WIADOMOŚCI
RECENZJA: The Jewish Legends, Gatehouse Upstairs ✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Daniel Coleman-Cooke
Share
The Jewish Legends
Upstairs at the Gatehouse
2 września
3 gwiazdki
Jednym z największych wyzwań dla recenzenta jest rzetelne porównywanie i ocenianie spektakli. Jak bowiem wiarygodnie zestawić wielkie widowisko z West Endu z małym przedstawieniem lokalnej społeczności?
W tym tygodniu zadanie to okazało się nieco prostsze. Świeżo po obejrzeniu znakomitej rewii „You Can’t Succeed On Broadway Without Any Jews” w zeszłym tygodniu, wybrałem się na „The Jewish Legends” – kolejny hołd złożony wybitnym żydowskim muzykom.
Mimo zbliżonej tematyki, lista utworów niemal całkowicie różniła się od tej zeszłotygodniowej, a jedynym punktem wspólnym było kilka melodii ze „Skrzypka na dachu”. „The Jewish Legends” skupia się bardziej na wykonawcach niż kompozytorach, a dobór repertuaru skłania się ku listom przebojów bardziej niż ku musicalom.
Oznacza to, że wieczór poświęcono wielu żydowskim piosenkarzom, przede wszystkim Al Jolsonowi, Bette Midler i Burtowi Bacharachowi. Artyści ci, reprezentujący prawie stulecie historii muzyki, zostali wybrani ze względu na wzajemne inspiracje, co pozwoliło stworzyć spójną nić narracyjną. Choć wybór takiej listy nigdy nie jest łatwy, można by polemizować, czy Dylan lub Manilow nie przewyższają pod względem talentu muzycznego samego Groucho Marxa (skądinąd świetnego). Ale cóż, de gustibus non est disputandum…
„The Jewish Legends” to specyficzny spektakl, w którym doskonałe momenty muzyczne przebijają się przez scenariusz wymagający zdecydowanych cięć redakcyjnych. Najpierw jednak plusy: czteroosobowa obsada jest znakomita i nie można jej nic zarzucić. Szczególnie wyróżniał się Martin Milnes – głos o niezwykłej brawurze, specyficzny sopran o nosowej barwie. Posiada on fantastyczną charyzmę sceniczną i najbardziej naturalny styl bycia z całej grupy, a jego wykonanie utworu „Alfie” było absolutnym punktem kulminacyjnym wieczoru.
Joanna Lee również była wspaniała, serwując emocjonalne interpretacje „Don’t Rain on My Parade” oraz „Where Is It Written?” z repertuaru Barbry Streisand. Jednak jej partie mówione były nieco rażące – częsta gestykulacja i przesadnie wyraźna dykcja sprawiały momentami wrażenie prowadzenia programu dla dzieci. Martin Neely i będąca w zaawansowanej ciąży Molly Marie Walsh dopełnili ten kwartet solidnymi występami.
Podczas gdy scenariusz wspomnianego wcześniej „Never Succeed” był cięty, dowcipny i zwięzły, „The Jewish Legends” zmaga się z przydługim tekstem, który zdaje się przeszkadzać muzyce. Pewne tło biograficzne jest niezbędne, ale tutaj aż prosiło się o skrócenie całości – w ciągu pierwszych dziesięciu minut więcej było mówienia niż śpiewania. Dobrym punktem wyjścia do cięć byłyby liczne żarty i komediowe wstawki (częściowo cytaty artystów, częściowo autorskie gagi), które rzadko wywoływały zamierzony efekt. Całość zyskałaby na dynamice, gdyby część z nich po prostu wyrzucono.
Druga połowa była zdecydowanie najmocniejszą częścią wieczoru dzięki serii wielkich hitów, takich jak „The Rose”, „Matchmaker” czy „Don’t Rain On My Parade”. W przeciwieństwie do hiperaktywnego „Never Succeed”, był to występ znacznie bardziej statyczny, pozbawiony rozbudowanej choreografii. Publiczność była raczej powściągliwa (byłem najmłodszą osobą w moim rzędzie o dobre czterdzieści lat), ale czwórka artystów świetnie bawiła się na scenie i ostatecznie zdołała przekonać do siebie widownię.
W tym starciu dwóch żydowskich rewii musicalowych, palmę pierwszeństwa muszę przyznać „Never Succeed” za bardziej pomysłową inscenizację i różnorodny repertuar. „The Jewish Legends” to świetna okazja, by posłuchać czwórki utalentowanych wokalistów, jednak sam koncept i scenariusz są nieco zagmatwane i przeładowane. Jak śpiewał pewien słynny Goy – przydałoby się „a little less conversation, a little more action”!
Spektakl „The Jewish Legends” będzie wystawiany do 12 września 2015 r.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności