WIADOMOŚCI
Moje zestawienie 10 najlepszych wydarzeń teatralnych 2020 roku – Paul T Davies
Opublikowano
Autor:
pauldavies
Udostępnij
Nie da się już nic więcej powiedzieć o tym koszmarnym, ponurym roku. Teatr robił wszystko, co w jego mocy, by przetrwać, choć bywały momenty, gdy rząd zdawał się odmawiać branży rozrywkowej jakiegokolwiek wytchnienia. Mimo to wola przetrwania zwyciężyła – teatr przeniósł się do sieci, postawił na innowacje, a zarejestrowane spektakle stały się dostępne dla milionów nowych widzów. Oto moje zestawienie top dziesięć tego roku: mieszanka teatru na żywo, nagrań i form hybrydowych, które dają mi nadzieję i siłę do działania.
NA ŻYWO
Rafe Spall w Death Of England. Fot.: Helen Murray Death of England/Death of England: Delroy (National Theatre) Dwuścienna sztuka Roya Williamsa i Clinta Dyera przeszła przez czas pandemii niczym kolos (część pierwsza, Death of England, miała premierę na początku roku na deskach Dorfman, druga, Delroy, została przerwana w wieczór premierowy przez drugi lockdown, ale była transmitowana na YouTube). Teksty te, wykute z doświadczenia i obserwacji, to dwa monologi będące kwintesencją angielskich postaw, kruchości, uprzedzeń i stoicyzmu w obliczu wielkich problemów naszych czasów. Autorzy z niemal chirurgiczną precyzją sprawiają, że nie odwracamy wzroku od niesprawiedliwości, a wszystko to nasycone jest ogniem pasji, humoru i emocji.
Michael Balogun w Death Of England: Delroy. Fot.: Normski
W pierwszej części poznajemy Michaela, wciąż oszołomionego śmiercią swojego rasistowskiego ojca, a następnie Delroya, czarnoskórego najlepszego przyjaciela Michaela. Oba utwory śledzą losy Anglii przez pryzmat brexitu, futbolu, narodowej dumy i porażek, ukazując kraj z perspektywy męskości bohaterów. Delroy, będąc w drodze do szpitala, gdzie jego dziewczyna (siostra Michaela) właśnie rodzi ich córkę, zostaje zatrzymany, przeszukany i trafia do policyjnej celi. Poznajemy go w momencie, gdy z trudem panując nad gniewem, ma zakładaną opaskę elektroniczną; bohater przeprowadza nas przez wydarzenia aż do pierwszego ogólnokrajowego lockdownu. Poruszając temat Black Lives Matter i wydarzeń lata, te żarliwe sztuki zrodziły się w tyglu mijającego roku, a fenomenalnie zagrali w nich odpowiednio Rafe Spall i Michael Balogun.
Toby Jones i Richard Armitage w Wujaszku Wani. Fot.: Johan Persson Wujaszek Wania (Harold Pinter Theatre) Nie miałem okazji go recenzować, ale zachwycająca produkcja Iana Ricksona oparta na swobodnym przekładzie Conora McPhersona tchnęła w Czechowa nowe życie. Trudno mi wybaczyć złe interpretacje Czechowa, ale to było wykonanie mistrzowskie: zabawne i przejmujące, aktualne i ważne. Obsada była znakomita, ze szczególnym uwzględnieniem Toby'ego Jonesa jako Wani w jednej z najlepszych kreacji roku, Richarda Armitage'a jako irytująco doskonałego doktora Astrowa oraz Aimee Lou Wood, która niemal skradła show jako uroczo niezdarna Sonia. Dobra wiadomość jest taka, że spektakl został sfilmowany i będzie emitowany w BBC4 w okresie świątecznym. Nie przegapcie tego! Przeczytaj moją recenzję.
Anna Russell Martin, Amaka Okafor i Natalie Klamar. Fot.: Marc Brenner Nora: A Doll’s House (Young Vic) To miał być rok Ibsena i Czechowa, ale COVID-19 pokrzyżował te plany. Tuż przed lockdownem widzowie mogli jednak zobaczyć tę radykalną, oszałamiającą nową interpretację sztuki autorstwa Stef Smith. Choć struktura i tematyka Ibsena pozostały nienaruszone, Smith stworzyła trzy płaszczyzny czasowe, z których każda jest kluczowa dla historii kobiet: rok 1918, gdy uzyskały prawo głosu; 1968, gdy upowszechniła się antykoncepcja i zalegalizowano aborcję; oraz 2018 z ruchem #MeToo. Mamy tu trzy Nory, trzy Christine, trzech Thomasów (Torwaldów) i tak dalej. Mimo to tekst Smith był klarowny, a zespół świetnie oddał sprawiedliwość scenariuszowi tętniącemu aktualnością: co się zmieniło w sytuacji kobiet, a co pozostało bez zmian? Przeczytaj moją recenzję.
Miall Buggy i David Ganly w On Blueberry Hill. Fot.: Marc Brenner On Blueberry Hill (Trafalgar Studios) Sebastian Barry to jeden z najwybitniejszych irlandzkich pisarzy, autor wielu nagradzanych powieści. W odpowiedzi na coming out swojego syna, Barry podarował mu (i nam) piękną książkę „Dni bez końca”, opowieść o triumfie gejowskiej miłości wbrew wszelkim przeciwnościom. Jego bohaterowie są ludzcy, pełni wad, często przytłoczeni własnymi lękami i wychowaniem. Barry pisze dla teatru rzadko, a szkoda! „On Blueberry Hill” to historia dwóch mężczyzn, Christy'ego i PJ-a, którzy dzielą więzienną celę, połączeni śmiercią w dramatycznych okolicznościach oraz wzajemnym uczuciem. Choć nie jest to stricte sztuka LGBTQ+, stanowi triumf wybaczenia i zrozumienia. To była ostatnia rzecz, jaką widziałem przed lockdownem. Przeczytaj moją recenzję
Lesley Manville w Bed Among The Lentils Talking Heads: Bed Among the Lentils (Bridge Theatre) To była jedna z pierwszych rzeczy, które obejrzałem po ponownym otwarciu teatrów w reżimie sanitarnym. Bridge Theatre stanął na wysokości zadania, zapewniając bezpieczne warunki i wystawiając latem osiem z dwunastu monologów „Talking Heads” w reżyserii Nicholasa Hytnera (patrz niżej). Wybrałem ten konkretny, bo to jeden z moich ulubionych tekstów Bennetta, a genialna Lesley Manville uczyniła go całkowicie swoim. ONLINE.
Staged (BBC)
Jedna z pierwszych reakcji na pandemię i prawdziwa gratka na czas lockdownu. Michael Sheen i David Tennant zagrali wersje samych siebie (podejrzewam, że tylko ich bliscy wiedzą, na ile prawdziwe), którzy mieli wystawić sztukę na West Endzie, zanim Covid-19 wstrzymał cały świat. Reżyser spektaklu, Simon Evans, boi się, że jego wielka szansa przepadnie, więc namawia aktorów do kontynuowania prób do „Sześciu postaci w poszukiwaniu autora” przez internet.
To czysta radość, głównie dzięki chemii między dwoma głównymi bohaterami, którzy nie tylko świetnie się rozumieją, ale z taką chęcią stroją sobie żarty z samych siebie i płyną w fali autoironii. Sheen z gęstą brodą i rozczochraną czupryną, rozpraszany przez najmniejszy hałas („Ptaki wróciły do Port Talbot”), jawi się jako pustelnik w swojej kuchni przypominający agresywnego misia Paddingtona z karcącym spojrzeniem, od którego mroźnieje ekran. Świetna galeria gościnnych gwiazd urozmaicała każdy odcinek, a druga seria jest już tuż-tuż! Obowiązkowa pozycja! Przeczytaj moją recenzję tutaj.
Obsada remake'u Talking Heads Alana Bennetta (BBC) Talking Heads (BBC) Kolejny triumf BBC: odświeżenie klasyków Alana Bennetta z nową obsadą pokazało, że te teksty przetrwały próbę czasu, a dwa zupełnie nowe monologi dały fanom Bennetta mnóstwo nadziei. Wspaniale było patrzeć, jak niektóre z mniej znanych utworów zyskały nowe życie, szczególnie „Nights in the Garden of Spain” w pięknym wykonaniu Tamsin Greig, czy Maxine Peake nadająca szelmowski sznyt Miss Fozzard Finds Her Feet – obie aktorki wystąpiły z nimi później w Bridge. Ale to klasyki, moi faworyci, zalśniły nowym blaskiem: zwłaszcza Martin Freeman w Chip in The Sugar i Lesley Manville w Bed Among the Lentils.
Mouthpiece - Edinburgh Fringe Declan (Mouthpiece) (Traverse Theatre)
Wielkie brawa dla Traverse Theatre za stworzenie Traverse 3 – wirtualnej przestrzeni festiwalowej działającej przez cały rok. Moim faworytem jest „Declan”, adaptacja niezwykłego „Mouthpiece” Kierana Hurleya, którego widziałem w Traverse zeszłego lata. Rzadko zdarza mi się reagować na sztukę tak emocjonalnie i trzewiowo. Wszystko zaczyna się na wzgórzach Salisbury Crags: kobieta w średnim wieku chce rzucić się w przepaść, ale ratuje ją nastoletni chłopiec. Od tego momentu między Libby a Declanem rodzi się przyjaźń – początkowo krucha, ale z czasem coraz silniejsza, gdy Declan zaczyna jej ufać, poznawać sztukę i dostrzegać inne życie. Libby jest jednak niespełnioną pisarką; widzi okazję w rozpaczy i chaosie życia Declana, w jego rysunkach i historiach. Zaczyna przywłaszczać sobie jego opowieść – jej gwiazda wschodzi, podczas gdy jego świat się rozpada.
Tym razem opowiedziana niemal wyłącznie z perspektywy Declana historia w znakomitej reżyserii Lorna McDonalda przenosi nas prosto w serce tej opowieści. Przeczytaj moją recenzję.
Catherine Russell, Sarah Solemani, Linda Basset, Natasha Karp, Juliet Stevenson, Sophie Thompson i Debbie Chazen. Fot: John Brannoch Little Wars (Ginger Quiff Media.)
Wspaniałe czytanie performatywne niezwykłej sztuki Stevena Carla McCaslanda. Niech nie zniechęci Was określenie „czytanie” – przy obsadzie tego kalibru scenariusz wprost tętni życiem. W przededniu upadku Francji w 1940 roku Gertrude Stein i jej partnerka Alice Toklas wydają kolację, na której goszczą Lillian Hellman, Dorothy Parker i Agatę Christie. To spotkanie towarzyskie, za które można oddać życie! Jednak mimo fascynującej atmosfery, od początku czujemy oddech wojny, gdy pojawia się działaczka ruchu oporu Muriel Gardner, by zorganizować bezpieczny przejazd dla trzech żydowskich uchodźców wspieranych przez Stein i Toklas. Gardner zostaje na noc pod pseudonimem, podając się za psychiatrę, co pisarki od razu biorą pod lupę. Zespół aktorski, w tym Linda Bassett i Juliet Stevenson, sprawił, że to właśnie tę produkcję chcę pewnego dnia zobaczyć na prawdziwej scenie!
Maureen Lipman w Rose. Fot.: ChannelEighty8 Rose (Hope Mill Theatre)
„Zaśmiała się. A potem wydmuchała nos. Była przeziębiona. Kula trafiła ją w czoło. Dosięgła ją w połowie myśli. Miała dziewięć lat. Siedzę sziwę. Sziwę siedzi się za zmarłych.”
To odważne, przykuwające uwagę otwarcie mocnego monologu Martina Shermana „Rose”. Portret silnej żydowskiej kobiety, która snuje opowieść o swoim życiu – od spustoszonej wojną Europy po realizację amerykańskiego snu – to aktorski majstersztyk, wymagający pełnowymiarowy spektakl, a nie krótkie siedemdziesięciominutowe spotkanie. Maureen Lipman, sfilmowana na scenie Hope Mill Theatre, jest idealną interpretatorką tego tekstu; trzyma nas blisko historii Rose, niemal rzucając nam wyzwanie, byśmy nie odwracali wzroku w mrocznych momentach, by za chwilę rozbroić nas wspaniałym, autoironicznym humorem. W jej grze i całej produkcji (subtelne efekty dźwiękowe, muzyka i projekcje) w reżyserii Scotta Le Crassa jest delikatność, która unika melodramatu, czyniąc całość jeszcze bardziej magnetyczną. Kolejna rzecz, którą uwielbiałbym zobaczyć na żywo. Przeczytaj moją recenzję
Oczywiście działo się znacznie więcej – streaming stał się już stałym elementem świata teatru i dzięki olbrzymiemu zasięgowi raczej z nami zostanie! „National Theatre at Home” było kołem ratunkowym, a teraz jest nową, świetną platformą streamingową. Wydawnictwo Nick Hern Books również dbało o kontakt autorów z czytelnikami poprzez doskonałe czytania sztuk, sesje Q&A, znakomite nowości i błyskotliwe wpisy na Twitterze! Czasem trudno było pamiętać, że priorytetem jest zdrowie i bezpieczeństwo, byśmy mogli doczekać chwili ponownego spotkania. Musimy wierzyć, że będzie lepiej. Przesyłam najlepsze życzenia na rok 2021.
Udostępnij artykuł:
Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter
Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.
Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności