WIADOMOŚCI
RECENZJA: Wieczór Trzech Króli, Space Theatre ✭✭✭
Opublikowano
Autor:
Daniel Coleman-Cooke
Share
Wieczór Trzech Króli, 23 lipca
Space Theatre
3 gwiazdki
Pell Mell Theatre Company wypracował sobie renomę zespołu tworzącego radykalne i tętniące życiem inscenizacje klasyki. Byłem więc niezmiernie ciekawy, jak poradzą sobie z „Wieczorem Trzech Króli” – jedną z moich ulubionych sztuk Szekspira, która na dobre zapisała się w zbiorowej wyobraźni.
Tej sztuki nie trzeba nikomu przedstawiać, ale dla formalności: młoda Viola zostaje rozdzielona z bratem Sebastianem podczas katastrofy morskiej. By wejść na służbę u księcia, który ją uratował, przebiera się za mężczyznę. Bogata hrabina Olivia zakochuje się w Violi, która sama darzy uczuciem księcia.
Już od pierwszych minut wiadomo, że to nie będzie zwykły spektakl. Zaczyna się od porywającej, trzyminutowej eksplozji tańca i mimu, bez ani jednego wypowiedzianego słowa. Ten duch anarchii towarzyszy nam przez cały wieczór i choć nie zawsze trafia w punkt, bije z niego oryginalność i kreatywność, dzięki którym nigdy nie wiemy, co wydarzy się za chwilę.
Kostiumy Giulii Scrimieri to prawdziwa wizualna uczta – pełne cyrkowej jaskrawości i osobliwych detali. Nawet piękna Olivia w interpretacji Lucy Laing ma w sobie coś z Gnijącej Panny Młodej, podczas gdy szajka Toby’ego przypomina dwór królewski prosto z talii kart.
Ruch sceniczny jest fantastyczny. Komediowe szczyty przedstawienia (scena z figlarzami ukrytymi w krzakach czy wątek „żółtych podwiązek” Antonia) zyskały nowe życie dzięki inteligentnej reżyserii ruchu. Jedynie w jednej scenie naddatek ekspresji rozpraszał – gdy część ansamblu uprawiała gimnastykę w tle kluczowego dla fabuły momentu.
Choć ta szaleńcza energia przełożyła się na świetną oprawę, momentami prowadziła do ryzykownej nadekspresji. Przykładem był demoniczny i groteskowy Feste w wykonaniu Lawrence’a Boothmana. Ponieważ większość obsady z definicji grała tu „błaznów” (w końcu to produkcja inspirowana cyrkiem), Feste musiał stać się niemal obłąkanym „hiper-klaunem”. Dzięki naturalnej charyzmie i świetnemu głosowi Boothmana zazwyczaj to działało; w najlepszych momentach przypominał Alana Cumminga w roli Mistrza Ceremonii w „Kabarecie”. Bywały jednak chwile, gdy gra stawała się zbyt egzaltowana – zwłaszcza podczas przesłuchania Malvolia w stylu prowadzącego amerykański teleturniej. To jedna z tych innowacji, które nie do końca się sprawdziły.
To był popis zgranego zespołu. Viola w wykonaniu Elli Garland była niezwykle sympatyczna i urocza, a jej chemia z Olivią (Lucy Laing) wypadła rewelacyjnie. Andrew Seddon jako Malvolio był odpowiednio żałosny, choć może nie budził na tyle dużej niechęci, by widz czuł pełną satysfakcję z kary, która go spotyka.
Caroline Short świetnie wypadła w roli dyskretnie intrygującej Marii, a Angus Howard jako Sir Andrew trzymał poziom komizmu przez cały czas. Na uwagę zasługuje też wesoła kompania Toby’ego – ich mimika i budowanie napięcia w tle sprawiły, że drugoplanowe role stały się czymś wyjątkowym.
Jenny Gamble prawdopodobnie nie dysponowała ogromnym budżetem na scenografię, ale efekt końcowy jest inteligentny i pomysłowy. Wykorzystanie zaimprowizowanego ringu bokserskiego i wyraziste projekcje na białej kurtynie ożywiły drugą połowę wieczoru. Kompozytor Adrian York wzbogacił skrypt o nowe motywy muzyczne, które tak dobrze wpisały się w klimat epoki, że trudno było odróżnić, co jest nowością! Finałowa sekwencja taneczna była czystą frajdą i pozwoliła zakończyć show z wielkim przytupem.
W przypadku tak ogranych klasyków jak „Wieczór Trzech Króli” rzadko zdarza się wyjść z teatru z poczuciem, że zobaczyło się coś świeżego. Pell Mell postawiło na kreatywne ryzyko (z sukcesem!) i stworzyło tętniące energią widowisko, jakiego z pewnością nie uświadczycie prędko w tradycyjnym Globe.
„Wieczór Trzech Króli” w Space Theatre zapraszamy do 12 sierpnia 2015 r.
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności