WIADOMOŚCI
RECENZJA: Portret Doriana Graya, New Wolsey Theatre ✭✭
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Share
Paul T Davies recenzuje produkcję „Portret Doriana Graya” teatru Titled Wig, którą można obecnie oglądać w New Wolsey Theatre.
Gavin Fowler jako Dorian Gray. Zdjęcie: Craig Sugden The Picture of Dorian Gray.
New Wolsey Theatre, Ipswich.
2 kwietnia 2019
2 Gwiazdki
Nietrudno dostrzec, że opowieść Wilde’a, opublikowana po raz pierwszy w 1890 roku, znajduje wiele podobieństw i rezonuje w naszym społeczeństwie mającym obsesję na punkcie młodości. To historia w stylu Poego o przystojnym młodzieńcu oddanym hedonistycznemu życiu, którego rozpusta i wiek nie dotykają, podczas gdy jego ukryty portret kumuluje straszliwe skutki czasu i dekadencji. Dziś filtrujemy nasze selfie, retuszujemy wizerunek, a botoks wydaje się łatwym rozwiązaniem. Ciekawe, że opowiadania Wilde’a, podobnie jak jego sztuki, wciąż cieszą się taką popularnością. Niestety, produkcja Tilted Wig jest nierówna – ma swoje momenty, ale brakuje jej silnego rozwoju dramatycznego.
Daniel Goode (Bazyli), Jonathan Wrather (Henryk) i Gavin Fowler (Dorian). Zdjęcie: Craig Sugden
Pozytywnym akcentem jest scenografia Sarah Beaton – plan przypomina wilgotną pracownię artysty, co pozwala akcji swobodnie przepływać między scenami i czasem, a kostiumy nie są ani ściśle z epoki, ani ultranowoczesne. Choć strona wizualna się broni, tu właśnie leży problem spektaklu: nieustannie siada on między dwoma krzesłami, nie będąc ani jednym, ani drugim. Nie jest wystarczająco gotycki, nie dość kampowy i z pewnością mało ekscytujący. Trafiają się dobre momenty, zwłaszcza zabawny przykład aktorstwa z końca XIX wieku w pierwszej części, a w scenariuszu przetrwało nieco Wilde’owskiego dowcipu. Jednak mimo że pierwsza połowa obiecująco zapowiada drugi akt, tempo w dalszej części drastycznie spada, a wszystko podawane jest publiczności „kawa na ławę”. Ilekroć ma wydarzyć się coś złego, szklana gablota z pistoletem i nożem rozświetla się, a artysta Bazyli Hallward pomocnie kładzie się na folii, by zostać zamordowanym przez Graya, co oszczędza sprzątania po fakcie. Scena narkotykowej imprezy to straszliwy banał: dudniąca muzyka, aktorzy poruszający się na zmianę w zwolnionym i przyspieszonym tempie, obmacywanie się i zalew czerwonego światła. Ta forma prezentacji nudziła mnie już dawno temu i szkoda, że zespoły teatralne wciąż po nią sięgają.
Kate Dobson (Sybil) i Adele James (Catherine). Zdjęcie: Craig Sugden
Obsada radzi sobie nieźle. Homoseksualny podtekst pozostaje wyłącznie podtekstem, ale Daniel Goode był szczególnie przekonujący jako Bazyli Hallward – malarz portretu, który zakochuje się w Grayu; to subtelna, pełna tęsknoty i moralnych dylematów rola. Jonathan Wrather dobrze oddaje upadek lorda Henryka Wottona, niezdolnego do ucieczki przed szponami czasu i zepsucia. Postacie kobiece są jednowymiarowe, co dziwi, biorąc pod uwagę, że w sztukach Wilde’a kobiety są źródłem humoru i rozsądku. Phoebe Pryce robi wrażenie w roli lady Wotton, ale to partia desperacko niedopisana. Dorian Gray staje się zepsuty w trakcie antraktu, a ta nagła przemiana sprawia, że Gavin Fowler gra go głównie na jednej, aroganckiej nutcie.
Trudno bronić teatru przed zarzutami o bycie nieubłaganie klasą średnią, gdy od widzów oczekuje się przejmowania losem tych bogatych, bezczynnych nihilistów – nie poznajemy ofiar Graya na tyle, by choć trochę to zrównoważyć. Dla mnie to produkcja o dużym potencjale, ale radykalna decyzja o pełnym unowocześnieniu materiału i skróceniu go do dynamicznych dziewięćdziesięciu minut mogłaby mocniej podkreślić motywy Wilde’a.
Grany do 6 kwietnia 2019
REZERWUJ BILETY NA PORTRET DORIANA GRAYA
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności