Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

WYWIAD: Dramatopisarka Diane Samuels opowiada o sztuce „Kindertransport”

Opublikowano

Autor:

redakcja

Share

Dramatopisarka i autorka Diane Samuels opowiedziała o swojej sztuce "Kindertransport" oraz o prawdziwych wydarzeniach, które stały się dla niej inspiracją.

Autorka Kindertransport - Diane Samuels Czy może nam Pani przybliżyć historię Kindertransportu?

Między 1938 rokiem a wybuchem II wojny światowej prawie 10 000 dzieci, w większości narodowości żydowskiej, zostało wysłanych przez rodziców z Niemiec, Czechosłowacji i Austrii w bezpieczne miejsce do Wielkiej Brytanii. W mojej sztuce dziewięcioletnia Eva (postać fikcyjna, lecz oparta na autentycznych doświadczeniach wielu dzieci) trafia do Manchesteru, gdzie opiekuje się nią Lil. Gdy rodzicom Evy nie udaje się uciec z Niemiec, dziewczynka przyzwyczaja się do angielskiego życia, a po wojnie zmienia nazwisko, zostaje adoptowana przez opiekunów i postanawia wymazać bolesną stratę oraz swoją przeszłość.

W sztuce Evelyn, obecnie po pięćdziesiątce, musi skonfrontować się z własną córką, Faith, która znajduje na strychu ukryte zdjęcia i zapiski z tamtego okresu. Co zainspirowało Panią do napisania sztuki o osobach, na których życie wpłynął Kindertransport?

Do napisania "Kindertransport" skłoniły mnie trzy zdarzenia. Pierwszym była rozmowa z bliską przyjaciółką – kobietą pod trzydziestkę, wychowaną w bezpiecznym, dostatnim domu, która opisała swoją walkę z poczuciem winy ocalałego. Jej ojciec przybył do Anglii właśnie transportem Kindertransport, a mnie uderzyło to, jak silnie lęki rodzica przeszły na nią.

Drugim było doświadczenie innego przyjaciela, który na pogrzebie swojego ojca usłyszał, jak matka wspomina pobyt w Auschwitz. Do tego momentu nie miał pojęcia, że jego matka była w obozie koncentracyjnym.

Trzecim był pełen wstydu głos 55-letniej kobiety w dokumencie telewizyjnym o Kindertransporcie. Przyznała ona, że najsilniejszym uczuciem, jakie żywi do nieżyjących już rodziców, jest wściekłość za to, że ją porzucili – mimo że to porzucenie uratowało jej życie.

W 1989 roku, gdy oglądałam ten dokument, byłam młodą matką z rocznym synkiem i spodziewałam się drugiego dziecka. Od razu uderzył mnie sposób, w jaki rodzice i dzieci zmagają się z tym rozpaczliwym rozstaniem.

Artyści często sięgają po ekstremalne ludzkie doświadczenia, by przyjrzeć się temu, co zwyczajne. Poczułam potrzebę dotarcia do sedna tego nierozwiązywalnego dylematu. Jeśli zapytać dziecko, czy w obliczu śmiertelnego zagrożenia wolałoby zostać wysłane w bezpieczne miejsce, w większości przypadków odpowie, że woli zostać i zginąć z rodzicami. Jeśli zapytać rodzica, większość powie, że oddałaby dziecko, byle było bezpieczne. Bycie rodzicem to życie z tą ukrytą sprzecznością. Chciałam spróbować zmierzyć się z tym tematem.

Wiemy, że wychowała się Pani w zżytej społeczności żydowskiej – czy poczuła Pani osobistą więź z tą historią?

Dorastałam w zżytej społeczności żydowskiej w Liverpoolu w latach 60. i 70. Uczono mnie historii Żydów, a Holokaustowi poświęcano należytą uwagę. Jednak o Kindertransporcie nie wspomniano ani słowem.

Przyczyny tego stanu rzeczy wiążą się z życiem wewnętrznym samych ocalałych dzieci (tzw. Kinder). Wielu z nich po prostu zdecydowało się nie wracać do tematu swojego pochodzenia i drogi, jaką przebyli. W dorosłym życiu skupili się na zarabianiu na chleb, wychowywaniu rodzin i „zostawianiu przeszłości za sobą”.

Gdy nadeszła rocznica w 1989 roku, najmłodsze dzieci, które podróżowały przez Europę i Morze Północne jako niemowlęta przekazane pod opiekę starszym dzieciom, były po pięćdziesiątce, podczas gdy nastoletni wówczas uchodźcy byli już po sześćdziesiątce. Późna dojrzałość to czas, w którym przeszłość upomina się o człowieka.

W 2019 roku przypada 80. rocznica Kindertransportu i 25-lecie napisania przez Panią sztuki. Czy uważa Pani, że ta historia wciąż brzmi aktualnie w społeczeństwie, w którym tak wielu ludzi czuje się przesiedlonych? Czy możemy doszukiwać się paralel z obecnym kryzysem migracyjnym?

Ludzie zawsze są przemieszczani, krążą po planecie, opuszczają domy. Przymusowe przesiedlenie ma skutki długofalowe, wykraczające poza doraźne wyzwania. Sztuka daje widzom szansę na refleksję nad trwałymi, głębokimi skutkami emocjonalnymi i psychologicznymi w czasie, gdy serwisy informacyjne skupiają się jedynie na walce o przetrwanie „tu i teraz”. Pytanie, jakie mogą zadać sobie ci, którzy mają dom, brzmi: jak zaoferować pomoc, tak jak zrobiła to Lil? Niektórym rzeczom nie da się zaradzić. Ale wielu – owszem.

Wielu ocalałych (Kinder), dziś już w bardzo podeszłym wieku, brało czynny udział w wywieraniu nacisku na brytyjski rząd, aby umożliwić dzieciom-uchodźcom przyjazd do Wielkiej Brytanii.

Jak Pani sądzi, co sprawia, że ta historia wciąż tak silnie rezonuje ze współczesną publicznością?

Głównym tematem sztuki jest Separacja – dziecka od matki. Każdy człowiek doświadcza tej pierwotnej straty przy urodzeniu, a potem na różne sposoby w miarę dorastania. Spotyka to nas wszystkich.

Ponadto, pisząc tę sztukę, chciałam zbadać życie wewnętrzne, w którym trauma kształtuje pamięć, a historia spotyka się z opowieścią. Chodziło o wgląd psychologiczny w to, jak okaleczona psychika może przetrwać, być może wyzdrowieć i czy kiedykolwiek pojawi się szansa na pełnię życia. Tę wewnętrzną podróż Kindertransport oferuje każdemu widzowi, jeśli tylko pozwoli sobie pójść tam, gdzie prowadzi tekst, bez względu na to, gdzie i w jakich czasach żyje.

Sama sztuka jest komentarzem do wielu spraw wykraczających poza historię transportów dziecięcych. Czy może Pani opowiedzieć o tych motywach i o tym, jak są one eksplorowane w dramacie?

Tak jak wspomniałam – separacja. Relacje matka-córka. Sposób, w jaki dziecko może odziedziczyć traumę po rodzicu, jakby samo jej doświadczyło, choć w rzeczywistości tak nie było. Wpływ traumy na ludzi i strach, który przenika do każdego doświadczenia, uniemożliwiając poczucie bezpieczeństwa. Jak poczuć się bezpiecznie? Jak się uleczyć? Mam nadzieję, że opowiedzenie tej historii może być częścią takiego uzdrawiania, zarówno dla jednostek, jak i zbiorowości.

Suzan Sylvester zagrała Faith w oryginalnej obsadzie Kindertransportu, a teraz wraca na scenę jako Evelyn, matka Faith. Czy uważa Pani, że wniosło to coś nowego do tej roli? Jak pracowało się ponownie z Suzan?

Wspaniale było znów zobaczyć Suzan i przekonać się, jak ta sztuka dotyka życia osób nad nią pracujących, wychodząc poza deski teatru. Sarah Shanson, która grała pierwszą Evę w 1993 roku w produkcji z udziałem Suzan, przyszła na pokaz przedpremierowy w Queen’s Theatre w Hornchurch. Miała 13 lat, gdy grała Evę, a teraz jest po trzydziestce i ma własne dzieci.

W obecnej produkcji Kindertransport biorą udział zarówno aktorzy niemieccy, jak i angielscy. Czy dodaje to sztuce nowej dynamiki na scenie?

Uwielbiam europejską wrażliwość w reżyserii Anne Simon; wniosła ona świeże i odważne rozwiązania. Pomysł na brytyjsko-europejską koprodukcję był strzałem w dziesiątkę.

Ile inscenizacji Kindertransportu już Pani widziała? Czy jest coś, co wyróżnia tę nową produkcję?

Było ich zbyt wiele, by zliczyć. Nigdy wcześniej nie widziałam jednak, by Faith nawiązywała bezpośredni kontakt z Evą, tak jak dzieje się to tutaj w pierwszym akcie. To niezwykle interesujące.

Jakie są plany Diane Samuels na przyszłość?

W ostatnich latach muzyka odgrywa coraz większą rolę w mojej twórczości. Piszę soczyste, znaczące role dla kobiet w każdym wieku, do grania i śpiewania. Zadaję uniwersalne pytania poprzez bardzo osobiste historie – to dramaty epicko-intymne, wielowymiarowe.

Obecnie pracuję z kompozytorką Gwyneth Herbert nad THE RHYTHM METHOD – muzyczną historią miłosną z antykoncepcją w tle, ufundowaną przez Wellcome Trust. Pokazy przedpremierowe odbyły się na Fertility Fest w Bush Theatre oraz w Landor Theatre w maju 2018 roku.

Szlifuję także WALTZ WITH ME, nową sztukę z muzyką, inspirowaną niezwykłym małżeństwem, życiem i pracą matki Cornelii Connelly. Światowa premiera planowana jest w Nowym Jorku, w Connelly Theater (nazwanym na jej cześć) w 2019 roku.

Przygotowuję się też do koncertów w kościele St James’s w Londynie ze sztuką SONG OF DINA – to semi-opera stworzona z Maurice'em Chernickiem. Oddaje ona głos Dinie, milczącej siostrze Józefa z biblijnej historii, wiosną 2019 roku.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O TRASIE SPEKTAKLU KINDERTRANSPORT

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS