WIADOMOŚCI
RECENZJA: A Breakfast Of Eels, Print Room At The Coronet ✭✭✭✭
Opublikowano
Autor:
stephencollins
Share
A Breakfast of Eels. Fotografia: Nobby Clark A Breakfast of Eels
The Print Room w The Coronet
26 marca 2015
4 gwiazdki
„Zamierzałem napisać coś o Londynie, ale czy mi się udało? I o odwadze, jakiej wymaga odpowiedzialne i prawe postępowanie. Zamierzałem napisać o tym, co to znaczy być mężczyzną, oraz o pieniądzach. Czy dokonałem tych wszystkich rzeczy i czegoś więcej? Skoro historia jest sędzią niemal wszystkiego, tak historia oceni sztuki i oceni tę konkretną”.
Oto słowa dramaturga Roberta Holmana na temat jego nowej sztuki „A Breakfast of Eels”, która w inscenizacji Roberta Hastie ma swoją premierę w The Print Room w The Coronet. Ma rację co do historii. Jednak udzielenie ostatecznej odpowiedzi na postawione przez niego pytania może wymagać kolejnych wystawień tego dramatu.
Hastie zdaje się mieć sprecyzowane poglądy na temat relacji między dwoma bohaterami sztuki. To, czy te poglądy są słuszne, pozostaje jednak kwestią sporną.
Program tak oto szkicuje zarys fabuły:
„W oparach późnego lata w londyńskim ogrodzie wszystkie jabłka spadły już na ziemię. To dzień pogrzebu Tatusia, a dwoje sierot nagle zostaje samych, nie mając nikogo, do kogo mogliby się przytulić, prócz siebie nawzajem”.
Kiedy kurtyna idzie w górę, dwaj bohaterowie, Penrose i Francis, przygotowują się do pogrzebu ojca Penrose’a. Penrose ma 21 lat, a Francis 35. Obaj mówią o zmarłym „Tato”, więc naturalnym, choć błędnym założeniem jest to, że są braćmi. Penrose wydaje się emocjonalnie niedojrzały i bardzo efemeryczny; Francis sprawia wrażenie ulepionego z twardszej, męskiej gliny. Obu łączy jednak wyraźna i silna więź, a postrzeganie Francisa jako opiekuna Penrose’a nasuwa się samo.
Francis nalega, by Penrose ubrał się na pogrzeb Tatusia, a ten w końcu ulega, zakładając żałobny strój i słuchając na słuchawkach Glucka: a konkretnie „J’ai perdu mon Eurydice”, jednej z najpiękniejszych i najbardziej przejmujących pieśni, jakie kiedykolwiek napisano o udręce żalu po śmierci ukochanej osoby. Osobliwy wybór.
Z czasem jednak, w miarę rozwoju akcji, Penrose okazuje się osobliwy pod wieloma względami. Próbuje podarować Francisowi rodową posiadłość, swój spadek, w którym wspólnie mieszkają, wraz z małą fortuną w gotówce. Lgnie do każdego słowa i czynu Francisa niczym rzep, ale jednocześnie zadaje wnikliwe pytania i szuka wskazówek dotyczących swojej przeszłości i spraw, które są dla niego ważne. Penrose zdaje się doprowadzać Francisa do szału – rozpieszczony, kapryśny, skrajnie zniewieściały (campowy), chwiejny emocjonalnie paniczyk z wyższych sfer wydaje się biegunowym przeciwieństwem niewykształconego, uzdolnionego ogrodniczo, emocjonalnie upośledzonego Francisa z klasy robotniczej. Przez pięć aktów przekomarzają się, walczą i budują więź, a obaj przechodzą przemianę, niekoniecznie w sposób, który sami rozumieją.
Penrose ma obsesję na punkcie własnej niezgrabności i braku atrakcyjności, mimo że nie sprawia takiego wrażenia. Brał lekcje baletu i jest na tyle przystojny, by wzbudzić zainteresowanie niewidocznej, lecz bogatej Cordelii. Dlaczego Penrose ma takie problemy z samooceną? I czego on chce od Francisa, a Francis od niego?
Sztuka Holmana niekoniecznie odpowiada na te pytania. Tekst jest jak ogromny gobelin – wszyto w niego wiele elementów: chwile ciszy, banalności, objawienia, humoru, intensywnej tęsknoty, możliwości, złamanego serca, analizy, akceptacji i osamotnienia. Spora część dialogów jest liryczna, sugestywna. Ale przez całość przebiega drżąca nić niewypowiedzianej krzywdy i niedopasowania, która wręcz boli.
Co stanowi centralną więź? Czy są „braćmi” w tym sensie, że pokochali się i polegają na sobie w sposób braterski, w relacji tolerowanej, a być może zachęcanej przez Tatusia? Czy Penrose potajemnie kocha się w Francisie, czy Francis w Penrose’ie, ale każdy boi się o tym mówić? Czy istnieje między nimi głęboka, obopólna, niewypowiedziana miłość, która nigdy się nie ziści, bo nie stawią czoła swoim uczuciom? A może jest to coś innego, trudniejszego do dostrzeżenia?
Reżyseria Hastiego zdaje się skłaniać ku koncepcji, że ich miłość jest obopólna i niewypowiedziana, a przez to nigdy nie zostanie zrealizowana. Campowa wrażliwość i maniery Penrose’a sugerują to przez cały czas; w przedostatniej scenie Hastie każe Francisowi spojrzeć na Penrose’a w sposób, który silnie sugeruje, że ten go kocha i jest przerażony perspektywą utraty go na rzecz Cordelii. Opublikowany tekst Holmana nie zawiera wzmianki o tym spojrzeniu. Zrodziło się ono na sali prób.
To, co mówi Penrose w momencie, gdy Francis patrzy na niego w ten szczery, ujawniający emocje sposób, brzmi tak:
„Kochać. Być kochanym. Trudne sprawy. Być uczniem. Być nauczycielem. Uczyć się. Trudne sprawy. Słuchać. Zmieniać się. Stać się lepszym. Być odpowiedzialnym za drugą osobę. Trudna sprawa, Francis. Bycie rodzicem to potężna rzecz.”
Słowa te padają po fragmencie, w którym Penrose pyta Francisa, czy bycie mężczyzną wiąże się z umiejętnością kochania i pozwalaniem sobie na bycie kochanym. Tak więc, zwłaszcza w tej inscenizacji, natychmiast nasuwa się myśl, że obaj rozmawiają, niemal szyfrem, o własnej miłości do siebie, że Penrose próbuje skłonić Francisa do wyznania uczuć.
Ale to nie jest jedyne możliwe znaczenie.
Jednym z darów Holmana jako pisarza jest to, że potrafi napisać scenę, która wydaje się dotyczyć jednej rzeczy i w ten sposób całkowicie się broni, ale po namyśle nabiera zupełnie innych znaczeń. Czasami jego dialogi brzmią dziwnie, ponieważ sedno tkwi nie w tym, co zostało powiedziane, lecz w tym, co przemilczane. Sytuacja i postać mogą nadać krystaliczną treść nawet najbardziej banalnym słowom.
W finale drugiego aktu następuje moment, w którym Penrose zbiera koc piknikowy oraz porzucony przez Francisa prezent (do którego przyczepiony jest pojedynczy balon) i w milczeniu opuszcza gabinet Tatusia. Pięknie oświetlona scena natychmiast przywołuje na myśl znany obraz ze świata Kubusia Puchatka i Krzysia. Później Penrose odmawia modlitwę, a on i Francis bawią się patykami. Francis przyznaje się nawet do niemalże „kłapouchowego” spojrzenia na życie. Być może to tylko zbieg okoliczności – zwłaszcza że tekst nie zawiera odniesień do tych kwestii.
Intrygujące jest to, że dziecięca radość z opowieści o Puchatku kontrastowała w prawdziwym życiu z reakcją syna A.A. Milne’a, pierwowzoru Krzysia, na dziedzictwo, jakie zostawił mu ojciec. Podobne kwestie pojawiają się w „A Breakfast For Eels”: Penrose (tutejszy Krzyś) nie chce majątku, który zostawił mu Tato, i ma żal o to, że nic nie zostało zapisane Francisowi.
Problemy z ojcem dominują w sztuce. Na początku Tato właśnie zmarł, a Penrose słucha Glucka. Penrose wyraźnie polega na Francisie jako na figurze ojca, nawet jeśli jest to ubrane w koncepcję „braci”. Pojawia się konkretna dyskusja o trzymaniu się za ręce, przyznanie Francisa, że trzymał Penrose’a za rękę, gdy ten o to prosił. Do tego dochodzi szczególna relacja Francisa z matką Penrose’a oraz wiedza i dociekliwość Penrose’a na jej temat. Po incydencie z Cordelią Penrose traci szansę na zostanie ojcem, a w następstwie tego doświadczenia – gdy Francis zapada się w mrok depresji, a śnieg pada na jego drżące ciało na terenie rodzinnej posiadłości – Penrose troskliwie i z miłością poprawia jego ubranie, ogrzewa go i czystym głosem acapella koi „J’ai perdu mon Eurydice”.
Jakiekolwiek byłyby skojarzenia z A.A. Milnem, nie ulega wątpliwości, że Holman zamierzył symetrię między sceną otwierającą a zamykającą. Na początku pytanie brzmi: „Czyimi synami oni są?”. Na końcu zdaje się brzmieć raczej: „Kto był ojcem?”. Dosłownie i metaforycznie? Być może.
Niejednoznaczność jest kluczem do tej sztuki – to wydaje się jasne.
Styl Holmana jest oszczędny, momentami wręcz szorstki. Niektóre epizody ciągną się zbyt długo. Choć nie jest to pisarstwo efekciarskie, pod wieloma względami bywa ryzykowne. Długa sekwencja, w której obaj mężczyźni czytają w milczeniu, jest fascynująca i zarazem nieco dziwaczna. W podejściu Holmana niewiele jest konwencjonalności, co w tym przypadku wychodzi na dobre.
Inscenizacja Hastiego jest piękna dla oka, prosta i eteryczna. Scenografia Bena Stonesa jest oszczędna, ale przykuwa uwagę, sprawnie kreując atmosferę upadłej, wyblakłej wielkości rodzinnego domu. Wspaniale przywołano również klimat otwartej przestrzeni, a sceny ukazujące potęgę natury są fenomenalne. Reżyseria światła Nicholasa Holdridge’a jest niezwykle skuteczna, nastrojowa i namacalnie oddziałująca na emocje. Kiedy Penrose rozprawia lirycznie o pięknie i możliwościach Londynu, ma się wrażenie, że stoi się z nim na Parliament Hill, widząc to, co on.
Andrew Sheridan (Francis) i Matthew Tennyson (Penrose) robią dokładnie to, czego wymaga od nich Hastie – z pasją, energią i całkowitym oddaniem. Idealnie się dopełniają, a stopniowe zmiany w każdym z nich na przestrzeni sztuki są precyzyjnie wyważone. Każdy z aktorów ma momenty prawdziwego bólu i niepokoju, pięknie stonowane i przemyślane.
Holman pisał te role z myślą o Sheridanie i Tennysonie. Ciekawie będzie zobaczyć, co inni aktorzy wyciągną z dynamiki, motywacji i wewnętrznych przemyśleń tych dwóch postaci. Jednak na podstawie tej produkcji można odpowiedzieć na pytania Holmana:
Tak, napisał o Londynie. O niechęci londyńczyków do doceniania tego, co mają, oraz do zagłębiania się w życie innych mieszkańców miasta, nawet tych najbliższych. Napisał o różnych typach londyńczyków i wpływie pieniędzy na ich losy. Napisał o odwadze – zarówno Penrose, jak i Francis wykazują się jej wielką dawką, choć w różny sposób. Napisał o potrzebie brania odpowiedzialności i godnego postępowania. I z pewnością napisał o tym, co to znaczy być mężczyzną oraz jakie obowiązki i nagrody wiążą się z tą rolą.
To złożona i wciągająca sztuka. Wymaga prawdziwego skupienia, ale odpłaca się za nie dziesięciokrotnie. To intensywna medytacja nad Londynem, miłością i mężczyznami, którzy kochają. Zarówno Penrose, jak i Francis kochają – poetycka zagadka dotyczy tego, kogo i dlaczego.
Spektakl A Breakfast of Eels będzie grany w The Print Room do 11 kwietnia 2015 roku
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności