Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Plough And The Stars, Lyric Theatre Hammersmith ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

pauldavies

Share

Paul T Davies recenzuje klasykę Seana O'Caseya, sztukę „Pług i gwiazdy”, którą można obecnie oglądać w Lyric Theatre w Hammersmith.

Pełna obsada spektaklu Pług i gwiazdy. Lyric Theatre, Hammersmith.

21 marca 2018

3 gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Dziewczyna wchodzi w blask reflektorów i śpiewa do mikrofonu hymn narodowy. Zaczyna kaszleć, aż pod koniec pieśni wykrztusza krew. To Mollser, umierająca w sztuce na gruźlicę.  Kurtyna bezpieczeństwa idzie w górę i przenosimy się do dublińskiej kamienicy w 1915 roku. A przynajmniej powinniśmy. Tutaj obsada ubrana jest w nowoczesne stroje, wpatruje się w publiczność, a kamienicę symbolizują rusztowania. Aktorzy mierzą nas wzrokiem i konfrontują się z nami, nadając ton prowokującej i kontrowersyjnej inscenizacji Seana Holmesa. Klasyk Seana O’Caseya został tu rozłożony na części pierwsze niczym meble z sieciówki – dominuje płyta MDF, dresy i cała masa pomysłów. Gdy twórcom zbyt mocno udziela się chęć bycia pretensjonalnym, całość przypomina jeden z tych fatalnych odcinków oper mydlanych „z wizytą w Irlandii”; kiedy jednak wizja się domyka i wszystko zaczyna grać – co dzieje się w drugiej połowie – otrzymujemy przejmujące przypomnienie o historii Irlandii.

Kate Stanley-Brennan (Nora Clitheroe), Ian Lloyd-Anderson (Jack Clitheroe), Paul Mescal (porucznik Langon) i Liam Heslin (kapitan Brennan) w spektaklu „Pług i gwiazdy”.

Przyzwyczajenie się do tej konwencji wymaga czasu, zwłaszcza że nowoczesna oprawa odbiera nieco blasku poetyckim i potężnym słowom O’Caseya. Aktorzy często kruszą czwartą ścianę, wypowiadając kwestie bezpośrednio do widzów, co bywa irytujące i zbędne. Pieśni śpiewane są głównie w stylu karaoke do wspomnianego mikrofonu, co znów pozbawia sceny dużej dozy wzruszenia. Jednak tam, gdzie produkcja trafia w punkt, uderza z ogromną siłą. Największym atutem jest obsada – zespół znakomitych aktorów, którzy wydobywają głębię psychologiczną postaci i delektują się każdym słowem napisanym przez O’Caseya. Wybitny Niall Buggy jako Peter Flynn jest, jak zwykle, cudowny – szczególnie w błyskotliwych potyczkach słownych z Młodym Coveyem (świetny portret idealistycznego komunisty w wykonaniu Ciarana O’Briena), co zapewnia świetny kontrast komediowy. O’Casey pisał wspaniałe, zadziorne i silne role kobiece – i tutaj wypadają one doskonale. Przoduje wśród nich twarda jak głaz, mówiąca prosto z mostu Bessie Burgess (Hilda Fay), a Kate Stanley-Brennan chwyta za serce jako Nora Clitheroe, popadająca w szaleństwo po poronieniu i śmierci męża, Jacka (solidna rola Iana Lloyda Andersona).  Phelim Drew jest wybitny jako Fluther Good, przechwalający się i prześlizgujący przez chaos, a John Currivan wyciska wszystko, co się da, z roli osaczonego barmana.

Hilda Fay (Bessie Burgess) w spektaklu „Pług i gwiazdy”

Przejścia między aktami są znakomite, zwłaszcza zawalenie się rusztowania między aktem trzecim a czwartym. Kiedy irlandzcy żołnierze wkładają mundury z epoki, tworzą potężny kontrapunkt dla współczesności. Dźwięk portu nalanego do kieliszków nigdy nie brzmiał tak groźnie – to sygnał, czym ta produkcja mogłaby być, gdyby pozostała wierna realiom historycznym. Gdy w czwartym akcie przedstawiane są wydarzenia z powstania wielkanocnego, pojawienie się brytyjskich żołnierzy w nowoczesnym rynsztunku pozwala Holmesowi przywołać obrazy Krwawej Niedzieli, a także lęki o trwałość porozumienia wielkopiątkowego i kwestię irlandzkich granic po Brexicie. Spektakl nabiera skrzydeł dzięki temu, że O’Casey potrafił idealnie wyważyć komedię i tragedię, kreując postacie, na których losie naprawdę nam zależy.

Rozumiem obawy twórców, że mitologia i romantyzm narosłe wokół powstania mogą dziś trącić myszką, i doceniam próbę obalenia tych mitów poprzez współczesną, miejską stylistykę. Dla mnie jednak wybija to z pięknie skonstruowanego świata O’Caseya, w którym w każdej postaci jest tyle człowieczeństwa, że zawsze wykracza ona poza stereotyp. Zawsze wolałem oglądać ambitną porażkę niż bezpieczny sukces, a ta krakcja Abbey Theatre zdecydowanie należy do tej pierwszej kategorii – jest odważna i dzieląca, ale miejscami satysfakcjonująca i przez cały czas interesująca.

ZAREZERWUJ BILETY NA „PŁUG I GWIAZDY” W LYRIC THEATRE HAMMERSMITH

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS