Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The People Vs Democracy, Free World Centre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

timhochstrasser

Share

The People Vs Democracy

Free World Centre

5 gwiazdek

Niedawne wybory powszechne, z ich długo wyczekiwanym, choć ostatecznie błędnie przewidzianym wyrównanym wynikiem, zrodziły więcej komentarzy dramatycznych niż zwykle. Trudno jednak byłoby znaleźć propozycję bardziej niezwykłą, a ostatecznie bardziej dojrzałą i skłaniającą do refleksji niż The People versus Democracy Jamiego Harpera, które przez kolejny tydzień można oglądać w Clerkenwell. Choć niektórzy mogliby nie uznać tego za dramat w tradycyjnym sensie, dla mnie była to najbardziej przekonująca, pośrednia refleksja nad obecnym stanem naszej polityki spośród wszystkich aktualnych sztuk przyglądających się kondycji kraju. Jesteśmy przyzwyczajeni do sztuk politycznych, które żerują na emocjach związanych z wspinaczką po „śliskim palu” władzy. Trudno nie patrzeć na takie scenariusze z cynizmem zaszczepionym przez Tak, panie ministrze czy House of Cards i ugruntowanym przez The Thick of It. Dlatego prawdziwym i odświeżającym zaskoczeniem jest zmierzenie się tutaj nie z grą politycznych osobowości odgrywanych przez aktorów, lecz z samym procesem negocjacji i tworzenia strategii, wykonywanym przez nas – publiczność jako politycznych decydentów i wyborców. Pod koniec wieczoru jesteśmy boleśnie świadomi, że to, co prywatne, jest polityczne, a nie odwrotnie – właśnie dzięki uświadomieniu sobie naszego bezpośredniego udziału w działaniach politycznych i ich konsekwencjach. Zamiast być tylko obserwatorami dziwacznych intryg w wykonaniu przerysowanych ego, stajemy twarzą w twarz z połączonymi skutkami naszych własnych, pozornie drobnych decyzji. Organizm polityczny odzyskuje świadomość swoich ścięgien i naczyń włosowatych w sposób, który sprawił, że wszyscy obecni poczuliśmy, jak wiele zależy od wyborów i dlaczego tak ważne jest angażowanie się w ten proces.

Jamie Harper, który wymyślił i (jako urzędnik służby cywilnej wyższego szczebla) prowadzi ten wieczór, poważnie traktuje paralele między teatrem a teorią gier. Nie ma tu sztywnego scenariusza ani aktorów w rolach ściśle określonych przez autora. Zamiast tego nam, widzom, przypisuje się pracę lub status społeczny oraz zestaw dążeń, w ten sam sposób, w jaki postaci w dramacie nadaje się osobowość czy układ relacji rodzinnych lub społecznych. Następnie musimy pracować nad osiągnięciem tych celów poprzez negocjacje, dyskusje, dobijanie targów i (w niektórych przypadkach) sprytne ogrywanie systemu. Każdy zaczyna z jakimś zasobem, którego potrzebują inni. Zasoby te mają wartość punktową, która pełni rolę waluty w negocjacjach. Jedni posiadają energię, którą mogą sprzedać; inni mają ziemię do zagospodarowania, podczas gdy kolejna grupa chce budować domy – w niektórych przypadkach socjalne, w innych zaś deweloperskie inwestycje komercyjne. Są sprzedawcy żywności i osoby zajmujące się utylizacją odpadów – krótko mówiąc, nowoczesne społeczeństwo w miniaturze, pełne ambitnych producentów, konsumentów i usługodawców. Rolą aktorów jest tu ułatwianie i stymulowanie każdego sektora publiczności, choć każdy widz działa niezależnie, a nie jako członek zespołu. Każdą rundę gry przerywają dyskusje wspólnotowe, podczas których wszyscy spotykają się w miniparlamencie, by omówić decyzje polityczne (np. budowę zakładu recyklingu czy ustalenie poziomu podatków), które w różny sposób wpływają na obywateli. Debaty te zaostrzają dwaj aktorzy grający dziennikarzy, a przewodniczy im wysoki urzędnik państwowy (Harper). Dodatkowe wariacje obejmują płacenie podatków na koniec każdej rundy oraz „badanie stanu zdrowia”, by sprawdzić, czy wydało się odpowiednio dużo na jedzenie (konsumpcję), a nie tylko na zarabianie i produkcję. Ci, którzy sprytnie unikali wydawania pieniędzy na dbanie o siebie, muszą wykonać prawdziwe ćwiczenia fizyczne. Można też „kupić” edukację, by zdobyć umiejętności pozwalające przejść na wyższy poziom realizacji celów. Wieczór mógłby trwać w nieskończoność, ale kończy się ostatecznym rozliczeniem tego, kto osiągnął swoje pierwotne założenia i ile punktów zgromadził.

Zdaję sobie sprawę, że w takim podsumowaniu ta interaktywna gra brzmi jak żmudna praca, a nie rozrywka; bardziej jak egzamin do służby cywilnej niż wieczór w teatrze. To wrażenie byłoby jednak błędne. Przeciwnie – wszyscy uczestnicy uznali to za wzbogacające i rozwijające doświadczenie, które wpisuje się w najlepsze tradycje teatru. Zostając wrzuceni w wir indywidualnych decyzji w kontekście grupowym, odnaleźliśmy złożoność naturalnej debaty politycznej, której tak bardzo brakowało w Question Time i innych przedwyborczych forach dyskusyjnych. Istota sztuki i zaangażowania widzów leżała w improwizowanych rozmowach, które toczyły się między uczestnikami próbującymi osiągnąć swoje cele na rynku. Poziom i jakość rozważań w miniparlamencie były wysokie i znacznie bardziej merytoryczne, niż gdybyśmy po prostu usiedli w studiu, by abstrakcyjnie rozmawiać o finansowaniu i alokacji rzadkich zasobów. Format ten stanowił wspaniałe, dorosłe ucieleśnienie współzależności wyborów społecznych – tego, jak decyzja w jednym obszarze pociąga za sobą wiele pośrednich skutków dla innych grup, które nie są widoczne na pierwszy rzut oka. Tak duża część dyskusji politycznej w czasie wyborów dotyczy osiągania celów indywidualnych, że zbawienne było przypomnienie o tym, iż często można je osiągnąć tylko w ramach wspólnoty i zazwyczaj lepiej, gdy towarzyszy temu pełna świadomość wpływu naszych działań na innych.

Podczas wieczoru, w którym uczestniczyłem, spontanicznie pojawiły się takie tematy jak: stopień interwencji państwa w celu likwidacji blokad rynkowych, wady i zalety prywatyzacji (zwłaszcza w edukacji), stawki podatkowe, wynagrodzenia urzędników (obcięliśmy im pensje!) oraz równowaga między budownictwem socjalnym a rezydencjami (tutaj pozwoliliśmy zdecydować rynkowi). Najlepsze rozwiązanie przedsiębiorcze zaproponowała grupa wykształconych bezrobotnych, którzy zebrali wystarczające fundusze i ziemię, by założyć komunę, co wszyscy uznaliśmy za bardzo sprytny i czysty ideologicznie sposób na przetrwanie trudów polityki oszczędnościowej... Mówiąc poważniej, myślę, że wszyscy wyszliśmy z lepszym zrozumieniem tego, jak ogromnie trudne jest tworzenie polityki, gdy polega ona głównie na rozdzielaniu ograniczonych zasobów między konkurujące ze sobą, równie ważne dobra. Z tym dylematem zmagają się zarówno filozofowie polityczni, jak i partyjni politycy. My również nie doszliśmy do żadnych rewolucyjnych wniosków, poza uznaniem, że rynki są konieczne i nieuniknione, ale wymagają temperowania przez ciągłe przypominanie, że powinniśmy szukać szerszej empatii poza naszymi doraźnymi, egoistycznymi celami – oraz że w rzeczywistości możemy osiągnąć więcej własnych zamierzeń właśnie poprzez takie poszerzone zaangażowanie wyobraźni. Interesy i empatia mogą współistnieć, o czym dawno temu pisał prawdziwy (w przeciwieństwie do tego demonizowanego) Adam Smith.

A jeśli zastanawiacie się, jak mi poszło... cóż, wasz recenzent zaczął wieczór jako górnik sprzedający jednostki energii, wykupił edukację potrzebną do projektowania mieszkań socjalnych i skończył jako szef imperium budownictwa komunalnego, łącząc ideologiczną czystość ze sporym majątkiem. Może minąłem się z powołaniem? Wielkie brawa dla Jamiego Harpera i jego tryskającej energią ekipy za wspaniały wieczór dającej do myślenia zabawy. Koniecznie zobaczcie to, póki jest grane, by odzyskać odrobinę wiary w możliwości procesu politycznego, niezależnie od tego, co myślicie o poziomie debaty w prawdziwym życiu.

Spektakl The People Vs Democracy jest grany do 22 maja.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS