WIADOMOŚCI
RECENZJA: Bruises, The Tabard Theatre ✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Matthew Lunn
Share
Bruises – The Tabard Theatre, 19 sierpnia 2015
3 gwiazdki
Bruises to ambitna sztuka, próbująca bez stronniczości spojrzeć na niezwykle kontrowersyjny temat pracy seksualnej. W programie autorka, Nadia Cavelle, wspomina o chęci uniknięcia zarówno „robienia ofiary, jak i gloryfikowania” tego zawodu, konkludując, że ma nadzieję pokazać obraz „pełen złożoności, niejednoznaczności i wielu odcieni”. W tym tekście jest wiele do podziwiania i wierzę, że stanowi on wartościowy głos w tej niezwykle delikatnej dyskusji. Jako dzieło z nurtu filozofii moralnej, Bruises radzi sobie świetnie, analizując kwestie tożsamości, podczas gdy bohaterowie spoglądają w egzystencjalną pustkę. Jednak sztuce momentami brakuje subtelności. Motywy, metafory i cechy postaci są zbyt często podawane wprost, przez co dzieło, które powinno zachwycać zawiłością międzyludzkich relacji, bywa mniej satysfakcjonujące, niż mogłoby być. Spektakl otwiera narrator, Damien (James Barnes), opisując, jak wewnętrzna pustka pchnęła go do pracy seksualnej – profesji pozwalającej mu „dokopać się” do ludzkiego ciepła. Następnie poznajemy byłą gimnastyczkę Bananę (Kirsty Rider), która z powodów finansowych decyduje się zamieszkać z wziętym prawnikiem Justinem (Michael Edwards) po ich przypadkowej nocy. Wcześniej Banana polegała na wsparciu dawnej współlokatorki, Jacqueline (Eva-Jane Willis), która awansowała do luksusowego życia, obsługując klientów ekskluzywnej sutenerki, Mony (Lily Knight). Mona, u której pracuje również Damien, nadaje Jacqueline nowe imię – Clara – i dba o jej edukację, mającą podnieść jej rynkową wartość. Zarówno Banana, jak i Jacqueline odnajdują cel w nowym życiu, lecz sytuacja zaczyna się psuć. Relacja pierwszej z nich z Justinem pogarsza się, gdy oboje ulegają swoim kompulsywnym skłonnościom, podczas gdy druga przechodzi kryzys tożsamości, studiując Nanę Emila Zoli pod okiem profesora-uwodziciela Jean-Baptiste’a (niewykorzystany potencjał Toby’ego Rolta). Jacqueline jest zafascynowana losami bohaterki Zoli i utożsamia się z nią, nie mogąc znieść wizji podobnie upadlającego końca. Gdy dawna więź Banany i Jacqueline rozpada się, obie zaczynają kwestionować kierunek, w którym zmierza ich życie, i analizować drogi, które je tam przywiodły.
Bruises ma w sobie coś z surrealizmu, co podkreśla scenografia składająca się z dwóch mat gimnastycznych, kilku lodówek różnej wielkości i dużego prześcieradła. Przedmioty te mają znaczenie zarówno praktyczne, jak i symboliczne. Maty pozwalają Justinowi i Bananie na bardzo fizyczne kłótnie i zbliżenia, reprezentując jednocześnie przeszłość, od której dziewczyna nie może się uwolnić. Z kolei lodówki służą do przechowywania rekwizytów, obrazując jednocześnie zimne, sterylne wnętrze Justina – w pewnym momencie Banana wprost porównuje go do „pustej, wielkiej amerykańskiej lodówki”. Prześcieradło nie tylko służy za pościel, ale staje się też kryjówką dla aktorów, gdy nie biorą udziału w danej scenie, co sugeruje, że ich historie podprogowo wpływają na akcję toczącą się na pierwszym planie.
Atmosferę buduje też nierealna postać Damiena, który wygłasza monologi o meandrach ludzkich namiętności, by potem zająć miejsce z boku sceny. Te elementy nadają sztuce charakter przypowieści, co świetnie współgra z najlepszymi fragmentami dialogów, skłaniając nas do refleksji nad skomplikowaną etyką pracy seksualnej i podważając tezę, że jest to z gruntu zepsuty zawód. Monolog Mony o tym, jak bogaci, nieobecni rodzice pchnęli ją w stronę prostytucji, sugestywnie oddaje te niejednoznaczności, sugerując, że poczucie siły i lęk to dwie strony tej samej monety.
Eva-Jane Willis jest fenomenalna jako krucha Jacqueline, której przemiana w Clarę staje się coraz bardziej ułomna. Jej poczucie własnej wartości, napędzane odkrywaniem literatury i poezji (zapał Willis podczas recytowania początkowych wersów Endymiona to czysta przyjemność dla widza), zostaje brutalnie zweryfikowane przez Monę, która stwierdza, że dziewczyna jest jedynie chlebem stanowiącym dodatek do kawioru jej klientów. Chwilę później triumfalny monolog o dychotomii między „pieprzeniem w przyszłości” a „pieprzeniem w teraźniejszości” zmienia się w drastyczną scenę, w której Jacqueline mówi klientowi, że weźmie mniej pieniędzy, jeśli ją uderzy. Te skrajne doświadczenia doprowadzają do jej rozpadu w drugim akcie – tragicznego stadium, które nie zostaje do końca wyjaśnione. Z drugiej strony, choć Kirsty Rider i Michael Edwards grają z pasją, ich postacie bywają irytujące, ponieważ ich działania są zbyt często tłumaczone wprost w dialogach.
Zahamowanie emocjonalne Banany i jej niezdolność do bliskości z Justinem tracą na sile wyrazu przez to, jak często bohaterka rozwodzi się nad traumami z dzieciństwa. Jej nieumiejętność czytania, choć istotna dla biografii, często sprowadza Justina do roli „wyjaśniacza”, który tłumaczy jej znaczenie symbolicznych słów i zwrotów. On sam jest z kolei zbyt świadomy swoich ułomności, by budzić sympatię jako neurotyk. Opowieść o tym, jak popadł w obsesję na punkcie higieny jamy ustnej, jest świetnym, czarnokomediowym momentem, ale podanym być może zbyt łopatologicznie. Ponieważ Justin jest postacią wadliwą, lecz w gruncie rzeczy dobrą, widz traci cierpliwość, słuchając, jak po raz kolejny analizuje swoje błędy. Sugeruje to, że w przeciwieństwie do Jacqueline, posiada on narzędzia do rozwiązania swoich problemów, więc trudno mu współczuć, skoro nie chce z nich skorzystać.
Biorąc pod uwagę, że to siła uczuć Justina do Banany napędza burzliwy drugi akt, wolałbym, aby ich relacja na scenie była nieco mniej napięta w pierwszej części.
Ich dopasowanie jest ledwie zarysowane, głównie w otwierającej scenie i zaskakująco czułym pożegnaniu, gdy Banana dziękuje Justinowi „za wszystko, co płynęło prosto z serca”. Przez to happy end tej pary wydaje się nie do końca zasłużony, zwłaszcza że następuje nagle i kosztem Jacqueline. Z kolei choć zakończenie wątku Jacqueline tworzy intrygujące paralele z Naną Zoli, dosłowność finału odebrała bohaterce nieco enigmatyczności, która czyniła ją tak fascynującą. Bruises to imponująca sztuka mimo swoich niedociągnięć. Cavelle to niewątpliwie utalentowana autorka, a w swoich najlepszych momentach spektakl jest absolutnie porywający. Spektakl Bruises jest wystawiany w Tabard Theatre do 29 sierpnia 2015 r.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności