Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Bridges Of Madison County, Menier Chocolate Factory ✭✭

Opublikowano

Autor:

Sophie Adnitt

Share

Sophie Adnitt ocenia musical Jasona Roberta Browna Co się wydarzyło w Madison County, wystawiany obecnie w Menier Chocolate Factory w Southwark w Londynie.

Jenna Russell (Francesca) i Edward Baker-Duly (Robert). Fot. Johan Persson Co się wydarzyło w Madison County

Menier Chocolate Factory

Dwie gwiazdki

Bilety Niezmiennie imponuje mi sposób, w jaki Menier Chocolate Factory potrafi całkowicie odmienić widownię z każdą nową produkcją – nie inaczej jest tym razem. Projekt Jona Bausora, wkomponowany przytulnie w róg sali i wykorzystujący dwie obrotowe sceny, traci jedynie momentami przez słyszalne hałasy zza kulis oraz werandę, która drży przy każdym wysunięciu, niczym tremowana debiutantka. Na szczęście żadnych oznak zdenerwowania nie widać pośród niewielkiej, lecz utalentowanej obsady musicalu Co się wydarzyło w Madison County. Adaptacja powieści z 1992 roku (później przeniesionej na ekran w słynnym filmie z Clintem Eastwoodem i Meryl Streep) autorstwa Jasona Roberta Browna i Marshy Norman trafiła do Londynu pod okiem Trevora Nunna i z wybitną Jenną Russell w roli głównej.

Gillian Kirkpatrick (Marge) i Paul f Monaghan (Charlie)

Szkoda więc, że wychodząc z teatru, ma się bolesną świadomość straconych bezpowrotnie dwóch godzin i czterdziestu pięciu minut. Pierwszy akt wlecze się niemiłosiernie, a dziwna struktura drugiego sprawia, że całość wydaje się trwać znacznie dłużej, niż jest w rzeczywistości. Można by tu sporo wyciąć bez żadnej szkody dla fabuły – o ile w ogóle można tu mówić o fabule. Podczas gdy mąż i dzieci spędzają czas na jarmarku stanowym, pochodząca z Włoch Francesca (Russell) przeżywa czterodniowy romans z Robertem (Edward Baker-Duly), fotografem, który zawitał do miasteczka w Iowa, by uwiecznić lokalne mosty. I to w zasadzie tyle. Mamy tu mnóstwo zbędnych wątków o wycieczce rodziny na jarmark czy cały numer poświęcony nieobecnej byłej żonie Roberta, Marian (choć dzięki wspaniałemu głosowi Shanay Holmes to akurat jeden z najlepszych fragmentów spektaklu) – jest to całkiem przyjemne, ale rodzi się pytanie: po co to właściwie tu jest?

Maddison Buleyment (Carolyn) i Jenna Russell (Francesca). Fot. Johan Persson

Kolejną kwestią jest niemal całkowity brak chemii między Francescą a Robertem. Ich romans wydaje się wymuszony, a ich pierwsze interakcje przypominają bardziej spotkania uprzejmych sąsiadów niż dwojga ludzi ogarniętych nagłym pożądaniem. Trudno im kibicować, mimo że twórcy na siłę starają się usprawiedliwić zdradę, fundując mężowi Franceski, Budowi (Dale Rapley), niespodziewany „przeszczep osobowości” w drugim akcie i zamieniając go bez ostrzeżenia w uprzedzonego do dzieci gbura. Romans, na którym opiera się spektakl, kończy się już na początku drugiego aktu, a resztę wypełnia dziwna mozaika ślubów i zakończeń szkół (być może sugerująca, że Francesca dobrze zrobiła, zostając z nudną rodziną?), której towarzyszy bluesowy numer muzyczny gryzący się z dominującym w reszcie spektaklu brzmieniem instrumentów smyczkowych. Ta sekwencja również zdecydowanie nadużywa cierpliwości widza.

Dale Ripley jako Bud. Fot. Johan Persson

To nie jest zły spektakl w dosłownym tego słowa znaczeniu; jest po prostu niebywale nudny. Głównym problemem jest tempo, a po pewnym czasie niekończące się folkowe ballady zaczynają zlewać się w jedno. W obsadzie drzemie ogromny talent, ale nie jest on tu w pełni eksponowany. Wyjątkiem są Gillian Kirkpatrick i Paul F Monaghan jako sąsiedzi Franceski, którzy wprowadzają tak potrzebny element komizmu – Kirkpatrick w roli wścibskiej Marge okazuje się najciekawszą postacią całego przedstawienia. Francesca w wydaniu Russell jest w adaptacji scenicznej postacią mniej złożoną – niby niezadowoloną z życia, ale nie na tyle, by faktycznie coś z tym zrobić. Aktorska interpretacja pieśni w wykonaniu Russell jest jednak znakomita, gdy tylko dostaje ona ku temu szansę, co znacząco ratuje wizerunek produkcji.

Przeciągnięte i niewytłumaczalnie mdłe Co się wydarzyło w Madison County znajdzie zapewne uznanie wśród fanów kompozytora, jednak dla samej sceny Menier stanowi rzadkie potknięcie w ich zazwyczaj świetnej passie musicalowej.

KUP BILETY NA CO SIĘ WYDARZYŁO W MADISON COUNTY

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS