WIADOMOŚCI
RECENZJA: Towards Zero, The Mill At Sonning, Oxfordshire ✭✭✭
Opublikowano
Autor:
markludmon
Share
Mark Ludmon recenzuje spektakl „Godzina zero” Agathy Christie w reżyserii Briana Blesseda w teatrze The Mill at Sonning
Noel White (Matthew Treves) i George Telfer (nadkomisarz Battle) Fot. Andreas Lambis. Godzina zero
The Mill at Sonning, Oxfordshire
Trzy gwiazdki
To dzięki Agacie Christie pokochałem teatr. Zanim byłem na tyle dorosły, by samemu wypuszczać się na miasto, moim jedynym teatralnym doświadczeniem z dzieciństwa były coroczne rodzinne wyprawy do Theatre Royal w Windsorze na inscenizacje jej powieści. Niezależnie od tego, czy było to „Morderstwo na plebani”, czy „Morderstwo odbędzie się...”, do przerwy ktoś musiał zginąć, a pod koniec morderca zostawał zdemaskowany i sprawiedliwości stawało się zadość. Choć kiedyś kryminały Christie były stałym punktem programu teatrów regionalnych, dziś – mimo trwającego od 67 lat sukcesu „Pułapki na myszy” i okazjonalnych hitów pokroju „Świadka oskarżenia” w County Hall – są rzadkością. Przyzwyczailiśmy się też do mroczniejszych i bardziej nasyconych erotyzmem telewizyjnych adaptacji jej prozy. Dlatego wizyta w The Mill at Sonning na wznowieniu „Godziny zero” w reżyserii Briana Blesseda była niczym podróż w czasie.
Chris Pybus (inspektor Leach), Noel White (Matthew Treves), George Telfer (nadkomisarz Battle). Fot. Andreas Lambis
Choć pierwotnie była to powieść, oglądamy tu adaptację sceniczną napisaną przez samą Christie we współpracy z Geraldem Vernerem w 1956 roku. Znajdziemy tu wszystkie elementy charakterystyczne dla jej twórczości: odizolowany dom na wsi zamieszkany przez osobliwą grupę ludzi z trudną przeszłością, nagłą śmierć i detektywa podążającego tropem śladów, aż do momentu, gdy wszyscy podejrzani zbierają się w salonie, by poznać tożsamość sprawcy lub sprawców. Akcja toczy się w Gull’s Point w Kornwalii, w domu zamożnej wdowy, Lady Tressilian, i jej towarzyszki Mary. Jej wysokość odwiedzają: były podopieczny Nevile Strange z młodą żoną Kay oraz byłą żoną Audrey, a także ich przyjaciele – Treves i Latimer – oraz krewny, Royde. (Jako że mamy lata 50. i wyższe sfery, mężczyźni zwracają się do siebie głównie nazwiskami).
Pierwszy akt to powolne budowanie napięcia i zagadka, kto padnie ofiarą morderstwa, podczas gdy Christie obnaża skrywane pod powierzchnią animozje. Bohaterowie czują, że „coś się wydarzy”, że „dzieje się coś dziwnego”, a w powietrzu „czuć proch”. I rzeczywiście, nadciąga prawdziwa burza, a w strugach deszczu uderza morderca. Jako że każdy jest podejrzany, zadanie rozwiązana zagadki trafia w ręce nieco ekscentrycznego nadkomisarza Battle’a, który pojawił się w pięciu powieściach Christie i który – według Blesseda – był jej ulubionym detektywem.
Hildegard Neil (Lady Tressilian) i Rob Heanley (Neville Strange). Fot. Andreas Lambis
Sztuka toczy się w miarowym tempie ku emocjonującemu finałowi – to klasyczny, dobrze opowiedziany kryminał. Obsada jest solidna i dostarcza kilku zachwycających kreacji, w tym Bethan Nash jako kłótliwej i zakochanej po uszy Kay oraz Hildegard Neil, która jest czarująca i nieprzewidywalna jako Lady Tressilian. Nie brakuje tu humoru, zwłaszcza gdy akcja ociera się o melodramat, a także swoistej autorefleksji, jakby bohaterowie mieli świadomość, że ich życie przypomina literacki kryminał. Produkcja imponuje wizualnie dzięki efektownym kostiumom z epoki autorstwa Natalie Titchener oraz scenografii Dinah England, sprytnie wykorzystującej motyw zegarów. „Godzina zero” to rozrywkowa i lekka propozycja, będąca doskonałym przykładem kunsztu narracyjnego Christie. Choć jej twórczość rzadko kojarzy się z głębią psychologiczną, ta sztuka przypomina nam o jej bystrej obserwacji tego, co popycha pozornie zwyczajnych ludzi do ostateczności.
Spektakl grany do 28 września 2019 r.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności