Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Asking Rembrandt, Old Red Lion Theatre ✭✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

timhochstrasser

Share

„Rembrandt pyta”. Fot. Chris Gardner Asking Rembrandt

Old Red Lion Theatre, Islington

25 czerwca 2015

5 gwiazdek

Zarezerwuj bilety Wystawa „Późne dzieła” Rembrandta w National Gallery, która odbyła się na przełomie roku, skupiała się na twórczości malarza w latach 50. i 60. XVII wieku. Jej nadrzędną, choć niewypowiedzianą lekcją była opowieść o triumfalnej wytrwałości i energicznej ewolucji kreatywności mistrza w obliczu bankructwa, śmierci bliskich, kłopotów prawnych i postępującej niemocy fizycznej. Techniczna brawura i innowacyjność w chwytaniu charakteru postaci były kontynuowane szczególnie w jego późniejszych portretach. Czy działo się tak z powodu, czy pomimo zamętu i ostatecznego upadku fundamentów, które wspierały wielkie sukcesy publiczne na początku jego kariery? To jedno z kilku frapujących pytań postawionych w zapadającym w pamięć dramacie Steve’a Goocha Asking Rembrandt, wystawianym obecnie w Old Red Lion w Islington. Jest to trzecia sztuka, w której Gooch przygląda się temu, jak priorytety artysty i jego wybory twórcze są kształtowane przez społeczeństwo. Podobnie jak na wystawie, akcja skupia się na dojrzałych latach malarza, gdy zbliżamy się do kryzysu bankrutwa w 1656 roku. Spotykamy artystę w jego domowej pracowni w towarzystwie konkubiny Hendrikje (Henni) oraz jedynego ocalałego syna, Tytusa. Dom co jakiś czas odwiedza bogaty patron Rembrandta – sędzia pokoju, poeta i kolekcjoner sztuki, Jan Six. Istotę sztuki stanowią ich dyskusje o sztuce w ogóle, a w szczególności o dziełach Rembrandta, przy czym ton rozmów waha się od przyjacielskich żartów po cierpkie riposty. Rembrandt zmaga się w zasadzie z trzema problemami: od lat żyje ponad stan w luksusowo urządzonym, ale mocno zadłużonym domu, przez co stał się całkowicie zależny od ciągłego napływu lukratywnych zamówień na portrety, byle tylko utrzymać się na powierzchni. Jednak zamówienia zaczęły wygasać – częściowo z powodu jego opryskliwości wobec klientów (zwłaszcza gdy ci kwestionowali podobieństwo na gotowym płótnie), a częściowo dlatego, że ukończenie każdego dzieła zajmowało mu coraz więcej czasu. Broni się, twierdząc, że nie „zwleka”, lecz „dojrzewa” w poszukiwaniu nowych technik wyrażania charakteru. Problemy te potęguje jego odmowa poślubienia Henni, co ściąga na niego niechęć i surowe oceny lokalnego Kościoła kalwińskiego, oskarżającego parę o życie w grzechu. Wreszcie, ma trudne relacje z nastoletnim synem, na którym coraz bardziej polega jako na sprzedawcy, jednocześnie lekceważąc jego własne próby artystyczne. Krótko mówiąc, widzimy go jako klasycznego, heroicznego artystę zmierzającego ku upadkowi, a publiczność zostaje zaproszona do refleksji, czy to, co go spotyka, jest sprawiedliwą karą, gdzie po hybris nieuchronnie następuje Nemezis, czy też jest on przykładem wyjątkowej postaci twórczej, która dzięki swej sztuce zasługuje na wyłączenie z konwenansów zwykłego życia społecznego.

Zaskakujące jest to, że zapisy historyczne z tego okresu życia Rembrandta są skąpe, co daje autorowi ogromne pole do dramatycznego wypełnienia luk. Gooch szczególnie dobrze wykorzystuje fakt, że Six udzielił Rembrandtowi znacznej pożyczki w tym samym czasie, gdy pozował do znakomitego portretu, który do dziś pozostaje w posiadaniu jego rodziny. Wiemy również, że wkrótce potem panowie się poróżnili. Z tych skromnych okruchów Gooch buduje wyjątkowo dobrą scenę kulminacyjną, która spaja wszystkie wcześniejsze motywy z wielką dramaturgią i analityczną trafnością. Czy powinniśmy myśleć o marszandzie lub patronie jak o Mecenasie, Svengalim czy Mefistofelesie? Czy artysta powinien słuchać życzeń darczyńcy, czy podążać za własnym instynktem twórczym bez względu na konsekwencje? Kto ma prawo interpretować portret – artysta, model, czy szeroka społeczność? Czy przyjaźń i wspólne ideały estetyczne mogą przetrwać presję różnic klasowych oraz dysproporcję talentu i zrozumienia? To tylko niektóre z kwestii, które krystalizują się w tej konfrontacji w sposób godny Bernarda Shaw w jego najlepszym wydaniu.

Wszyscy aktorzy dają popis świetnej gry. Liam McKenna uchwycił tę wylewną wielkoduszność, którą przypisujemy Rembrandtowi, wraz z rubasznością, krewkością i sprytem w kwestiach finansowych i uczuciowych, które dostrzegamy w jego słynnych autoportretach. Posiada on postawną sylwetkę, dowcip, błysk w oku i energię potrzebną, by ożywić długie dyskusje o naturze rzemiosła. Czuć w nim człowieka, który nie stracił kontaktu ze swoimi korzeniami i skromnym pochodzeniem; mężczyznę mającego silne poczucie rodziny i życia jako czegoś, czym należy się cieszyć i co trzeba chwytać tu i teraz – zarówno prywatnie, jak i wizerunkowo. Pokazanie geniuszu na scenie jest niezwykle trudne – łatwo o szarżowanie, poczucie nierealności i popadnięcie w pychę. Miarą kunsztu McKenny jest to, że jest równie przekonujący jako kłamliwa, wrażliwa i ułomna postać, jak i ktoś, kto wiarygodnie przesuwa granice tego, co można wyrazić farbą olejną.

W atrakcyjnym kontraście stoi John Gorick jako Six – z pozoru ucieleśnienie wielkoświatowego wyrafinowania i znużenia życiem, pod którymi kryje się jednak sporo twardego charakteru i miłości własnej. Nie ma wątpliwości, że to wytrawny negocjator i biznesmen, a nie tylko esteta. Wyglądem i stylem przypomina nieco Simona Callowa, ale bez zbędnej manieryczności. Przypadło mu zadanie argumentowania z pozycji zdrowego rozsądku i światowej racjonalności, co czyni doskonale, ukazując w swej kreacji tyleż człowieczeństwa i głębi, co opanowania i silnego poczucia własnej pozycji społecznej. Jego sztywna mowa ciała skutecznie kontrastuje z jowialną żywiołowością McKenny.

Jako Henni i Tytus, Esme Patey-Ford i Loz Keystone grają role bardziej wspierające niż centralne, ale oboje świetnie wykorzystują swoje szanse. Patey-Ford pozwala zrozumieć, dlaczego Rembrandt odnalazł w Henni tak uroczy i ujmujący kontrast dla swojej zmarłej żony Saskii: posiada ona lekkość i nonszalancję, które stanowią doskonałą przeciwwagę dla powagi dyskusji toczących się w pracowni. Można jednak poczuć do niej szczere współczucie jako do osoby, która – w większym stopniu niż sam Rembrandt – musi znosić pogardę społeczeństwa za ich niesformalizowany związek. Gra aktorska sprawia, że jesteśmy w pełni świadomi jej poświęcenia, a tym samym głębi jej miłości do malarza. Nie jest ona jedynie tłem dla fabuły czy matrycy emocjonalnej sztuki. O Tytusie wiemy bardzo niewiele, ale Keystone tworzy postać o sporej dynamice fizycznej, będącą znacznie bardziej naturalnym sprzedawcą niż ojciec – poruszającą mieszankę młodzieńczej niezdarności i sprytu ulicznego.

Na piętrze Old Red Lion nie ma zbyt wiele miejsca na manewry, ale zespół kreatywny pod wodzą reżysera Jonathana Kempa przygotował elastyczną i bogatą scenografię, która stanowi nastrojowe tło dla sztuki – pełne artystycznego nieładu, rekwizytów i wspaniałych tkanin. Jest ona świadomie teatralna w sposób idealnie pasujący do malarstwa Rembrandta z tego okresu. Intymna atmosfera i precyzyjne aktorstwo błyskawicznie wciągają w relacje i spory, dzięki czemu otrzymujemy wieczór w teatrze zarazem intelektualnie wymagający i pełen serca. Spektakl jest grany do połowy lipca i pod każdym względem wart polecenia. Ale kiedy następnym razem będziecie wkładać parę rękawiczek, możecie już nigdy nie pomyśleć o nich w ten sam sposób...

„Asking Rembrandt” w Old Red Lion Theatre do 18 lipca 2015 r.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS