Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Skin In Flames, Park Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

timhochstrasser

Share

Skin In Flames

Park Theatre

13 maja 2015

4 gwiazdki

Skin in Flames to najbardziej znane i wielokrotnie nagradzane dzieło katalońskiego pisarza Guillema Cluy. Sztuka zadebiutowała w 2004 roku w Barcelonie, jednak poza czytaniem scenicznym w 2007 roku, nigdy wcześniej nie doczekała się w Wielkiej Brytanii pełnoprawnej inscenizacji. Ta premiera w sprawnym tłumaczeniu DJ Sandersa jest bardzo wyczekiwana i z pewnością spóźniona. Tematyka oscylująca wokół wpływu masowego powielania ikonicznych obrazów przemocy, pułapek pamięci (uświadomionych i tych nieświadomych), dwuznacznej roli organizacji pomocowych z krajów Pierwszego Świata oraz zawodności narracji o wyzysku, wprowadza nas na terytorium znane z takich klasyków jak Pocałunek kobiety pająka czy Śmierć i dziewczyna. Utwór Cluy w tak znamienitym towarzystwie prezentuje się bez najmniejszych kompleksów.

Scenografia w kameralnej przestrzeni studio Park Theatre ukazuje wymęczony pokój w tanim hotelu z pogniecioną pościelą, powiewającymi w oknie firankami, parą krzeseł na pierwszym planie i łazienką w głębi. Znajdujemy się w nieokreślonej stolicy Ameryki Łacińskiej, jakieś dwadzieścia lat po krwawej rewolucji, w której władzę ostatecznie przejął obecny rząd. Akcja rozpoczyna się, gdy uznany amerykański fotograf wojenny, Frederick Salomon (Almiro Andrade), wchodzi do pokoju wraz z Hanną (Bea Segura), dziennikarką jednej z państwowych gazet. Salomon był w tym mieście podczas rewolucji, kiedy to zrobił zdjęcie młodej dziewczyny wyrzuconej w powietrze siłą wybuchu – fotografię, która szybko stała się dla światowej prasy totemicznym symbolem okrucieństwa wojny. To właśnie ten obraz stał się fundamentem jego kariery. Teraz powraca, by odebrać rządową nagrodę podczas oficjalnego bankietu. Wywiad ma być bezpieczną, pełną kurtuazji laudacją na cześć legendarnego twórcy – spotkaniem mistrza z asystentką, ubranym w pobożne życzenia i frazesy. Szybko jednak okazuje się, że tak nie będzie, a rozmowa przeradza się w przesłuchanie dotyczące przeszłości Salomona, moralności jego całej drogi zawodowej i tego, co tak naprawdę kryło się za powstaniem słynnego zdjęcia.

W miarę jak w hotelowym pokoju wydłużają się cienie – dosłownie i w przenośni – w tej samej przestrzeni zaczyna rozwijać się druga historia. Pojawia się inna para i szybko staje się jasne, że mamy do czynienia z transakcją o charakterze seksualnym, podszytą jednak skomplikowaną siecią nadużyć władzy, podobnie jak w równolegle toczonym dialogu. Ida (Laya Marti) to młoda matka, której córka leży w śpiączce w lokalnym szpitalu. Jej partnerem jest wysoki rangą medyk ONZ, który ma moc sprawczą, by zapewnić dziecku dostęp do leków, a nawet wysłać je na specjalistyczne leczenie za granicę. Uczyni to jednak tylko pod warunkiem coraz bardziej upokarzających usług seksualnych ze strony Idy. Okazuje się, że lekarz jest również odpowiedzialny za organizację nagrody dla Salomona – posunięcie, które pomoże obu panom w karier

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS