Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: John w National Theatre (Dorfman) ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Tom Mothersdale i Anneika Rose w spektaklu John. Zdjęcie: Stephen Cumminskey John

Dorfman Theatre, National Theatre

25 stycznia 2018

5 Gwiazdek

Zarezerwuj bilety

Amerykańska dramatopisarka Annie Baker to talent czystej wody, laureatka Nagrody Pulitzera, a jej sztuka „The Flick” była u nas wielkim hitem w 2016 roku. To było moje pierwsze zetknięcie z jej niezwykłym stylem – powolnym odkrywaniem zdarzeń, które z pozoru wydają się błahe, ale ostatecznie malują szeroki pejzaż historii i emocjonalnych zmagań. Akcja toczy się w pensjonacie w Gettysburgu w Pensylwanii – miejscu najkrwawszej bitwy wojny secesyjnej – tydzień po Święcie Dziękczynienia. W tę iście amerykańską, gotycką scenerię wkraczają Elias i Jenny, borykająca się z kryzysem młoda para. Wita ich gospodyni, Mertis: „Witajcie w waszym drugim domu!” – wykrzykuje. Goście patrzą, a my wraz z nimi, na dom zagracony lalkami i bibelotami, na choinkę, której światełka co chwilę gasną przez zwarcie, by po chwili znów się zapalić. Wszędzie czuć na sobie czyjś wzrok.

Anneika Rose i Tom Mothersdale w spektaklu John. Zdjęcie: Stephen Cumminskey

Sztuka jest zagrana po mistrzowsku; naturalizm jest tu w dużej mierze hiperrealistyczny, a analityczna reżyseria Jamesa Macdonalda sprawia, że przez ponad trzy godziny każda linijka tekstu Baker wybrzmiewa z idealną precyzją. Mertis, w tej roli wspaniała Marylouise Burke, to łagodna gospodyni, która kontroluje wszystko: to ona rozsuwa pluszową, czerwoną kurtynę oddzielającą nas od akcji, ona przesuwa czas, a dzień toczy się w jej rytmie. Burke idealnie oddaje swojskie ciepło swojej bohaterki, podszyte nutką tajemnicy. Czy jej mąż, George, w ogóle istnieje? Dlaczego mówi o pokojach na piętrze, jakby materializowały się tylko od czasu do czasu? Tom Mothersdale jako Elias i Anneika Rose jako jego dziewczyna Jenny są perfekcyjni. On, ze swoimi dolegliwościami i niezdolnością do dokończenia opowieści, zdradza oznaki emocjonalnej bezsilności; ona, być może kłamczucha i niewierna partnerka, tkwi w potrzasku, niezdolna do wykonania kroku naprzód.

Tom Mothersdale i Anneika Rose w spektaklu John. Zdjęcie: Stephen Cumminskey

„Chcielibyście poznać moją przyjaciółkę Genevieve?” – pyta Mertis pod koniec pierwszego aktu. I tak, chcielibyśmy, bo June Watson gra ją brawurowo. Niewidoma, prostolinijna, mówiąca otwarcie o swoim popadaniu w obłęd – ona i Mertis są symbolami ocalałych, kobiet, które uporały się z przeszłością, podczas gdy młoda para nie radzi sobie z technologiczną teraźniejszością, a ich związek obraca się w niwecz. Watson operuje tekstem z chirurgiczną precyzją. I właśnie wtedy, gdy stworzony świat wydaje się zamknięty w bezpiecznej szklanej kuli, Baker rozbija ten naturalizm: Genevieve przełamuje czwartą ścianę i w przerwie wygłasza monolog przed kurtyną, opisując siedem etapów swojego szaleństwa. Taka właśnie jest ta sztuka – nieprzewidywalna.

Marylouise Burke, Tom Mothersdale i Anneika Rose w spektaklu John. Zdjęcie: Stephen Cumminskey. Ale co to wszystko oznacza? Genialna scenografia Chloe Lamford sprawia, że historia niemal dusi teraźniejszość. Zachwycił mnie fakt, że gdy postaci idą na górę, naprawdę słyszymy, jak chodzą i rozmawiają nad nami! To świat, w którym martwym przedmiotom nadaje się ludzkie cechy i uczucia, gdzie o lalki dba się bardziej niż o ludzi i gdzie Jenny w pewnym momencie odmawia ruchu, a Elias manipuluje nią niczym marionetką. Mertis wyjawia, że w czasie wojny secesyjnej dom służył jako szpital, a za oknami piętrzyły się wysokie na trzy metry stosy odciętych kończyn. Podobnie jak Miller czy Shepard, Baker używa detali z codziennego życia, by ukazać tryby historii. Wolne stany Północy walczące ze stanami niewolniczymi Południa na tym historycznym terenie napierają na międzyrasową parę, Eliasa i Jenny. Odnosi się wrażenie, jakby przed naszymi oczami kartka po kartce przewracała się „Wielka Amerykańska Powieść”.

Moda na „slow TV” czy „slow radio” trwa w najlepsze – i być może to właśnie jest „slow theatre”. Jeśli szukasz pościgów i wybuchów, to prawdopodobnie nie jest spektakl dla ciebie. Ja jednak go pokochałem, mimo że rozłożenie tego wszystkiego na czynniki pierwsze zajmie mi wiele dni, a i tak nie mam pewności, czy w pełni zrozumiem każdy niuans. Wyjątkowe i nadzwyczajne – czyżbym już teraz obejrzał sztukę roku?

ZAREZERWUJ BILETY NA SPEKTAKL JOHN

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS