Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: I Do! I Do!, Upstairs At The Gatehouse ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

rayrackham

Share

Ray Rackham recenzuje musical Toma Jonesa i Harveya Schmidta pt. „I Do! I Do!”, który jest obecnie wystawiany w teatrze Upstairs At The Gatehouse.

I Do! I Do! Upstairs at the Gatehouse

3 Gwiazdki

REZERWACJA BILETÓW

„Małżeństwo to wspaniała sprawa, choć do łatwych nie należy” – śpiewają Agnes i Michael w rzadko wznawianym musicalu Harveya Schmidta i Toma Jonesa „I DO! I DO!”, który wczoraj miał swoją premierę w Upstairs at the Gatehouse. Pisanie o małżeństwie w przekonujący sposób również nie jest łatwe, a „I DO! I DO!” nie zawsze trafia w punkt. Być może powodem, dla którego ten tytuł jest tak rzadko wystawiany, jest fakt, że formuła, która w 1961 roku zapewniła Mary Martin i Robertowi Prestonowi prawdziwy hit, dziś – nawet przy odświeżonym libretcie – wydaje się błaha, przestarzała i nieco banalna. Niemniej jednak w produkcji producenta Josepha Hodgesa jest wiele powodów do radości; warto docenić sprawną reżyserię i choreografię, a zwłaszcza pełne niuansów role Gemmy Maclean jako Agnes i Bena Morrisa jako Michaela. Na szczególne uznanie zasługuje również wirtuozowski akompaniament dyrektora muzycznego Henry'ego Brennana, który sprawia, że solowe pianino z okazjonalną perkusją brzmi niczym orkiestra kameralna.

Historia obejmuje pięćdziesiąt lat z życia pary, która bierze ślub na początku spektaklu i – co w dzisiejszym teatrze bywa zaskakujące – wciąż jest ze sobą w finale. Mamy więc ślub, narodziny dzieci, romans pozamałżeński, liczne pojednania, porażki zawodowe, kryzysy egzystencjalne i kolejne wesela. Brzmi to trochę jak „Company” Sondheima i tu właśnie leży problem. W przeciwieństwie do arcydzieła Sondheima i Furtha z 1970 roku, które doczekało się uwspółcześnienia, „I DO! I DO!” pozostaje muzealnym eksponatem sprzed rewolucji seksualnej; analizuje relacje bez potrzeby zgłębiania faktu, że wspólne życie dwojga ludzi naturalnie prowadzi do konfliktów. W kluczowych momentach, gdy robi się naprawdę ciekawie, musical jakby ucieka sam od siebie – jak gdyby Schmidt i Jones byli świadomi mroczniejszej strony małżeńskiej sielanki, ale zabrakło im czasu lub energii, by się z nią zmierzyć przed przerwą lub finałową kurtyną.

To, w czym „I DO! I DO!” błyszczy, to praca Hodgesa i jego zespołu – stworzyli produkcję sprawną, dynamiczną, muzykalną i dowcipną. Humor jest tu kluczowym składnikiem; kiedy spektakl skupia się na komicznych dziwactwach małżeńskiego życia, nabiera prawdziwego rozpędu. Scena otwierająca drugi akt, w której rodzice spierają się o metody wychowawcze wobec niesfornego dziecka, to czysta przyjemność – świetnie wyreżyserowana farsa z błyskotliwym wyczuciem komizmu u obu wykonawców i ciętym humorem w dialogach.

Musical oparty na duecie stoi lub upada wraz z talentem obsady, a „I DO! I DO!” trafiło na parę idealną. Maclean ma okazję zaprezentować pełnię swoich wszechstronnych umiejętności (znakomicie zatańczone „Flaming Agnes” idzie w parze z jej komicznym zacięciem i fantastycznymi warunkami wokalnymi), podczas gdy Morris najlepiej odnajduje się w delikatnym parodiowaniu wrodzonej pompatyczności uprzywilejowanego mężczyzny. Dzięki temu współczesna publiczność nie czuje do jego postaci takiej niechęci, na jaką mógłby zasługiwać w pierwszym akcie, a w drugim szczerze go polubi. Oboje są w doskonałej formie wokalnej, świetnie panują nad sceną i budzą sympatię widzów od początku do końca.

Precyzyjne kreacje aktorskie, pewna ręka reżysera i ambitna oprawa muzyczna ratują ten uroczy, choć nieco trącący myszką spektakl. To wieczór pełen dobrej zabawy.

Wystawiane do 16 listopada - Upstairs at the Gatehouse

 

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS