Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Admissions, Trafalgar Studios Londyn ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

helenapayne

Share

Helena Payne recenzuje występy Alex Kingston w sztuce Joshua Harmona „Admissions”, wystawianej obecnie w londyńskim Trafalgar Studios.

Alex Kingston (Sherri) i Sarah Hadland (Ginnie) w spektaklu Admissions. Fot. Johan Persson Admissions Trafalgar Studios

4 gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Sherri Rosen-Mason, grana przez Alex Kingston, to szefowa komisji rekrutacyjnej w prestiżowej szkole; mieszka w prestiżowym domu z prestiżową kuchnią u boku prestiżowego męża – dyrektora placówki. Ich jedyny syn, Charlie Luther Mason, marzy o studiach na Yale, jednak ponosi porażkę tam, gdzie sukces odnosi jego najlepszy przyjaciel Perry (który tak się składa, jest w „jednej czwartej czarnoskóry”). Dzieło życia Sherri – „odbialanie” szkoły i „szlachetne” dążenie do zwiększenia kwot różnorodności do 20% – zostaje wystawione na ciężką próbę. Bohaterka stara się wspierać syna w gorzkim rozczarowaniu, jednocześnie broniąc systemu, który tym razem zadziałał na jego niekorzyść.

Alex Kingston (Sherri) i Andrew Woodall (Bill) w spektaklu Admissions. Fot. Johan Persson

Kwestie rasowe wydają się być obecnie w teatrze tematem numer jeden. Po sukcesie „Bad Jews”, Joshua Harmon kieruje uwagę na „białość”, a konkretnie na światopogląd białych liberałów. Oglądanie sztuki o uprzedzeniach rasowych we współczesnej Ameryce w wykonaniu wyłącznie białej obsady budzi pewne zmieszanie i zaskoczenie. Jednak nawiązując do teorii „inności” Saida, biała tożsamość musi zostać zbadana jako odrębny byt, a nie domyślny stan neutralności – i zakładam, że właśnie to Harmon chciał osiągnąć poprzez taki dobór aktorów.

Wszystkie kreacje aktorskie są na wysokim poziomie, szczególnie Alex Kingston, która dzieli z widzami bolesne momenty, gdy na naszych oczach koryguje swoje myśli i reakcje, by ocalić wyidealizowany wizerunek samej siebie. Ben Edelman jest jednocześnie irytujący i żałosny jako pracowity syn, któremu nie dane było spełnić marzenia o Yale, ale w swojej tyradzie trafnie punktuje, że rasa i przywileje nie zawsze są ze sobą nierozerwalnie związane. Świetny komizm wnosi Margot Leicester, reprezentująca bardziej szczery, staroświecki rasizm, kontrastujący z nienagannie skrojoną nowomową Sherri (np. „znajdź mi mniejszości, które na zdjęciach wyglądają na czarnoskóre”). Ciarki żenady gwarantowane. Sarah Hadland jako przyjaciółka Sherri i matka Perry’ego dostarcza momentów autentycznego patosu, pozostając przy tym boleśnie problematyczną postacią. Jednak nikt nie jest tak niesympatyczny jak ojciec Bena, grany przez Andrew Woodalla. W porównaniu z porywczym synem i hipokrytyczną żoną, on prawdopodobnie najwierniej żyje zgodnie ze swoimi przekonaniami politycznymi, ale brakuje mu jakiegokolwiek współczucia, co wręcz odpycha.

Alex Kingston (Sherri), Andrew Woodall (Bill) i Ben Edelman (Charlie) w spektaklu Admissions. Fot. Johan Persson

To był udany wieczór w teatrze. Tekst autentycznie bawi, a jednocześnie konfrontuje widza z aktualnymi tabu. Skupiając się na tożsamości białych liberałów, Harmon odważnie wprowadza na scenę postaci, które nie są ani złe, ani bohaterskie. Fundamentalnie wadliwi bohaterowie „Admissions” poruszają się w moralnej szarej strefie, w której – gdybyśmy byli ze sobą szczersi – znajduje się pewnie większość z nas. Nie da się ukryć, że gdy w grę wchodzi własny interes, każdy wykorzystuje dostępne atuty: pieniądze, wpływy czy możliwość zaznaczenia odpowiedniego pola w formularzu, by trafić na krótszą listę kandydatów. Być może Harmon najbardziej bezpośrednio przemawia przez główną bohaterkę, gdy ta ogłasza: „Gdyby nikt nie miał na tym punkcie obsesji, nic by się nigdy nie zmieniło”. W „Admissions” obsesja autora na punkcie białej tożsamości jest niezbędnym głosem w szerszej dyskusji o rasie i polityce tożsamościowej, którą obserwujemy obecnie w teatrze i całym krajobrazie kulturowym.

KUP BILETY NA ADMISSIONS W TRAFALGAR STUDIOS

KUP BILETY NA ADMISSIONS W RICHMOND THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS