Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Closer, Donmar Warehouse ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

stephencollins

Share

Bliżej (Closer)

Donmar Warehouse

13 marca 2015

4 gwiazdki

W programie do pierwszego profesjonalnego wznowienia w Londynie nagrodzonej w 1987 roku sztuki Patricka Marbera „Bliżej”, autor opowiada o powstaniu tekstu. Mówi:

Wspominałem już wcześniej, że w pewnym stopniu zainspirował mnie niesamowity film Stevena Soderbergha 'Seks, kłamstwa i kasety wideo'. Ale tak naprawdę chciałem stworzyć coś, co oddawałoby charakter rozmów, jakie ja i moi przyjaciele prowadziliśmy, mając dwadzieścia parę i trzydzieści kilka lat – o życiu, miłości, Londynie, romansach, seksie i śmierci, i o wszystkim, co nas wówczas trapiło. O tym okresie życia, zanim się ustatkujesz, znajdziesz partnera, albo i nie. 'Zdrada' oraz 'The Real Thing' również miały ogromny wpływ na 'Bliżej', ale wydawały mi się sztukami o dorosłych ludziach, którzy mają dzieci. Istotą 'Bliżej' jest to, że opowiada o ludziach, którzy dzieci jeszcze nie mają”. Oglądając stylową inscenizację Davida Leveaux w Donmar Warehouse, Bliżej wydaje się nie tyle sztuką o ludziach, którzy nie mają jeszcze dzieci, co o „dorosłych dzieciach”. Gierki, intrygi, kłamstwa, zdrady, zemsta i sekrety – machinacje czwórki bohaterów (nieznajomych, którzy stają się kochankami, i kochanków, którzy stają się sobie obcy) przypominają przepychanki na szkolnym podwórku. Tyle że jest to podwórko osadzone pośród uciech londyńskiego Soho. Dialogi Marbera są ostre, brutalne i bezwzględne, a jednocześnie często niezwykle zabawne. Autor zręcznie manipuluje widzem, sprawiając, że zaczynamy wierzyć, iż te wyrafinowane dysputy prowadzone przez centralny czworokąt są dojrzałe, podczas gdy w rzeczywistości są bardziej dziecinne niż dorosłe. I to właśnie stanowi o sile Bliżej oraz jest kluczem do niesłabnącej popularności tego tytułu. Sztuka bezlitośnie prześwietla „Pokolenie Jednorazowe” – współczesną londyńską śmietankę, która szuka przyjemności tam, gdzie chce, bez kompromisów i dbania o konsekwencje. Duch Londynu jest tu wszechobecny, nie tylko dzięki odniesieniom do Blackfriars Bridge, Postman’s Park czy innych konkretnych miejsc, ale także poprzez archetypy, którymi posługuje się Marber: zadziorną, zbuntowaną i zagubioną dziewczynę; drapieżnego biznesmena; roztrzepanego, budzącego sympatię pisarza oraz wyrafinowaną artystkę. Te cztery postaci – Alice, Larry, Dan i Anna – prowadzą ze sobą splecione, nieoczywiste życie w stolicy, a Bliżej poddaje je bezlitosnej sekcji, odkrywając po drodze tajemnice, których wszystkie elementy układanki zostają ujawnione w finale.

Leveaux reżyseruje z precyzją i klarownością, budując napięcie i sprawiając, że nawet te mało sympatyczne postacie pozostają interesujące. Scenografia Bunny Christie jest stonowana i nowoczesna – mnóstwo gładkich, czystych powierzchni, ogromny ekran do projekcji obrazów i wiadomości komputerowych oraz modułowe meble. Wygląd i charakter dekoracji odzwierciedla relacje międzyludzkie bohaterów – paleta barw oscyluje wokół czerni, bieli i szarości.

W Bliżej czuć unoszący się nad sceną cień Pintera, ale w najlepszym tego słowa znaczeniu. Można tu też odnaleźć ducha Stopparda, Hare’a czy Rattigana w sposobie obnażania prawdy o relacjach. Marber to prawdziwy spadkobierca współczesnej brytyjskiej dramaturgii. Leveaux tchnął życie w te chłodne, zdradzieckie i ambiwalentne postacie, sprawiając, że choć nie zawsze czujemy, że znamy ich dobrze, zaczynamy rozumieć ich motywacje. Czujemy się do nich nieco bliżej.

Sztuka stawia pytanie o rolę prawdy w związku – o ile w ogóle taka rola istnieje. Czy potrzebujemy całej prawdy, czy tylko tej jej części, która pozwala nam iść dalej przez życie? Marber bardzo sprytnie konstruuje serię scen z udziałem czworga bohaterów, uwzględniając wszystkie ich pierwsze i ostatnie spotkania. Żądza jest tu analizowana na równi z miłością, prawda przeciwstawiona oszustwu. To prawdziwy szwedzki stół ludzkiej intymności, masek i motywacji, którymi kierujemy się we współczesnym życiu.

Z perspektywy aktorskiej ta czwórka bohaterów daje ogromne pole do popisu, ale niesie też ryzyko spektakularnej porażki. Trudno grać zimnych, twardych ludzi, którzy dążą tylko do zaspokojenia własnych pragnień, nie zrażając przy tym publiczności i nie sugerując taniego, wewnętrznego ciepła czekającego na uwolnienie. Na szczęście Leveaux dopilnował, by jego obsada konsekwentnie trzymała się „lodowatego” tonu.

Nancy Carroll, jedna z najcieplejszych i najinteligentniejszych aktorek na londyńskich scenach, zachwyca jako fotografka Anna. Opanowana i profesjonalna Anna w wydaniu Carroll to postać, która najaktywniej zgłębia tezę, że „prawda nas wyzwoli”. Jej zdumiewająco surowa konfrontacja z Larrym, w której ze szczegółami opisuje zdradę z Danem, to dramatyczny i emocjonalny punkt kulminacyjny sztuki. Każde spojrzenie, każda pauza i fraza są u Carroll starannie przemyślane; jej Anna to złożona postać, fascynujący portret kobiety, która robi to, na co ma ochotę, dopóki nie przestanie sprawiać jej to przyjemności.

Jako Dan – beznadziejny facet, który pragnie tego, co widzi, ale nie dostrzega tego, czego potrzebuje (przynajmniej dopóki nie jest za późno) – Oliver Chris prezentuje wyśmienitą formę. Ma naturalny talent komediowy, który tutaj świetnie wykorzystuje, akcentując bardziej niezdarne cechy aspirującego pisarza. Scena, w której Chris podszywa się w internecie pod Annę, próbując uwieść Larry'ego w jej imieniu, jest zarówno zabawna, jak i wywołująca gęsią skórkę. Aktorskim szczytem jest scena, w której jego bohater uświadamia sobie miłość do Alice w tym samym momencie, w którym ona zdaje sobie sprawę, że już go nie kocha. Doskonale wyważone.

Jako drapieżny i daleki od wujkowskiej jowialności Larry, Rufus Sewell z wielkim sukcesem wydobywa na wierzch swoją mroczną naturę. To gęsta, wyrachowana rola, pełna intensywności i lodowatego uroku. Sewell hipnotyzuje w otwierającej drugi akt scenie w klubie ze striptizem, a brutalna obojętność, którą obdarza swoją postać, jest idealnie trafiona. Ma w sobie niemal namacalną pustkę, która chroni tę postać przed byciem wyłącznie odrażającą. Powściągliwy i groźny Larry Sewella zapada w pamięć.

Rachel Redford dopełnia kwartet jako Alice, ale nie dorównuje poziomem reszcie obsady. Jest skupiona, prezentuje zadziorną i dąsającą się wersję Alice, co bywa angażujące, jednak zbyt duża niepewność w konfrontacyjnej scenie w klubie oraz brak swobody sprawiają, że Redford nie wchodzi wystarczająco głęboko pod skórę swojej bohaterki.

Oświetlenie (Hugh Vanstone), sound design (Fergus O’Hare) oraz muzyka (Corin Buckeridge) są tak integralne z duchem inscenizacji, że mogłyby być pełnoprawnymi bohaterami. Każdy z tych elementów buduje klimat Londynu oraz tę specyficzną, zdystansowaną atmosferę.

To udane wznowienie znakomitej i konfrontacyjnej sztuki. Pod pewnymi względami tekst Marbera jest dziś bardziej aktualny niż w dniu premiery. Staranne podejście Leveaux sprawia, że nowe sensy tchnęły świeżość w to arcydzieło o skomplikowanych i naelektryzowanych seksualnie relacjach.

Spektakl Bliżej jest wystawiany w Donmar Warehouse do 4 kwietnia 2015

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS