WIADOMOŚCI
RECENZJA: Wielki Gatsby, Greenwich Theatre ✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Daniel Coleman-Cooke
Udostępnij
Wielki Gatsby
Greenwich Theatre
6 października
3 gwiazdki
„Wielki Gatsby” jest często uznawany za jedno z najwybitniejszych dzieł amerykańskiej literatury XX wieku. Chociaż doczekał się wielu ekranizacji, niewiele zespołów teatralnych podejmowało próbę przeniesienia go na deski teatru – aż do teraz...
Tego ambitnego wyzwania podjęło się Blackeye Theatre w adaptacji Stephena Sharkeya. Historię tę znają niemal wszyscy: makler giełdowy Nick Carraway przybywa do Nowego Jorku lat 20. XX wieku w poszukiwaniu amerykańskiego snu. Zamieszkuje po sąsiedzku z milionerem Jayem Gatsbym, blisko swojej kuzynki Daisy i jej niewiernego męża, Toma. Nick zostaje wciągnięty w świat bogaczy, uwięziony między skłóconymi znajomymi i ich skomplikowanym życiem uczuciowym.
Swobodny i potoczysty styl dialogów Fitzgeralda dobrze sprawdza się na scenie. Jedną z wielu innowacji w tej produkcji jest wprowadzenie numerów muzycznych z tamtego okresu. To fantastyczna okazja dla obsady, by zaprezentować swoje talenty muzyczne – aktorzy wspólnie śpiewają i grają na najróżniejszych instrumentach; niemal każdy z nich w pewnym momencie wieczoru zasiada przy pianinie.
Choć robi to wrażenie, nie jestem przekonany, czy numery muzyczne faktycznie coś wnoszą; nie posuwają one fabuły naprzód i sprawiają jedynie, że widz zastanawia się, co zamiast nich można było wyeksponować z samej książki. Choć część obsady ma doświadczenie muzyczne, jakość śpiewu nie jest wyrównana. Szkoda stawiać aktorów w takiej sytuacji (lub dobierać obsadę pod tym kątem), skoro wszyscy są świetnymi aktorami, a partie muzyczne wydają się dość puste.
Inscenizacji nie można jednak odmówić pomysłowości, a niektóre ruchy sceniczne mają wręcz brechtowski charakter. Momentami jednak twórców ponosi fantazja – gdy po zastrzeleniu kluczowej postaci, jej „duch” tańczył na scenie przez pewien czas, sprawiało to wrażenie dość chaotyczne i dziwaczne.
Adam Jowett jako Nick Carraway jest bardzo sympatyczny i angażujący, prowadząc narrację z naturalną swobodą. Tristan Pate był rozkosznie zabawny i irytujący jako gburowaty Tom Buchanan. Każdy z nas ma własne wyobrażenie o kultowych postaciach literackich, ale moim zdaniem Gatsby’emu w wydaniu Maxa Rolla brakowało nieco aury tajemniczości i charyzmy znanej z książki. Chwilami Gatsby wydawał się zbyt pospolity i nie wzbudzał ciekawości, na którą zasługuje.
Scenografia Victorii Spearing była intrygująca – wielowarstwowa konstrukcja z białych bloków (kiedy Gatsby założył swój biały garnitur, można było odnieść wrażenie, że akcja toczy się na biegunie północnym). Osoba siedząca obok mnie była zachwycona, dla mnie jednak oprawa była zbyt surowa. W sztuce o przepychu amerykańskich elit rezygnacja z oddania tego na scenie wydaje się niewykorzystaną szansą. Sytuację ratowały żywe kostiumy (autorstwa Jenny Little) – stylowe i efektowne stroje, od nienagannych garniturów po sukienki w stylu flapper.
Inscenizacja ma kilka ciekawych momentów; uwagę przyciągają świetne projekcje w tle, w tym grafika przypominająca oczy z okładki pierwowzoru. Muszę też wspomnieć o czymś, o czym rzadko piszę w recenzjach: spektakl ma fantastyczny program, pełen przydatnych kontekstów, ciekawych spostrzeżeń, a nawet mapę – poziom wydania znacznie wykraczający poza to, czego spodziewalibyśmy się po mniejszej produkcji.
Ta nowa interpretacja „Wielkiego Gatsby’ego” zasługuje na uznanie za próbę zrobienia czegoś świeżego i odmiennego. Niemniej jednak muzyczne innowacje raczej rozpraszały niż wzbogacały tekst. To genialny materiał źródłowy i solidne aktorstwo sprawiły, że spektakl ostatecznie się obronił.
Więcej informacji o trasie spektaklu „The Great Gatsby” można znaleźć na stronie www.blackeyedtheatre.co.uk
Udostępnij artykuł:
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności