Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Ryszard II, Shakespeare's Globe ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

stephencollins

Share

Ryszard II

Shakespeare's Globe

22 lipca 2015

4 Gwiazdki

Można by pomyśleć, że reżyserzy tegorocznego sezonu letniego w Globe otrzymali odgórne wytyczne, by do każdego spektaklu dodawać prolog lub epilog w celu ujednolicenia programu. Najwyraźniej wizja Shakespeare’a co do tego, jak powinny zaczynać się i kończyć jego sztuki, przestała już wystarczać.

Ta inscenizacja zaczyna się od wielkiego ceremoniału. Król nie żyje; procesja prowadzi dziecięcego następcę tronu do koronacji. Wszystko ocieka złotem i przepychem. Ściany Globe wydają się pozłocone żałobą. Po bokach i na suficie widać kunsztowne, wspaniałe malowidła. Poczucie Złotego Wieku jest wszechobecne. Scenę przekształcono w kształt krzyża – co wprowadza nieustanny motyw boskości, poświęcenia i obowiązku.

Dziecko zasiada na tronie. Muzycy witają nowego monarchę. Następnie, w chwili, której nie powstydziłby się sam Bob Fosse, następuje przejście od chłopca do mężczyzny i oto na tronie zasiada dorosły władca. Dosłownie całe powietrze wypełnia się złotem. Tysiące maleńkich, lśniących kwadracików kaskadami spadają z niebios i niczym mieniące się tornado otaczają wszystkich. Charakter monarchy, jego obsesja na punkcie luksusu, ekscesy, wyrafinowany gust, zamiłowanie do pompy i rytuału oraz święte przekonanie o własnej boskości – całe życie stawiania na swoim zostaje idealnie uchwycone w tym porywającym obrazie dzikiego, złotego splendoru.

Oto „Ryszard II” w reżyserii Simona Godwina na deskach Globe Theatre. Paul Wills całkowicie odmienił tradycyjną przestrzeń Globe: wątpię, by ta scena kiedykolwiek prezentowała się lepiej. Jego scenografia jest jednocześnie oszałamiająco piękna i zachwycająco prosta. W drugiej połowie spektaklu, gdy Ryszard staje się żywym ucieleśnieniem szekspirowskiej prawdy, że „nie wszystko złoto, co się świeci”, oświetlenie obnaża skazy w jego pozłacanym świecie. Efekt patyny jest wymowny i przybiera na sile, w miarę jak gwiazda Ryszarda blednie.

„Ryszard II” to złożona i fascynująca sztuka, pełna politycznych gier o władzę i postaci, które różnie pojmują swój obowiązek. Na jednym poziomie przygotowuje nas na Wojnę Dwóch Róż, skupiając się na zagrożeniach dla państwa, gdy linia sukcesji staje się niejasna. Na innym – stanowi dobitne przypomnienie, że choć monarchowie mogą być potężni, a nawet namaszczeni przez Boga, w rzeczywistości ich siła zależy wyłącznie od dobrej woli możnowładców. Kapryśna obojętność wobec tych, od których oczekuje się wsparcia, podatków czy armii, nie jest przepisem na sukces.

To sztuka pełna symetrii. Oczynamy i kończymy śmiercią monarchy oraz żałobą po nim. Ryszard ma swoje trio „gąsienic” (doradców); Bolingbroke również dysponuje trzema kluczowymi stronnikami. Kolej wprawia w ruch śmiertelnie poważne wezwanie do pojedynku; niemal komiczny odpowiednik tej sceny następuje na początku drugiej części przedstawienia. Jan z Gandawy wygłasza liryczne pochwały królestwa, tej „wyspy berłem władanej”, a później Ryszard siada na ziemi, by „opowiadać smutne dzieje królów”. Godwin dostrzega te wszystkie zależności, prezentując machinacje i intrygi z niezwykłą klarownością.

Jednak widzieć klejnot wyraźnie, a doceniać głębię jego barw, skazy i wielowymiarowość, gdy znajdzie się w świetle reflektorów, to dwie różne kwestie. Godwin opowiada historię Ryszarda II, ale nie rzuca zbyt wiele światła na wnętrze głównych bohaterów, ich subtelności i niuanse. Jest to jednak bolączka typowa dla Globe, gdzie priorytetem niemal zawsze jest humor i interakcja z widownią za wszelką cenę.

http://www.shakespearesglobe.com/theatre/whats-on

Charles Edwards wnosi do roli swoje niezawodne wyczucie komizmu, dzięki czemu jego Ryszard jest cięty, złośliwy, przerysowany (campowy), świadomy siebie i przepełniony pychą. Zapewnia to wiele satysfakcjonujących momentów komicznych – Edwards traktuje tekst niemal jak komedię Cowarda czy Wilde'a. Z lekkością podchodzi do mroczniejszych aspektów postaci, przez co jego upadek nie budzi głębszego przejęcia. I rzeczywiście, choć można śmiać się z Ryszarda w wydaniu Edwardsa, trudno mu szczerze współczuć.

Radzi sobie z tekstem sprawnie, ale widać mało wysiłku w próbie ożywienia wiersza czy oddania jego bogactwa. Jest to nieunikniony koszt pogoni za śmiechem. Brakuje tu jasnego zarysu relacji z Aumerle’em czy doradcami, złożonych uczuć wobec wujów, czy wreszcie stosunku do poddanych i poczucia straty, gdy Bolingbroke przejmuje koronę. Duchowe jądro postaci pozostaje nietknięte, uroda tekstu niedoceniona, a dreszcz odkrywania najbardziej złudnego z szekspirowskich monarchów – ledwie wyczuwalny. To w dużej mierze efekt samej przestrzeni Globe i wyborów Godwina, ale Edwards, mimo swojego talentu, nie jest oczywistym wyborem do tej konkretnej roli.

Z kolei William Gaunt to idealny Jan z Gandawy – i nie chodzi tylko o nazwisko. Jako jedyny z obsady mierzy się z wokalnymi wyzwaniami szekspirowskiej frazy. Słuchanie jego wielkiego monologu o ojczyźnie to czysta przyjemność. Niestety, podczas wieczoru prasowego, jego występ został zakłócony przez incydent na widowni – jeden z widzów zasłabł i wymagał pomocy medycznej. Zamieszanie nastąpiło w samym środku sceny, w której Gandawa wyrzuca bratankowi zaniedbania w opiece nad krajem. Gaunt, jak przystało na profesjonalistę, kontynuował bez mrugnięcia okiem, ale uwaga widzów została rozproszona nie z jego winy. Trudno było powstrzymać się od krzyku „zacznijcie tę scenę od nowa!”, gdy sytuacja się uspokoiła, bo jego kreacja zasługiwała na pełne skupienie.

Z pozostałych aktorów największe wrażenie zrobił David Sturzaker, którego Bolingbroke emanował męskim autorytetem, niemal dumnym poczuciem rodowego prawa do władzy i zajadłą ambicją polityczną. Sturzaker kreuje silną, stabilną przeciwwagę dla płochego i kapryśnego Ryszarda Edwardsa. Nie bojąc się pokazać niepewności i strachu, przedstawia skomplikowanego Bolingbroke'a, nadając sens zarówno momentom komicznym, jak i dojrzewaniu do roli króla. Choć momentami zbyt krzyczał, nie był to stały problem; w większości przypadków jego interpretacja była przemyślana i staranna.

William Chubb jako książę Yorku wypadał nierówno. Niektóre sceny były znakomite, w innych sprawiał wrażenie zagubionego. Być może był to wynik komediowego pulsu inscenizacji, ale częściowo wynikało to z braku głębszej więzi z tekstem i postacią. Graham Butler jako jego syn, Aumerle, bawił się świetnie w roli zniewieściałego powiernika króla. Obsypany afektowanymi manierami, w kostiumie przypominającym bardziej suknię niż tunikę oraz z chodem, który pasowałby do „Klatki dla ptaków” (La Cage Aux Folles), Aumerle Butlera to bezwstydny fircyk i rozpuszczony bachor bez pojęcia o polityce. W obu przypadkach komiczne ekstrema zostały osiągnięte, ale mroczniejsze, bardziej skomplikowane motywacje pozostały w cieniu.

Mamy do czynienia z lekką i powierzchowną wersją dramatu Shakespeare’a. Zdaje się ona brać za motto kwestię Bolingbroke’a z piątego aktu: „Nasza scena zmienia się z tragicznej w coś innego”. (Sturzaker wypowiedział te słowa z ironiczną precyzją). W tej sztuce i tych postaciach drzemie znacznie więcej, niż nam tu zaserwowano – nie zmienia to jednak faktu, że historia opowiedziana jest w sposób bardzo przyjemny.

Niepokój poczują prawdopodobnie tylko ci, którzy dobrze znają tekst oryginału.

Ryszard II w Shakespeare's Globe – spektakle do 18 października 2016 r.

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS