Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Stracone zachody miłości oraz Wiele hałasu o nic, Haymarket Theatre Royal ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

markludmon

Udostępnij

Obsada spektaklu Wiele hałasu o nic. Fot.: Manuel Harlan Stracone zachody miłości oraz Wiele hałasu o nic

Theatre Royal Haymarket

Pięć gwiazdek (dla obu przedstawień)

15 grudnia 2016

Bilety na Wiele hałasu o nic Bilety na Stracone zachody miłości

Literaci od dawna spekulują nad tajemnicą „zaginionej” sztuki Szekspira zatytułowanej „Love's Labour's Won” (Zyskane zachody miłości), o której wspominają nieliczne dokumenty z tamtej epoki. Badacze zazwyczaj przypuszczają, że była to po prostu alternatywna nazwa mrocznej komedii „Wiele hałasu o nic”, nadana ze względu na ogromną popularność wcześniejszego dzieła „Stracone zachody miłości”. Royal Shakespeare Company podchwyciło ten pomysł, tworząc idealnie dobraną parę sztuk, które łączą rubaszną komedię z mroczniejszymi elementami, choć w różnym natężeniu.

Miejsca akcji – Nawarra w północnej Hiszpanii oraz sycylijska Mesyna – zostały przeniesione do scenerii angielskiej rezydencji wiejskiej, wzorowanej na Charlecote Park niedaleko Stratford-upon-Avon, we wspaniałej oprawie scenograficznej Simona Higletta. Ten dyptyk nabiera szczególnego wyrazu dzięki kostiumom, dekoracjom i muzyce osadzonym w realiach I wojny światowej: „Stracone zachody miłości” rozgrywają się latem 1914 roku, natomiast „Wiele hałasu o nic” przypada na Boże Narodzenie 1918 roku. Idealnie koresponduje to z melancholijnym finałem pierwszej sztuki i powrotem bohaterów z frontu w drugiej.

Steven Pacey, Nick Haverson, Chris McCalphy, Peter McGovern i John Arthur w „Straconych zachodach miłości”. Fot.: Manuel Harlan

Mimo słodko-gorzkiego zakończenia, „Stracone zachody miłości” to radosna produkcja. Flirciarskie przekomarzania czterech par to czysta przyjemność dla widza – oto kawalerowie, którzy poprzysięgli unikać kobiet przez trzy lata studiów, próbują obejść swe śluby, by zdobyć serce francuskiej księżniczki i jej trzech dam. Do najzabawniejszych momentów należy scena, w której mężczyźni przebierają się za tańczących Rosjan w brawurowej, świetnie przygotowanej choreografii. Kwartet amantów prowadzony jest przez znakomitego Sama Alexandra jako Króla Nawarry, któremu towarzyszą Edward Bennett (Biron), William Belchambers (Longaville) i Tunji Kasim (Dumaine). Kroku dotrzymują im panie: Leah Whitaker jako księżniczka, Rebecca Collingwood jako Katarzyna, Paige Carter jako Maria oraz Lisa Dillon jako Rozalina, której potyczki słowne z Bironem zapowiadają ich późniejsze spotkanie w „Wiele hałasu o nic”.

Jeszcze więcej komizmu wnosi John Hodgkinson jako hiszpański podróżnik Don Armado, który bawi do łez przerysowaną manierą i kunsztownymi przejęzyczeniami. Steven Pacey, sypiący ostentacyjnie łacińskimi sentencjami, jest wyśmienity jako pedantyczny belfer Holofernes. Na uwagę zasługują również Chris McCalphy w roli posterunkowego Dull oraz Peter McGovern jako służący Paź. Wszyscy spotykają się w przekomicznie chaotycznym widowisku „Siedmiu Śmiałków”, zaaranżowanym w stylu operetki przez kompozytora Nigela Hessa, którego muzyka wspaniale dopełnia komizm i dramaturgię obu spektakli.

Gdy pod koniec pierwszej sztuki mężczyźni wyruszają na wojnę, „Stracone zachody miłości” przybierają żałobny ton, na który jedynym antidotum jest „Wiele hałasu o nic”. Choć postacie są inne, obsada i sceneria pozostają te same, lecz tym razem panuje bardziej radosny, powojenny nastrój, zwiastujący nadejście szalonych lat dwudziestych i ery jazzu.

William Belchambers, Tunji Kasim, Edward Bennett i Sam Alexander w „Straconych zachodach miłości”.

Edward Bennett i Lisa Dillon wywołują salwy śmiechu w pełnych swarów zalotach Benedicka i Beatrice. W jednej z niezwykle pomysłowych scen, komizm fizyczny Bennetta podsłuchującego za kotarą przywołuje ducha Erica Morecambe’a. Tunji Kasim i Rebecca Collingwood tworzą solidną parę jako Claudio i Hero, jednak to Steven Pacey wyróżnia się jako ojciec Hero, Leonato, przejmujący w scenach konfrontacji z oskarżeniami pod adresem córki. Przewodzący mieszkańcom wioski nieroztropny posterunkowy Dogberry, w interpretacji Nicka Haversona, staje się pełnowymiarową postacią, która – co zdarzyło mi się widzieć po raz pierwszy – balansuje między rubasznym humorem a nutą patosu. Przesłuchanie więźniów w jego ciasnym domu zamienia się w surrealistyczną błazenadę przypominającą braci Marx, lecz pod koniec czujemy jego frustrację z powodu bezradności wobec sytuacji, pogłębioną przez drżące dolegliwości zdrowotne.

Muzyka Nigela Hessa ponownie wzmacnia sferę dramatyczną, zwłaszcza w utworze do słów Christophera Marlowe'a „Come Live With Me and Be My Love”, wykonanym przez Harry'ego Wallera (jako Baltazar) przy pianinie w stylu ballady Ivora Novello. Motyw ten powraca z wielką siłą w nastrojowej muzyce ilustracyjnej spektaklu.

Obie produkcje, wystawione pierwotnie w Stratford-upon-Avon w 2014 roku, trafiają do Londynu przez Manchester Opera House i Chichester Festival Theatre w doskonałej formie, pod pomysłową i fachową ręką reżysera Christophera Luscombe’a. Mimo smutnego finału „Straconych zachodów miłości” i perypetii wokół ślubu w „Wiele hałasu o nic”, obie sztuki są niezwykle zabawne i zapewniają genialną rozrywkę – czy to oglądane z osobna, czy, co polecam najbardziej, razem.

W repertuarze do 18 marca

REZERWUJ BILETY NA WIELE HAŁASU O NIC

REZERWUJ BILETY NA STRACONE ZACHODY MIŁOŚCI

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS