Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

Od 1999 roku

Wiarygodne wiadomości i recenzje

26

lata

To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

Oficjalne bilety

Wybierz miejsca

  • Od 1999 roku

    Wiarygodne wiadomości i recenzje

  • 26

    lata

    To, co najlepsze w brytyjskim teatrze

  • Oficjalne bilety

  • Wybierz miejsca

RECENZJA: Horniman's Choice w Finborough Theatre ✭✭✭✭

Opublikowano

Autor:

timhochstrasser

Share

Horniman's Choice

Finborough Theatre

28/09/15

4 Gwiazdki

Kup Bilety Finborough to maleńka przestrzeń, która jednak potrafi uderzyć z ogromną siłą, gdy trafi się na odpowiedni materiał i zgraną obsadę. Tak właśnie jest w przypadku Horniman’s Choice, najnowszej propozycji w wybitnym sezonie spektakli nawiązujących do stulecia Wielkiej Wojny. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że żaden inny londyński teatr nie zaprezentował w minionym roku tak spójnego i satysfakcjonującego programu osadzonego w tej szerokiej tematyce. Żałuję tylko, że nie mogłem zobaczyć ich wszystkich.

Wybór i „wybierająca” z tytułu to nie londyński handlarz herbatą, od którego nazwiska pochodzi ekscentryczne muzeum w południowo-wschodnim Londynie (sam teatru szczerze nie znosił), lecz jego córka, Annie Horniman. Nazywana „Hornibags”, poświęciła energię i odziedziczoną fortunę na zakładanie i sponsorowanie teatrów w Anglii i Irlandii. Jako jedna z kilku dominujących i utalentowanych kobiet będących muzami W.B. Yeatsa, najbardziej znana jest zapewne z ufundowania Abbey Theatre w Dublinie. Jednak to jej wsparcie dla Gaiety Theatre w Manchesterze w latach poprzedzających i w trakcie I wojny światowej miało w tamtym czasie równie wielki wpływ na kulturę. Stworzyła nie tylko scenę, ale i dom dla lokalnych dramaturgów, którzy chcieli pisać nie o „hrabinach, księżnych i wyimaginowanej socjecie, ale o swoich przyjaciołach i wrogach – o prawdziwym życiu”. Zamiast klimatu w stylu Downton Abbey, stawiała na sztuki Harolda Brighouse'a, Stanleya Houghtona i Allana Monkhouse'a – znanych szerzej jako „Szkoła Manchesterska”.

W programie znajdziemy cztery sztuki o zbliżonej długości. Choć zdarzają się momenty nieco trącące myszką czy melodramatyczne, żadna z nich nie jest pozbawiona polotu, a dwie to doprawdy imponujące osiągnięcia. Rzadką przyjemnością jest słuchać tradycyjnego akcentu z Lancashire i dialektu tak dobrze utrzymanego przez cały wieczór. Fakt, że ta sama scenografia służy niemal wszystkim historiom, nie ma znaczenia, gdy liczą się relacje i rozwój postaci. Wnętrza klasy robotniczej czy niższej klasy średniej nie wymagają zresztą kosztownego przepychu. Reżyserka Anna Marsland sprawnie prowadzi narrację i wykazuje ogromny szacunek do tekstu, pozwalając historiom wybrzmieć naturalnie, bez śladu dickensowskiej karykatury czy przesady. To samo można powiedzieć o wyważonej i starannie przemyślanej grze całej obsady.

Harold Brighouse najbardziej znany jest ze swojego klasyka Wybór Hobsona (1916), który do dziś doczekuje się nowych interpretacji. Tutaj reprezentują go dwie sztuki: The Price of Coal oraz Lonesome Like. Obie pokazują jego kunszt w ukazywaniu brutalnych realiów robotniczego życia i kreowaniu postaci, które mimo kłód rzucanych pod nogi przez los, zachowują dowcip i wolę walki.

Pierwsza z nich jest bardziej przewidywalna. Akcja toczy się w 1909 roku i opiera na podwójnym napięciu: czy Mary Bradshaw (Hannah Edwards) przyjmie oświadczyny górnika Jacka Tyldesley’a (Lewis Maiella) i czy ten w ogóle wróci z szychty, biorąc pod uwagę złowieszcze sny o katastrofie w kopalni, które snuje jego matka Ellen (Ursula Mohan). Jednak wewnątrz tej sztywnej konstrukcji kryje się piękna refleksja nad ludzkim kosztem wydobycia węgla – szczególnie dla kobiet, skazanych na bezsilne czekanie w domu i próby wiązania końca z końcem, nawet gdy dojdzie do wypadku, a instynkt nakazuje pędzić pod szyb. Zachowano tu świetną równowagę między fizycznym uszczerbkiem mężczyzn a psychologiczną traumą kobiet, bez popadania w tanie polityczne tyrad przeciwko samej potrzebie wydobycia kruszcu. Jako publiczność zostajemy zmuszeni, by sami ocenić te dylematy.

Z kolei druga sztuka, kończąca wieczór, to dzieło urocze, a wręcz odważne. Również osadzona tuż przed wojną, skupia się na jesieni życia Sarah Ormerod (ponownie w tej roli Mohan), która straciła władzę w rękach i nie może już pracować w przędzalni. W czasach braku realnej opieki socjalnej, jedyną opcją wydaje się upokarzający przytułek. Gdzie tu sprawiedliwość dla tych, którzy całe życie ciężko pracowali i teraz potrzebują pomocy?

W rękach mniej wprawnych twórców mogłaby to być ckliwa opowieść, ale siła tekstu i aktorstwa tworzy znacznie głębszy efekt. Ponownie zmusza nas to do niedogmatycznej medytacji nad losem osób starszych i niepełnosprawnych, które lojalnie pracowały przez całe życie. Wielowarstwowa rola Mohan pełna jest godności i emocjonalnej wymowy. Żal Sarah po stracie domu i skromnego dobytku miesza się z cierpkim humorem wobec własnego losu i hojnością dla innych, mimo że sama prawie nic nie ma. Kontrastuje to silnie z małostkowością miejscowego wikariusza (Graham O’Mara), podczas gdy jej młoda sąsiadka (znów Hannah Edwards) staje się głosem naszego sumienia i oburzenia. Na melodramatyczny zwrot akcji w finale tym razem przystajemy z łatwością, bo jest on w pełni uzasadniony i niesie ze sobą społecznie odważny przekaz, rzucający wyzwanie ówczesnym konwenansom.

Najsłabszym ogniwem jest The Old Testament and the New Houghtona – być może dlatego, że poruszane w niej argumenty są dziś zbyt odległe, a jakość tekstu nie ratuje go przed pewną nieprawdopodobnością. Skupiamy się na gorliwym wiernym, który nie może wybaczyć córce ucieczki do Londynu z żonatym mężczyzną. Choć jego żona wykazuje więcej zrozumienia, a niedoszły zięć również go oszukał, patriarcha pozostaje więźniem tradycyjnych pojęć grzechu i potępienia. Mimo silnej kreacji Jamesa Holmesa w roli nieugiętego ojca oraz starannie oddanej, stłumionej histerii Jemmy Churchill jako matki, całość nie przekonuje. Za to najbardziej intrygującą sztuką okazało się Night Watches Monkhouse’a – jedyny utwór bezpośrednio dotykający samej Wielkiej Wojny. Niedawno jego prace gościły w Orange Tree Theatre i ten spektakl potwierdza, że warto do nich wracać. Przenosimy się do szpitala Czerwonego Krzyża, gdzie sanitariusz (James Holmes) pełni nocny dyżur. Na jednym oddziale panuje spokój, ale dwaj pacjenci odizolowani od reszty zaczynają sprawiać problemy – jeden z nich czuje się zagrożony przez rzekomą głuchoniemotę drugiego (efekt traumy wojennej). Akcja rozwiązuje się z tragikomicznym polotem, który w swojej lakoniczności i zwinności języka zaskakująco antycypuje Becketta. Holmes oraz dwaj żołnierze (ponownie Maiella i O’Mara) doskonale wykorzystują ten świetny materiał.

Podsumowując, to wznowienie zdecydowanie zasługuje na uwagę. Nagrodą dla widza będzie znakomita gra zespołowa i szansa na odkrycie nieco zapomnianych tekstów, które można pogłębić dzięki egzemplarzom sztuk dołączonym do programu.

Spektakl Horniman's Choice jest wystawiany w Finborough Theatre do 13 października 2015

Udostępnij artykuł:

Udostępnij artykuł:

Najlepsze wieści z brytyjskich teatrów prosto do Twojej skrzynki – zapisz się na nasz newsletter

Zyskaj pierwszeństwo w zakupie najlepszych biletów, dostęp do ofert specjalnych i najświeższe wieści prosto z West Endu.

Możesz wypisać się w dowolnym momencie. Polityka prywatności

OBSERWUJ NAS