Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: My Country - A Work In Progress, National Theatre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

My Country; A Work in Progress.

National Theatre.

10 marca 2017

5 gwiazdek

Zarezerwuj bilety

Stworzony na podstawie rozmów z mieszkańcami Wielkiej Brytanii, spektakl „My Country” to jedna z pierwszych reakcji National Theatre na wynik referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej. W przypadku teatru dokumentalnego (verbatim) istnieje ryzyko, któremu ulegało już zbyt wielu twórców: choć słowa i wspomnienia ludzi są palące i frapujące, sztuki te często sprawdzają się lepiej w radiu niż na żywej scenie. Tutaj te obawy okazują się płonne, gdyż laureatka tytułu Poet Laureate, Carol Ann Duffy, umiejętnie nadała materiałowi spójną i niezwykle wciągającą strukturę. Pomysł opiera się na spotkaniu, które Britannia zwołała dla reprezentantów swoich regionów – Cymru (Walii), Caledonii (Szkocji), East Midlands, South-West, Irlandii Północnej oraz North East – aby omówić wynik głosowania za Brexitem. To, co sprawia, że ta produkcja działa tak znakomicie, to prosta, a zarazem niezwykle skuteczna teatralność, którą w spektakl tchnął reżyser Rufus Norris.

Zespół aktorski w składzie: Seema Bowri, Cavan Clarke, Laura Elphinstone, Adam Ewan, Penny Layden, Stuart McQuarrie i Christian Patterson, jest po prostu nadzwyczajny. Artyści perfekcyjnie oddają melodię i rytm mowy swoich regionów, odzwierciedlając zróżnicowany charakter Zjednoczonego Królestwa. W szczególności zachwyca Penny Layden, nie tylko jako Britannia (nazywana przez resztę grupy „Britney”), której zdobiony pióropuszem hełm wesoło wystaje z torby. Jako reprezentantka regionu obejmującego Westminster, Layden wciela się w polityków z rozbrajającą wręcz emfazą. Jej Boris Johnson nie wymaga przedstawiania, Nigel Farage jest przerażająco autentyczny, a Michael Gove niemal ocieka śliskością na scenie.

Odbiór tego dzieła może zależeć od tego, z której części kraju pochodzicie. Wychowałem się zaledwie parę mil od Merthyr, więc w postaci Cymru rozpoznałem wszystko – wspaniały Christian Patterson przeniósł mnie prosto w walijskie doliny, idealnie oddając sposób mówienia i myślenia Walijczyków. Szczególnie poruszający jest jako 13-letni chłopiec, pełen lęku o przyszłość i przygnębiony kłótniami pozostałych regionów. Spektakl zawiera też fenomenalną scenę imprezy, w której regiony przekomarzają się, wykorzystując stereotypy – od dud i Riverdance, po Cymru wcielającą się w drapieżną Shirley Bassey!

Wieczór przeradza się w spory i tematy, które słyszeliśmy w trakcie kampanii i słyszymy teraz, w jej następstwie: imigracja, finansowanie, lęk przed „Obcym”. Poczucie niesprawiedliwości związane z zasiłkami dla imigrantów sąsiaduje tu ze wstydem wywołanym przez jawny rasizm, który obnażyło głosowanie. Przy czasie trwania rzędu 75 minut utwór wydaje się nieco powierzchowny, a przedstawiając argumenty wszystkich stron, nie zmieni nastawienia nikogo do samego wyniku referendum – ale, mówiąc szczerze, nie taki jest cel tej sztuki. To spektakl refleksyjny, proszący nas, widzów, byśmy po prostu posłuchali. Jednak kiedy słyszymy Farage'a mówiącego o „zwycięstwie bez jednego wystrzału” zaledwie osiem dni po morderstwie Jo Cox, produkcja mogłaby być ostrzejsza i bardziej gniewna.

Nie umniejsza to jednak temu niezwykle interesującemu widowisku, które – mówiąc szczerze – okazało się znacznie lepsze, niż przypuszczałem, głównie dzięki znakomitej obsadzie i reżyserii. Jednym z najlepszych elementów wieczoru byliśmy my sami – publiczność, Brytyjczycy, wciąż potrafiący śmiać się z samych siebie i doceniać ironię zawartą w kłamstwach polityków zestawionych z prawdą, którą żyją zwykli ludzie. Paradoksalnie, poczułem się dzięki temu patriotycznie. Wielkie sztuki o Brexicie dopiero powstaną, bo nasza przyszłość jest wciąż nieznana, ale biorąc pod uwagę podtytuł, to „dzieło w toku” stanowi doskonały punkt wyjścia do rozmowy. Nie przegapcie go, gdy będzie wystawiane w Waszym regionie.

REZERWUJ BILETY NA TRASĘ KONCERTOWĄ „MY COUNTRY”

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS