Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: The Prisoner, National Theatre ✭✭

Opublikowano

Autor:

Sophie Adnitt

Udostępnij

Sophie Adnitt ocenia spektakl „The Prisoner”, wystawiany obecnie w Teatrze Narodowym (National Theatre) według tekstu Petera Brooka i Marie-Hélène Estienne.

Hiran Abeysekera i Omar Silva w spektaklu „The Prisoner”. Fot. Ryan Buchanan The Prisoner

Dorfman Theatre

Dwie gwiazdki

Zarezerwuj bilety

Czy coś mi umknęło?

Przynajmniej to pytanie zadawałam sobie, opuszczając National Theatre po spektaklu „The Prisoner” w reżyserii samego Petera Brooka. Choć oklaski podczas ukłonów były dość rzęsiste (z wyższych rzędów dobiegło nawet kilka entuzjastycznych okrzyków), a w mediach społecznościowych zdążyłam już przeczytać zachwyty, ja wyszłam z teatru kompletnie skonsternowana. To bez wątpienia najbardziej dezorientująca sztuka, jaką widziałam w tym roku – nie do końca wiadomo, o czym właściwie ma traktować i czy niesie ze sobą jakikolwiek konkretny przekaz.

Tytułowym więźniem jest Mavuso, grany sprawnie i z godną podziwu sprawnością fizyczną przez Hirana Abeysekerę, obecnego na scenie przez niemal cały wieczór. Na początku akcji (choć poza sceną) Mavuso popełnia morderstwo, a w ramach kary zostaje wygnany przez swojego wuja Ezekiela (Hervé Goffings). Ma usiąść przed murami ogromnego pustynnego więzienia i patrzeć na nie. Co też czyni przez kolejne dziesięć lat. Dzień w dzień. Czasem ktoś go odwiedza. Czasem rozmawiają o sprawiedliwości. Innym razem żartują z prostytutek i piją dżin.

Herve Goffings i Kalieaswari Srinivasan w spektaklu „The Prisoner”. Fot. Ryan Buchanan

Akcja rozgrywa się na bezdyskusyjnej pustyni; oszczędna scenografia niezwykle skutecznie kreuje obraz spalonego słońcem, zapomnianego miejsca. Dźwięk również dawkowany jest oszczędnie, lecz trafnie – szczególnie zapada w pamięć scena, w której Ezekiel idzie przez las z młodym Mavuso, a reszta obsady imituje odgłosy ptaków i otoczenia.

Narracja spektaklu ujęta jest w dość toporną klamrę białego, męskiego podróżnika (Donald Sumpter), uprawiającego swoistą „turystykę biedy”. Co jakiś czas powracają retrospekcje z siostrą Mavuso, Nadią (Kalieaswari Srinivasan), której trauma i wykorzystywanie służą budowaniu dramatyzmu, by za chwilę zostać zbagatelizowane z niepokojącą łatwością.

Promowanie tego spektaklu nazwiskiem słynnego reżysera wydaje się nieco na wyrost, gdyż jest to jedna z najbardziej pozbawionych wyobraźni inscenizacji, jakie widziałam od bardzo dawna. Postacie po prostu wchodzą i schodzą ze sceny. Długie fragmenty akcji rozgrywają się na ziemi – aktorzy siedzą lub leżą, co sprawia, że są niewidoczni dla kogokolwiek poza drugim rzędem. W pewnym momencie widzowie po prostu dają sobie spokój z próbami dojrzenia czegokolwiek. Wiele mówi fakt, że jedynym wizualnym atutem jest krótki moment, w którym Mavuso wspina się po ścianie teatru – czy nikt nie zgłosił problemów z widocznością podczas prób? Przeciągające się cisze całkowicie zabijają tempo, a seria zmian oświetlenia mająca sygnalizować upływ dni w pewnym momencie staje się wręcz karykuralnie długa. Omar Silva, grający podwójną rolę strażnika i lokalsa, wnosi sporo potrzebnej energii, ale niestety pojawia się na scenie zbyt rzadko.

Donald Sumpter, Omar Silva i Hiran Abeysekera w spektaklu „The Prisoner”. Fot. Ryan Buchanan.

Scenariusz, współtworzony przez Brooka i współreżyserkę Marie-Hélène Estienne, snuje się bez celu, naszpikowany banałami o „wybaczaniu i zapominaniu”, przez co sama sztuka zaczyna przypominać wyrok równie nużący jak ten Mavuso. Na szczęście pojawiają się szczypty humoru, zwłaszcza gdy po dziesięciu latach banicji Mavuso dowiaduje się, że jego właściwa kara dopiero się zaczyna.

„Dopiero teraz?!” – pyta z niedowierzaniem. „To co ja tu niby do tej pory robiłem?” Cóż, mam dokładnie te same odczucia.

Niewybaczalnie nużący i boleśnie nijaki, „The Prisoner” to wielkie rozczarowanie ze strony legendy teatru.

Grane do 4 listopada 2018 r.

ZAREZERWUJ BILETY NA SPEKTAKL THE PRISONER

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS