Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: As A Man Grows Stronger, Jack Studio ✭✭✭

Opublikowano

Autor:

timhochstrasser

Share

Tim Hochstrasser recenzuje nową sztukę Howarda Colyera – As a Man Grows Stronger, w której David Bromley występuje na deskach Brockley Jack Studio Theatre.

David Bromley w spektaklu As A Man Grows Stronger. Zdjęcie: Tim Stubbs Hughes As a Man Grows Stronger

Jack Studio Theatre

3 gwiazdki

21 lutego 2019

Nowa sztuka Howarda Colyera, napisana jako monodram i trwająca nieco ponad godzinę, to dzieło solidnie oparte na faktach i wyśmienicie zagrane przez Davida Bromleya. Produkcja umiejętnie osadza aktora w realiach epoki, dbając o każdy detal. Jednocześnie stawia ona – nie dając jednoznacznej odpowiedzi – trudne pytanie o to, jak przedstawić życie i twórczość artysty lub pisarza, oddając sprawiedliwość obu tym aspektom.

Sztuka przybliża nam losy Italo Svevo, który większość życia spędził w Trieście. Jego biografię, rozpiętą między XIX a XX wiekiem, trudno uznać za łatwą. Urodzony w żydowskiej rodzinie i wykształcony w Niemczech, czuł silną więź z włoską kulturą i polityką, choć nigdy nie był w pełni akceptowany ani przez austriackie, ani przez włoskie władze, pod których rządami przyszło mu żyć. Nigdy nie miał pewności, gdzie jest jego miejsce; nie zaznał spokoju nawet u schyłku życia, w cieniu faszystowskiego reżimu Mussoliniego. Egzystencjalne rozterki Svevo, zawieszonego „pomiędzy”, wydają się niezwykle aktualne, a sztuka odnosi największy sukces właśnie wtedy, gdy wydobywa te paralele bez nadmiernego dydaktyzmu.

David Bromley w sztuce Howarda Collyera As A Man Grows Stronger. Zdjęcie: Tim Stubbs Hughes

W spektaklu znajdziemy mnóstwo łagodnego humoru, często wymierzonego w samego bohatera: jego nieśmiałość i lękliwość, niezdolność do rzucenia palenia (co staje się lejtmotywem sztuki) oraz determinację, by nie pozwolić swojej tożsamości zniknąć pod ciężarem wydarzeń domowych czy politycznych. Wyczuwalne jest tu także silne poczucie absurdu, które – jak można przypuszczać – nadawało satyryczny rys także jego pisarstwu. Prawdziwie kuriozalny jest fakt, że Svevo spędził dziesięć lat życia mieszkając w londyńskim Charlton, nadzorując produkcję specjalnej, wytrzymałej farby do brytyjskich pancerników – receptury zazdrośnie strzeżonej przez firmę rodziny jego żony, a przede wszystkim przez teściową.

Można tu dostrzec podobieństwa do życia Kafki, zwłaszcza w sposobie, w jaki Svevo zdaje się przekuwać swoją bezsilność wobec biegu historii w literackie alter ego. To doskonały materiał dla Davida Bromleya, który buduje zapadający w pamięć portret człowieka pełnego lęków i sprzeczności. Intryguje również sposób, w jaki granica między prawdą a fikcją świadomie zaciera się w umyśle bohatera, stanowiąc ucieczkę od codziennych upokorzeń i porażek. Przecież nawet samo nazwisko Svevo to literacki konstrukt, mający pomóc w uniknięciu zaszufladkowania w niespokojnej polityce tamtych lat. Jako widzowie nie mamy pewności, na ile możemy ufać przekazywanej nam opowieści.

Sytuację komplikuje długa środkowa sekcja opisująca przyjaźń Svevo z Jamesem Joyce’em, który był jego nauczycielem angielskiego w Trieście, a później stał się lojalnym mecenasem i wielbicielem jego talentu. Ten fragment jest niezwykle zabawny, a Bromley świetnie wciela się w Joyce’a – oddając nie tylko jego akcent, ale i całą jego życiową niezaradność połączoną z wyniosłą ambicją literacką.

David Bromley w As A Man Grows Stronger. Zdjęcie: Tim Stubbs Hughes. Colyer wykonał kawał dobrej roboty, porządkując ogrom informacji o życiu Svevo i jego spotkaniu z Joyce’em, tworząc dla nich przekonujące ramy. Jednak skupienie się na zagadkach z życia sprawia, że zbyt mało dowiadujemy się o samej twórczości Svevo. Słyszymy nieco o jego ostatniej sztuce i trafnej satyrze na faszystowski kult młodości, ale zabrakło miejsca dla Zeno Cosini – dzieła, które zachwyciło Joyce’a – czy innych ważnych tekstów. Paradoksalnie, dowiadujemy się więcej o Joyce’ie jako pisarzu niż o samym głównym bohaterze. A to przecież jako autor Svevo przede wszystkim zasługuje na uwagę – nazywano go przecież „włoskim Proustem” – szkoda więc, że ten wątek potraktowano po macoszemu. Być może trzeba było wybrać: dramaturgia życia (bez wątpienia fascynująca) albo dzieła. W przypadku pisarza to twórczość powinna być jednak decydująca. Nie zmienia to faktu, że zaplecze kreatywne produkcji stoi na najwyższym poziomie. Ograniczona przestrzeń w Brockley stała się bodźcem dla wyobraźni twórców. Scenograf Karl Swinyard z dbałością o szczegóły oddał zagracony gabinet pisarza z epoki, a reżyserka Kate Bannister umiejętnie wykorzystała tę przestrzeń, dbając o płynność ruchu i unikając statycznych scen. Świetnie wypadają również dźwięk i światło – niemal fizycznie czujemy upływ czasu, gdy Svevo wyczekuje gazeciarza lub ciężkich kroków władzy. Odgłosy ulicy i wspomnień (w tym pamiętna katastrofa statku) są oddane z niezwykłym realizmem, co w tak kameralnym miejscu bywa trudne do osiągnięcia.

Choć sztuka nie do końca udowadnia przełomowe znaczenie swojego bohatera, to obraz niełatwego życia na marginesie wielkiej historii, pokazany z humorem i dystansem, jest subtelny i zapada w pamięć, przynosząc chlubę wszystkim twórcom.

STRONA INTERNETOWA JACK STUDIO THEATRE

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS