nie są oczywistymi tematami dla afirmującego życie, interaktywnego przedsięwzięcia teatralnego, ale okazują się być dokładnie tym, czego widz potrzebuje w znakomicie zagranym i przepełnionym radością Every Brilliant Thing, granym obecnie w Barrow Street Theatre (off-Broadway).
Sztuka opracowana przez Duncana Macmillana przy wsparciu Jonny’ego Donahoe i innych współpracowników (w ramach warsztatów i pokazów zorganizowanych przez brytyjskie grupy Paines Plough i Pentabus Theatre Companies) sprawia wrażenie jednej z tych kreacji, w których każdy spektakl jest inny. Wiele zależy od widowni, jej zdolności do zaangażowania się i uczestnictwa oraz gotowości, by płynąć z prądem – szczególnie w najmroczniejsze zakamarki teatralnego uniwersum.
Na scenie występuje jeden wykonawca, Donahoe. Przed rozpoczęciem spektaklu uwija się wśród widzów, losowo wybierając osoby i prosząc o zgodę na wykonanie zadań. Moim było powiedzenie do mikrofonu, w momencie gdy on poda konkretną liczbę (1427), słów o treści: „radość z wydawania pieniędzy za granicą, gdzie cała waluta wygląda jak banknoty z Monopoly”. To myśl, która natychmiast ze mną zarezonowała; często tak czułem, zwłaszcza podczas wizyt w USA.
Donahoe sprawił, że poczułem się swobodnie. Mogłem wykonać swoją część tej immersyjnej zabawy. Byłem spokojny – resztę „prawdziwej” pracy, czymkolwiek by nie była, wykona kto inny. Kiedy rozglądałem się po pozostałych widzach ściskających skrawki papieru i uśmiechających się, instynktownie czułem, że myślą to samo co ja. Czują się bezpiecznie.
Pomysł leżący u podstaw sztuki jest dość prosty. Donahoe opowiada „swoją” historię – niejasne jest, czy ma ona charakter autobiograficzny, ale to bez znaczenia. Dla potrzeb dramatu to jego opowieść, o nim. Zaczyna się, gdy ma siedem lat, a jego matka próbuje odebrać sobie życie.
Trudno o bardziej ponury sposób na rozpoczęcie tak pogodnego doświadczenia teatralnego.
Jednak Donahoe radzi sobie z tym bez wysiłku. Jego dziecięcy entuzjazm i postawa w tych wczesnych scenach to czysta przyjemność. Opowiada nam, jak sobie poradził – spisując listę wszystkich wspaniałych rzeczy (Brilliant Things), które czynią życie pięknym, zaczynając oczywiście od lodów. Wywołuje więc kolejne numery, a widzowie odczytują pozycje z listy, które wcześniej im przydzielił.
To szczególnie interesujący element. Niektórzy są śmiali, inni nieśmiali; niektórzy kochają światła jupiterów, inni nie. Ale wszyscy biorą w tym udział. Tak jak on, jako siedmiolatek, musiał sobie radzić, tak robią to oni. Ci bez kartki relaksują się, obserwując reakcje swoich towarzyszy.
Potem, nieoczekiwanie, Donahoe wybiera mężczyznę siedzącego przede mną, by zagrał życzliwego lokalnego weterynarza. Na sali narasta napięcie. „O co mnie mogą poprosić?” – pyta się w duchu każdy z obecnych. Odpowiedź staje się jasna: weź się w garść i po prostu to zrób.
Donahoe angażuje „Mężczyznę z przodu” w krótką scenę o swoim pierwszym doświadczeniu ze śmiercią – weterynarz musi uśpić wiernego psa bohatera. To wzruszająca i jednocześnie zabawna scena. Oczywiście Mężczyzna z przodu nie wie, co robić, co wywołuje salwy śmiechu, ale Donahoe umiejętnie go prowadzi.
Następują sceny z udziałem widzów grających tatę bohatera, wykładowcę uniwersyteckiego, dziewczynę, którą spotyka w bibliotece i z którą ostatecznie się żeni, oraz – co najważniejsze – nauczycielkę, która wspiera go w szkole. Ona jest prawdziwym skarbem – rozsądną kobietą, która pozwala dzieciom mówić swobodnie, zdejmując buty i używając skarpetki jako pacynki do komunikacji.
Ten fragment mógłby łatwo wypaść blado, ale tego dnia kobieta wybrana przez Donahoe rozpinała buta, zanim on zdążył dokończyć zdanie. Całym sercem rzuciła się na pomoc małemu chłopcu, zagubionemu w stanie emocjonalnym swojej matki. „Kobieta-Skarpetka” była niesamowita.
W tym momencie na widowni narastało niemal namacalne poczucie: co mogę zrobić, żeby pomóc? I o to właśnie chodzi. By pokazać, że samobójstwo i depresja są wszędzie, mogą dotknąć każdego, i że wszyscy możemy zrobić coś, by pomóc cierpiącym.
Lista wspaniałych rzeczy zostaje odłożona, potem ponownie odkryta i rozbudowana, by znów trafić do szuflady, gdy bohater żeni się z Dziewczyną z Biblioteki. Kiedy jednak dopada go depresja i wszystko zaczyna się sypać, żona – mimo że go kocha, nie potrafi przy nim zostać – przypomina mu o liście „Every Brilliant Thing”.
Bohater ciągle dopisuje nowe pozycje, a lista rośnie i rośnie, nie zawierając ani jednej powtórzonej myśli. Kluczową rolę odgrywa muzyka – dzielimy z Donahoe jego eklektyczną pasję do płyt winylowych i ich unikalnego brzmienia.
Później wydarza się coś naprawdę strasznego, co zostaje opisane w chłodny, beznamiętny sposób. Nie sądzę, by w tym momencie na widowni pozostało choć jedno suche oko. Ale to wydarzenie pcha bohatera naprzód, a jego lista osiąga w końcu milion pozycji.
Milion wspaniałych rzeczy, które dowodzą, dlaczego życie jest warte przeżycia i walki.
Potem spektakl się kończy. Zapada cisza, gdy po raz pierwszy salę wypełnia ciemność.
Następują po niej burzliwe oklaski – i słusznie.
Kunszt i naturalna charyzma Donahoe są inspirujące. Sztuka pokazała w sposób jasny i dobitny, że nikt nie jest odporny na depresję czy myśli samobójcze i że każdy z nas powinien być czujny – bo każdy może pomóc.
Całość wyreżyserował George Perrin, ale Donahoe w dużej mierze improwizuje, zależnie od reakcji publiczności. Dzięki temu spektakl ma w sobie radosną spontaniczność, która całkowicie urzeka. Jest tu tyle samo powodów do śmiechu i uśmiechu, co do głębokich przemyśleń.
Wyjątkowe i wartościowe doświadczenie teatralne. Sprawi, że Wasze serca zabiją mocniej.
Zróbcie wszystko, by to zobaczyć.
Spektakl Every Brilliant Thing jest wystawiany w Barrow Street Theatre do 29 marca 2015 r.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności